PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Solidna i kompaktowa ‒ test brony talerzowej Astat 250

Autor: Kamil Karkowski

Dodano: 13-12-2015 08:09

Tagi:

Masywna rama, przemyślany układ regulacji, atrakcyjna cena i sporo możliwości konfiguracyjnych - to najważniejsze atuty kompaktowej brony talerzowej Astat firmy Tolmet. Maszynę w wersji o szerokości roboczej 2,5 m sprawdziliśmy w teście podczas uprawy pożniwnej.



Kompaktowe brony talerzowe cieszą się niesłabnącą popularnością na polskim rynku. Nie dziwi zatem szerokie grono producentów, którzy oferują takie konstrukcje. Jedną z firm, która działa na tym rynku stosunkowo krótko, bo od 1999 r., a oferuje ciekawe maszyny z dużymi możliwościami konfiguracyjnymi, jest Tolmet ze Świnic Warckich. Przetestowaliśmy najmniejszą bronę talerzową tego producenta - o szerokości 2,5 m.

6 MODELI, SZEROKOŚCI DO 4 METRÓW

Serię kompaktowych bron talerzowych Tolmet Astat tworzy 6 modeli o szerokościach roboczych: 2,2, 2,5, 2,7, 3, 3,5 oraz 4 m. Jedna z najmniejszych bron tej serii - Astat 250, którą mieliśmy okazję testować, w standardowej wersji wyposażenia, kosztuje 11,5 tys. zł (w artykule podajemy wszystkie kwoty brutto).

Brona Astat 250 oparta jest na solidnej ramie z elementami o przekroju kwadratu o wymiarach 100x100 mm, wykonanymi ze stali konstrukcyjnej o podwyższonej wytrzymałości, o grubości ścianki 6 mm. Po spawaniu rama jest czyszczona i odtłuszczana, a następnie malowana warstwą antykorozyjną i dwiema warstwami lakieru. Co ciekawe, w bronie znajdziemy również kilka ocynkowanych elementów, np. ekrany boczne czy układ zawieszenia i regulacji wałów. W tym pierwszym przypadku chodzi o to, aby wydłużyć czas ochrony antykorozyjnej elementów mających bezpośredni kontakt z glebą. W drugim, aby ułatwić np. regulację położenia wału i przekładanie sworzni (warstwa cynku jest bardziej trwała, a zatem zmniejsza się ryzyko odkształcenia otworów).

Co ciekawe, talerze mocowane są indywidualnie na solidnych słupicach, które są spawane i mają profil o przekroju trójkąta. Jak zapewnia producent, dzięki temu talerze mają stały kąt pracy, a brona zachowuje się stabilnie nawet podczas talerzowania pól z dużą ilością kamieni. Aby zabezpieczyć elementy robocze brony, pomiędzy słupicami a ramą nośną talerzy (70x70x6 mm) zastosowano gumowe elastomery. Nie mamy żadnych zastrzeżeń do słuszności zapewnień firmy - słupice są bardzo sztywne, a kąt pracy talerzy nie zmienia się nawet przy ich skrajnym wychyleniu na bezpiecznikach. Co ważne, talerze mogą wychylić się dość wysoko, a podczas gdy się to dzieje, praca pozostałych elementów przebiega bez zakłóceń.

MASYWNA KONSTRUKCJA

„Talerzówki” Astat są produkowane jako maszyny zawieszane, jednak producent przewiduje również możliwość doposażenia ich w układ jezdny. Brony stają się wówczas maszynami półzawieszanymi, z dwukołowym wózkiem jezdnym umieszczonym za wałem. Co ciekawe, w takiej wersji za osią z kołami producent montuje również hydropak, a zatem Astat może również stanowić sekcję uprawową w agregacie uprawowo-siewnym. Takie wyposażenie wymaga dopłaty ok. 10 tys. zł, co nie jest małą kwotą, jednak otrzymujemy wówczas maszynę, której spektrum zastosowania wykracza daleko poza prowadzenie uprawy pożniwnej.

Opcja wyposażenia w wózek jezdny jest również ważna z innego powodu - brony Astat są naprawdę ciężkie. Model 250, który testowaliśmy, waży aż 1,2 t. Z jednej strony jest to zaleta narzędzia, które nie ma problemów z zagłębianiem się w glebę. Z drugiej strony, wymaga sporego ciągnika. Jak zapewnia producent, do „pociągnięcia” brony wystarcza ciągnik o mocy ok. 80-90 KM. Naszym zdaniem jest to niezbędne minimum, a współpracujący traktor musi być solidnie dociążony. Masa 1,2 t i długość 2,3 m (z wałem) dała się odczuć nawet na nieco większym ciągniku wykorzystywanym w teście - 106-konnej Kubocie M9960. Dopiero po zagregowaniu ciągnika z dodatkowym obciążnikiem przednim o masie 540 kg mogliśmy sprawnie pracować i wykonywać uwrocia. Jeśli dla kogoś masa brony Astat wydaje się jeszcze zbyt mała, warto wspomnieć o dodatkowych obciążnikach, które producent przewidział do montażu na maszynie. Za każde dodatkowe 25 kg fabrycznie zamontowanych obciążników zapłacimy ok. 100 zł. Na przykład na bronie o szerokości roboczej 2,5 m można zastosować ich nawet do 20, a zatem jej masa może być zwiększona o dobre 500 kg.

Jeśli już jesteśmy przy opcjach konfiguracyjnych, warto wspomnieć, że brony Astat mogą być wyposażone w jeden z kilku typów wałów. Dostępne są zarówno klasyczne wały: rurowy i strunowy, jak i inne (m.in.. pierścieniowy, dyskowy, daszkowy, mulczujący, gumowy, oponowy, wały typu CrosKill i Packer, a także różne konfiguracje podwójne), za które należy dopłacić od 1 do 5 tys. zł (przy szerokości roboczej 2,5 m). W naszym przypadku w bronie pracował wał rurowy o średnicy 500 mm, na którym umieszczono 10 poprzecznych rur. Wał dobrze konsolidował glebę w wierzchniej warstwie, a dzięki dużej średnicy i dodatkowym wzmocnieniom zachowywał się bardzo stabilnie.

PRZEMYŚLANE REGULACJE

Montowane w „kompaktówkach” firmy Tolmet wały nie tylko mają funkcję zagęszczania gleby za sekcją uprawową, lecz także odpowiadają za utrzymanie zadanej głębokości pracy talerzy. W standardzie położenie wału jest regulowane za pomocą sworzni w otworach drabinkowych. Aby ułatwić tę regulację, producent zdecydował się na doposażenie układu regulacji w dwie śruby rzymskie. Była to słuszna decyzja - dzięki śrubom nie ma konieczności podkładania podpór pod wał, w celu poluzowania sworzni zabezpieczających, a zatem regulacja przebiega szybko i bez wysiłku. Opcjonalnym rozwiązaniem jest regulacja hydrauliczna, która wymaga dopłaty zaledwie 1000 zł.

Maszyna, którą dostarczono do testów, była skonfigurowana w podstawowej wersji - jej wyposażenie stanowiło 18 uzębionych talerzy o średnicy 560 mm. Co ciekawe, w opcjonalnym wyposażeniu bron Astat znalazły się również talerze o większej średnicy - 610 mm. Brona w takiej konfiguracji wyróżnia się również większymi wymiarami słupic i belek nośnych dla talerzy. Wzrasta również cena maszyny - na przykład Astat 250 z talerzami o średnicy 610 mm kosztuje 12,7 tys. zł, a więc o nieco ponad 1,2 tys. zł więcej niż brona ze standardową sekcją uprawową.

Talerze montowane zarówno standardowo, jak i opcjonalnie pochodzą od firmy AMA (Włochy) i są produkowane metodą walcowania. Do słupic są mocowane za pomocą bezobsługowych piast. W ich wnętrzu znajdziemy łożyska stożkowe (produkcji Kraśnik lub na życzenie klienta SKF). Co ważne, konstrukcja piasty umożliwia wymianę samych łożysk, a zatem w przypadku uszkodzenia elementów nie ma potrzeby kupowania całych piast. Łożyska od strony talerza są uszczelnione o-ringami, zaś od zewnątrz simmeringami i plastikowym „kapturem” stanowiącym dodatkowe zabezpieczenie. Całość jest dokładnie wypełniona smarem i szczelnie zamknięta.

Producent przewidział również możliwość wzajemnego przesuwania obu rzędów talerzy. Mogą one pracować zarówno „je den za drugim”- w tych samych rzędach (dzięki czemu np. na twardych glebach talerze mogą pracować głębiej), jak i podrywać glebę równomiernie na całej szerokości pracy. To ciekawa opcja, której nie znajdziemy we wszystkich bronach ofertowanych na rynku. Poza tym ta regulacja umożliwia dostosowanie położenia talerzy do stopnia ich wytarcia (pierwszy rząd talerzy zużywa się znacznie szybciej, a zatem po pewnym czasie można dokonać korekty położenia talerzy). Regulację za pomocą śrub rzymskich umieszczonych przed rzędami talerzy ułatwia czytelna skala.

Testowany egzemplarz brony Astat jest wyposażony również w regulację głębokości pracy dwóch skrajnych talerzy - odpowiednio w pierwszym oraz drugim rzędzie. Jest ona dość prosta, ale wymaga użycia kluczy i poluzowania 4 śrub. Pozwala na dość precyzyjne ustawienie tych elementów tak, aby nie pobierały i nie wyrzucały one zbyt dużej ilości gleby na kolejne przejazdy robocze.

Ostatnią, ale nie mniej ważną regulacją, jest zmiana położenia ekranów bocznych. W tym przypadku zmiana również wymaga użycia kluczy. Co ważne, w ażurowych ekranach bocznych zastosowano otwory wzdłużne. Dzięki temu ustawienie pozycji ekranów może być precyzyjne i należy je uznać za „bezstopniowe”.

BEZ PROBLEMÓW NA RÓŻNYCH GLEBACH

Bronę talerzową Tolmet Astat 250 testowaliśmy na różnego rodzaju glebach. W każdym przypadku ziemia była jednak solidnie przesuszona, a zatem warunki pracy były ciężkie. Na glebach piaszczystych brona pracowała na głębokości 7-9 cm. Resztki były równomiernie przykryte, a wał dobrze zagęszczał wierzchnią warstwę. W takim przypadku sprzęgnięta z broną Kubota M9960 o mocy 106 KM osiągała prędkość 8-9 km/h, co wydawało się być wartością minimalną dla tej pracy ze względu na niską intensywność mieszania gleby.

W przypadku pracy na cięższych glebach osiągaliśmy wyższą prędkość ze względu na fakt mniejszej głębokości pracy brony (4-5 cm). W tym przypadku z tym samym ciągnikiem brona pracowała z prędkością od 11 do nawet 15 km/h. Resztki pożniwne były dość dobrze wymieszane z glebą, jednak miejscami (w przypadku zagłębienia talerzówki na większą głębokość) odczuwaliśmy lekkie ściąganie ciągnika w prawą stronę. Jest to efekt, z którym mieliśmy do czynienia również w przypadku testowania bron innych producentów - bardzo trudno dobrać optymalny kąt pracy talerzy brony kompaktowej, tak aby prowadziła się „prosto”, zwłaszcza w skrajnie suchych warunkach na mozaikowych glebach. Nie zmienia to jednak faktu, że brona mieszała resztki z glebą w sposób bardzo wyrównany. Z pewnością wpłynęły na to: spora masa maszyny oraz duża średnica talerzy (560 mm).

Łącznie w czasie testu uprawiliśmy około 25 ha rżyska w skrajnie suchych warunkach. Nie zauważyliśmy przy tym zbytniego zużycia elementów roboczych (w zasadzie zdarł się wyłącznie lakier na uzębionych częściach talerzy).

PODSUMOWANIE

Tolmet Astat 250 to solidne narzędzie, cechujące się dobrym stosunkiem ceny do jakości wykonania. Uwagę zwracają precyzyjnie dopracowane detale, w tym przemyślane elementy regulacji.

Maszyna jest ciężka, co podczas uprawy pożniwnej będzie zazwyczaj zaletą. Niestety, minusem dużej masy jest wyższe zapotrzebowanie na moc, a właściwie na masę ciągnika. Aby uzyskać dobrą jakość pracy (intensywność mieszania gleby), broną warto jechać z prędkością 10-12 km/h, a do tego zasadne wydaje się być wykorzystanie dobrze dociążonego ciągnika o mocy co najmniej 100 KM. Za wyborem brony Astat przemawia ponadto niskie tempo zużycia elementów roboczych, które pozwala wierzyć, że w gospodarstwach o powierzchni 10-30 ha, dla których jest przeznaczona, brona będzie sprawnie pracowała co najmniej przez kilkanaście sezonów.

 

Artykuł pochodzi z numeru 11/2015 miesięcznika Farmer

Zamów prenumeratę

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (6)

  • koksilato 2015-12-19 20:06:10
    Ja w tym roku kupiłem Tytana 2,5m z Tolmetu, z hydropakiem. Dopinam do niego NH 5050 z turem. W tym suchym roku praca tą maszyną była rewelacyjna. Doskonałe wymieszanie ścierniska. Przewróciłem 35 ha i żadnych oznak zużycia elementów roboczych agregatu, tylko masa kurzu na maszynach. Kilku kolegów po obejrzeniu tego zestawu, efektów pracy agregatu zadeklarowało się, że na pewno kupią sobie taki sam. Ja jestem z niego bardzo zadowolony, cena do jakości i solidności adekwatna, każdemu kto rozgląda się za kupnem agregatu uprawowo siewnego talerzowego polecam tą markę. I nie ma co psioczyć, że wszystkie maszyny polskiej produkcji to "śit". Pozdrawiam wszystkich forumowiczów :)
  • Jacek 2015-12-16 09:35:01
    Co do rozsiewacza ja to kupiłem z firmy SIPMA. Nie brałem pod uwagę wyrobów rzemieślniczych z wiadomych względów. Liczyłem na poprawny rozrzut, porządne wykonanie, dobrą jakość materiałów ale także na dokładną tabelę wysiewu. Co się okazało, tabela była robiona na chybił trafił, wogóle oderwana od rzeczywistości. Zgłosiłem to firmie bo liczyłem, że jako poważny producent zwrócą na to uwagę i poprawią a tu zonk - totalna olewka, pomimo deklaracji żadnej ale to żadnej reakcji. Jakość powłoki lakierniczej ... bardzo słaba, sporo elementów nie domalowanych. Na to również brak reakcji firmy, pomimo sporządzonego protokołu gwarancyjnego. Niestety, polskie firmy a przynajmniej SIPMA totalnie olewają klientów. Przynajmniej jakość rozrzutu dobra, ale niesmak jednak pozostał...
  • T.B. 2015-12-14 17:22:43
    @sgh. W przypadku opryskiwaczy zużywanie się rozpylaczy jest rzeczą normalną i jeśli wytrzymią 3 lata to już dobry wynik. Żadna firma w standardzie nie sprzedaje opryskiwaczy z kompletem najlepszych ( najdroższych) rozylaczy bo cena nie byłaby konkurencyjna. W przypadku rozsiewaczy mogę się zgodzić, ale zapytałbym się jakim ciągnikiem rozsiewasz. Ciągniki większe podnoszą zwykle wyżej. Pewne minimum wysokości na jakiej pracują tarcze musi być. Mam rozsiewacz amazone i tą zależność wypróbowałem. Mniejszy ciągnik dawał radę, ale musiałem ustawiać szerszy rozrzut, inaczej były ścieszki.
    W przypadku kupna używanego sprzętu z zachodu ważny jest stan części eksploatacyjnych i obecność na rynku zamienników. Używanej brony talerzowej z podjechanymi talerzami bym nie kupił.
  • rolnik z mazowsza 2015-12-14 08:55:07
    macie rację panowie, uspawają byle baziew a ceny wywalą jak by było ze złota, też wolę zachodnie choć z ciężkim sercem.
  • Sn 2015-12-14 08:43:59
    Racja. Wiosna szukalem dobrego rozsiewacza (dwutarczowego rzecz jasna) w rozsądnej cenie i widzialem rozne wynalazki.Na poczatku chcialem nowego i jezdzilem za takimi polskimi pseudo maszynami. Jednak budowa i rozwiazania techniczne w tych śrutownikach dały mi kurs w przeciwna strone. Kupiłem stara(1990r), porzadna, maszyne Rauch ZSA 800 l skrzynia z hydraulika za polowe ceny polskiego dziadostwa i efekty widac. Zadnych problemow, zadnych nerwow, tylko ustawic, nasypac nawozu i az milo patrzec..
  • Sqh 2015-12-13 20:00:16
    mam opryskiwacz tej firmy i rozsiewacz do nawozów. opryskiwacz daje rade jako tako. 3 lata i wszystkie końcówki, dysze do wymiany. natomiast rozsiewacz do nawozów to zupełna porażka system napędowy daje wiele do życzenia, tabela wysiewu to kpina z ledwością dorzuca na 15m a w opisie ma nawet do 18m ale to poniosła kogoś wyobraźnia. Ogólnie sprzęt dla mało rolnych jeśli ktoś się zastanawia nad kupnem szczerze odradzam lepiej kupić używane sprzety zachodnie niż produkty tej firmy.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.198.41.76
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!