Profesor Dariusz Jaskulski z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy przedstawił wady i zalety uprawy orkowej i bezorkowej.

Uprawa roli jest bardzo energochłonna, bo pochłania 10–15 proc. nakładów energetycznych ponoszonych na produkcję danej rośliny. Aż 30–60 proc. paliwa zużywanego zabiera przygotowanie gleby. Tak duże nakłady na orkę wynikają z konieczności odwrócenia gleby.

Na wykonanie orki głębokiej trzeba zużyć 16 l paliwa na hektar, płytkiej – 10,5, a kultywatorowania – 6. Z kolei wykonanie podorywki i orki przedzimowej to zużycie 24 l/ha. Gdy natomiast podorywkę zastąpi się agregatem podorywkowym, a orkę przedzimową gruberem, jest to 15 l/ha. W ten sposób można zaoszczędzić 9 l oleju, co przy cenie 4,7 zł/l daje 42,3 zł na hektar.

Jednocześnie wpływ uprawy roli na plon staje się niewielki, bo nie przekracza 10 proc., czyli dużym nakładom towarzyszy mały wpływ plonotwórczy. Jest on znacząco mniejszy od nawożenia czy ochrony.

Orka ma także wiele innych wad. Jedna z nich to powstawanie kolein. Poza tym wzrasta zagrożenie erozją i przesuszeniem. Ważny jest także czas, który traci się na uprawę, zwłaszcza podczas spiętrzenia prac.

W uprawie bezorkowej nie wykorzystuje się pługa, nie ma więc odwracania gleby. Jedynie w wypadku zastosowania brony talerzowej dochodzi do niewielkiego odwrócenia gleby. Wbrew jowszechnemu przekonaniu nie jest to jednak uprawa płytka.

Uprawa bezorkowa powoduje gromadzenie się masy organicznej w wierzchniej warstwie gleby. Następuje ograniczenie erozji i zaskorupienia gleby. Wolniejsze jest także osuszanie i oziębianie gleby. Większe okazuje się podsiąkanie wody. Niestety, wzrasta zagrożenie niektórymi chorobami, szkodnikami (myszy, ślimaki) i chwastami. Przy zaniechaniu stosowania pługa nasiona chwastów nie są przemieszczane w głąb gleby, dlatego wschodzą wtedy, gdy rośliny uprawne. Dlatego trzeba je zwalczać podczas siewu lub bezpośrednio po nim.

W jednym z doświadczeń obserwowano występowanie zgorzeli na jęczmieniu uprawianym tradycyjnie (z pługiem) i przy uprawie bezorkowej, w zmianowaniu i w monokulturze (jęczmień po jęczmieniu). Przy uprawie tradycyjnej i przy zastosowaniu zmianowania porażonych było 40 proc. roślin, a w monokulturze – 30 proc. W wypadku systemu bezorkowego było to odpowiednio: 25 i 46 proc. Wyniki takie można wytłumaczyć tym, że resztki z patogenami przy uprawie płużnej są zaorywane głęboko i wschodzący jęczmień nie ma z nimi kontaktu.