Nie każdego stać na nowy samochód dostawczy. Na rynku wtórnym jest jednak spory wybór pojazdów użytkowych, zarówno pochodzenia krajowego, jak i z importu indywidualnego. Miejscem ich zakupu może być tradycyjnie giełda lub komis. Wiele transakcji zawiera się też dzięki ogłoszeniom prasowym lub internetowym. Można również w specjalistycznej firmie zamówić sprowadzenie z  zagranicy określonego modelu. Decydując się na samochód z drugiej ręki, musimy jednak być bardziej czujni niż przy zakupie nowego fabrycznie pojazdu. Co więc zrobić, aby nie dać się oszukać?


Do kupna należy podejść spokojnie i bez emocji. Wiedząc, jakie ma być przeznaczenie samochodu, określiwszy jego parametry techniczne i przybliżony wiek, a także swoje możliwości finansowe, należy się zastanowić, gdzie szukać pojazdu. Najlepszym miejscem do wstępnego zorientowania się w cenach jest Internet. Można tam znaleźć mnóstwo ofert, ale trzeba do nich podchodzić z rezerwą. Sprzedający bowiem – zarówno komisy, jak i osoby prywatne – często wpisują w ofertach informacje dość dowolne, zapewniając na przykład, że auto jest w stanie idealnym lub bardzo dobrym.

Trzeba pamiętać, że samochody dostawcze różnią się od osobowych sposobem eksploatacji. Mają zwykle dużo większe przebiegi, niejednokrotnie są przeciążane ponad normę. Ich właściciele często nie zwracają uwagi na drobne uszkodzenia lakieru lub wgniecenia, a nierzadko również na stan techniczny. Dlatego przy oglądaniu pojazdu należy wziąć pod uwagę nie tylko jego wygląd zewnętrzny, jakość wnętrza, ale także stan techniczny – sprawdzić silnik, zawieszenie, hamulce, czy auto nie miało wypadku itp.
Eksploatowany w firmie samochód dostawczy przejeżdża rocznie średnio kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Jeżeli więc na przykład na giełdzie trafiamy na dziesięcioletni furgon z przebiegiem 100 tys. km, to jest bardzo prawdopodobne, że ktoś „grzebał” przy liczniku kilometrów. Warto w takich sytuacjach skorzystać z pomocy specjalisty. Może to być na przykład rzeczoznawca PZM lub firmy Dekra, można również wybrać się na badania do stacji diagnostycznej. Tam ocenią, w jakim stanie naprawdę jest samochód. Wydatek 150–300 zł za taką diagnozę na pewno się opłaci.