Według danych IBRM Samar, w lipcu zarejestrowano zaledwie 785 nowych ciągników. To niemal o połowę mniej niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku i aż o 60 proc. mniej niż w czerwcu br.

Kiepska sytuacja na rynku nowych maszyn nie dotyczy sprzętu z drugiej ręki. Przy słabej koniunkturze na nowy sprzęt (brak dotacji inwestycyjnych, stosunkowo niskie ceny płodów rolnych) korzystają handlujący sprzętem używanym.

W lipcu zarejestrowano aż 1388 używanych ciągników (dane IBRM Samar), a więc niemal dwa razy więcej niż nowych. W latach 2011-2013, kiedy do kieszeni rolników trafiały unijne subsydia na inwestycje,  sytuacja często bywała odwrotna - o wiele więcej sprzedawało się nowych maszyn.

- W obecnej sytuacji wielu rolników po prostu zaczyna racjonalnie kalkulować. Ile trzeba sprzedać płodów rolnych żeby z typowego gospodarstwa o powierzchni 20-40 ha kupić na przykład nowy ciągnik o mocy 120 KM, który kosztuje ponad 250 tys. zł? Przy dotacjach jest to bardziej uzasadnione, choć wiele osób robi zakupu zdecydowanie na wyrost nie licząc dalszych kosztów związanych z serwisowaniem czy zakupem bardzo drogich części do nowych modeli - mówi przedstawiciel jednej z firm handlujących używanym sprzętem z Mazowsza.

 - Druga rzecz to ceny płodów rolnych. O wiele więcej mamy klientów gdy na przykład spada cena mleka - dodaje.

Wśród maszyn z "drugiej ręki" najlepiej sprzedają się ciągniki rolnicze z zakresu mocy 70-120 KM i kwotach nie przekraczających 80-100 tys. zł.