W sumie od początku roku z placów dilerskich wyjechało 628 przyczep, a więc o 551 mniej niż w pierwszych trzech miesiącach roku 2015.

- Pierwszy kwartał tego roku nie wróży najlepiej nie tylko rynkowi przyczep, ale również ciągników. Liczby rejestracji systematycznie maleją, a brak dodatkowego kapitału ze środków unijnych najprawdopodobniej sprawi, że sytuacja w najbliższych miesiącach będzie kształtowała się podobnie. Zaczekajmy jednak na sezon zakupowy, a więc miesiące maj, czerwiec – mówi Mariusz Chrobot z firmy Martin & Jacob, monitorującej rynek maszyn rolniczych.

Największą sprzedaż przyczep ciągle odnotowuje Pronar. Producent z Narwi zarejestrował w marcu 94 nowe przyczepy, czyli prawie 3-krotnie więcej niż zajmujący pozycję wicelidera Metal-Fach. Marcowy wynik Pronaru jest jednak o 20 proc. gorszy w porównaniu z lutym i o 56 proc. gorszy biorąc pod uwagę dane sprzed roku.

Miejsce drugie i 32 sprzedane sztuki to wynik wspomnianego już Metal-Fachu. Dla producenta z Sokółki taki rezultat oznacza wzrost w zestawieniu miesięcznym (o 14 proc.), ale spadek względem wyniku z analogicznego okresu roku 2015, kiedy udało się zarejestrować 83 przyczepy.

Podium zamyka Metaltech, który wypuścił na rynek 21 nowych przyczep, czyli o 70 proc. mniej niż przed dwunastoma miesiącami.

W marcu na pierwsze miejsce wraca jeden z najpopularniejszych segmentów ładowności – 10–12 t. W omawianym miesiącu do rąk nowych właścicieli trafiły 64 takie przyczepy, co oznacza wzrost sprzedaży o 23 proc. w porównaniu z lutym. Na drugim miejscu lądują przyczepy o ładowności 6-7 t, które tym razem znalazły 55 nabywców (o 44 mniej niż przed rokiem).

32 rejestracje i ostatnie miejsce podium w zestawieniu ładowności to wynik przyczep o tonażu 8-9 t. Ten segment stracił jednak w porównaniu z ubiegłym miesiącem ponad 27 proc. i 60 proc. biorąc pod uwagę dane sprzed dwunastu miesięcy.