Z pewnością cena wyróżnia przyczepy z Białorusi na tle podobnych maszyn będących już na naszym rynku. Za przyczepę o dopuszczalnej ładowności 4,5 t zapłacimy 18 tys. zł netto, natomiast model pojemniejszy o 2 t ma kosztować 23 tys. zł netto.

Białoruskie przyczepy ZKT, których dystrybutorem jest MTZ Belarus Traktor, mają zdaniem ich przedstawicieli zapełnić niszę obecną na naszym rynku. Czołowi producenci maszyn, podnosząc ciągle poziom zaawansowania technologicznego, co za tym idzie - także cenę. Tym czasem istnieje spora grupa rolników chcących kupić nowe przyczepy, ale w niskiej cenie.

- Już pierwszego dnia targów można powiedzieć, że zainteresowanie ewentualnych kupujących jest duże. Są to głównie rolnicy posiadający nieduże gospodarstwa, którzy chcą kupić nową maszynę, która jest jednocześnie tania i solidnie wykonana – mówi Karol Daniłowicz, specjalista ds. handlu MTZ Belarus Traktor.

Plusy i minusu konstrukcji

Już na pierwszy rzut oka widać mankamenty białoruskich konstrukcji. Jest to m.in. mała odległość pomiędzy spodnią częścią siłownika odpowiadającego za wywrót skrzyni, w stosunku do podłoża. Jednak jak mówi Daniłowicz, siłownik jest nisko zawieszony z racji jego gabarytów. Jest to bowiem element wspólny z dużo większymi modelami maszyn np. przyczepami o ładowności 12 t.

Jak zapewnia importer, w egzemplarzach, które będą oferowane na nasz rynek zastosowane będą siłowniki dostosowane do tonażu przyczep, przez co charakteryzujące się bardziej kompaktowymi wymiarami.

W oczy rzuca się również mały rozmiar opon. U mniejszej z przyczep, jest to bowiem 10.0/75-15,3. Jednak dostępne maja być w tym modelu również większe koła. Źle wygląda również sprężyna mająca w domyślnie podtrzymywać dyszel. Z powodu dużej masy solidnie wykonanego dyszla, zbyt słaba sprężyna nie jest w stanie oderwać go nawet od podłoża.

Natomiast do zalet białoruskich przyczep (oprócz ceny) możemy zaliczyć m.in. resory paraboliczne oraz solidną ramę. Natomiast mankamenty konstrukcji, które dostrzegliśmy podczas pobieżnych oględzin maja być według zapewnień importera być wykluczone w najbliższym czasie.

- Lista rzeczy które maja być zmienione w ciągu najbliższego czasu jest naprawdę długa. Oczywiści nie wpłynie to na cenę przyczep, ponieważ niska cena jest dla nas priorytetem – mówi Karol Daniłowicz.

Podobał się artykuł? Podziel się!