Zgrabne włoskie kompakty z serii 4 pojawiły się na polskim rynku w połowie 2014 r., zastępując modele serii Alpine. Seria 4 obejmuje 7 modeli o mocach znamionowych od 61 do 101 KM, spośród których 6 jest napędzanych silnikami Deutza, a tylko jeden - model 4.075 o mocy 74 KM - motorem Perkinsa. Testowany przez nas model 4.090 należy do tzw. większej serii 4, ponieważ charakteryzuje się rozstawem osi o wartości 2230 mm i masą własną na poziomie 3,5 t. Mniejsze modele mają 2100 mm rozstawu i masę 3 t. Bezpośrednimi konkurentami "czwórki" są na przykład Case Farmall A, John Deere 5M, New Holland T4 czy Deutz-Fahr serii 5G. Testowany przez nas model ciągnika Landini - 4.090, jeśli chodzi o cenę, wypada na tle tych maszyn przeciętnie - kosztuje 141 tys. zł netto. Ma jednak kilka cech, które zwróciły naszą uwagę. To m.in. przestronna kabina, układ przeniesienia napędu z dobrze dobranymi przełożeniami czy świetny dostęp do najważniejszych podzespołów wymagających okresowej obsługi.

OSZCZĘDNY SILNIK

Czterocylindrowa jednostka Deutza wyposażona jest w turbosprężarkę, intercooler oraz sterowany elektronicznie układ wtryskowy Common Rail. Ważne z punktu widzenia użytkownika może być również to, że aby spełnić normy emisji spalin Tier 4i, nie zastosowano w ciągniku popularnych w konkurencyjnych maszynach rozwiązań, jak filtr cząstek stałych (DPF) czy coraz częściej pojawiający się układ selektywnej redukcji katalitycznej (SCR), do działania którego konieczne jest stosowanie dodatkowego płynu w postaci roztworu mocznika (AdBlue). Z dodatkowych elementów osprzętu silnika za spełnienie norm emisji spalin odpowiadają tutaj system recyrkulacji spalin EGR oraz katalizator utleniający DOC, które w praktyce okazują się właściwie bezobsługowe.

Z silnika o pojemności 3,6 l generowane jest 85 KM mocy znamionowej i 358 Nm maksymalnego momentu obrotowego osiąganego przy 1600 obr./min. Dzięki takiemu połączeniu ciągnik dobrze radził sobie w pracy: ochoczo "wkręcał się" na wysokie obroty, a przy tym nie potrzebował zbyt dużych ilości paliwa - pod warunkiem, że pilnowaliśmy granicy 1500-1600 obr./min. W takim przypadku przy pracy z 3-metrowym agregatem uprawowym z prędkością 12 km/h na lekkich glebach kl. III zużycie oleju napędowego wynosiło około 6,5 l/ha. Gdy poruszaliśmy się natomiast w czasie przejazdów po drogach z maksymalną prędkością 40 km/h i 2200 obr./min, komputer pokładowy pokazywał wartość 14 l/h, a gdy zmniejszyliśmy prędkość do ok. 35 km/h i zeszliśmy poniżej 2000 obr./min, wartość ta spadała już w okolice 10 l. Nie warto zatem zbyt mocno naciskać na pedał przyspieszenia i w miarę możliwości poruszać się w niższych wartościach obrotów silnika. Dzięki temu ciągnik odpłaci nam się znacznie mniejszym zużyciem paliwa.

PROSTA, DOBRZE DOPRACOWANA PRZEKŁADNIA