Firma Agro Masz ma w ofercie szeroki wybór maszyn uprawowych w tym agregatów talerzowych, m.in. serię BT. Obejmuje ona składane hydraulicznie brony talerzowe przeznaczone do uprawy poplonów i ściernisk. Oprócz modelu BT50H o szerokości roboczej 5 m który otrzymaliśmy do testów, w ofercie firmy są też brony BT40H (4m) i BT60H (6m).

Na pierwszy rzut oka maszyna wygląda jak klasyczny talerzowy agregat uprawowo-siewny, jednak można w nim znaleźć istotne zmiany konstrukcyjne, które predysponują ją do uprawy ściernisk. Przede wszystkim, aby uniknąć zapychania się glebą i resztkami pożniwnymi, rzędy talerzy o średnicy 560 mm rozsunięto na odległość 85 cm. Za nimi zamontowano solidne zgrzebło wyrównujące, a następnie wał rurowy. Tak skonfigurowana maszyna kosztuje 38 191 zł. Można ją jeszcze wzbogacić o hydrauliczną regulację głębokości pracy (dopłata 3075 zł) lub wyposażyć w inny rodzaj wału. Standardowy rurowy można zastąpić wałem packera (dopłata 3690 zł), crosskill (dopłata 5830 zł), pierścieniowym (dopłata 5227 zł), gumowym (dopłata 7380 zł) lub tandemem 2x400 (dopłata 2460 zł).

POTRZEBNY CIĘŻKI CIĄGNIK

Na początku testu maszyna sprawiła nam trochę problemów z powodu dużej masy – 2700 kg. Okazało się że nawet tak duży ciągnik jak 170-konny John Deere 6170R bez solidnego obciążenia z przodu nie mógł się z nią swobodnie poruszać – przednie koła miały tendencję do odrywania się. Oczywiście po dociążeniu przodu ciągnika wszystko wróciło do normy. Warto jednak o tym pamiętać dobierając ją do posiadanego ciągnika. Producent określa zapotrzebowanie mocy na 140-180 KM, jednak niektóre lżejsze ciągniki o mocy około 140 KM na pewno będą miały problem ze stabilnością po uniesieniu zawieszanej talerzówki. Natomiast do samej pracy 140 KM powinno wystarczyć, ale na lżejszych glebach. Przy miękkiej glebie i większej głębokości pracy, nawet wspomniany wcześniej 170-konny John Deere musiał porządnie „napiąć muskuły”, a wskaźnik chwilowego zużycia paliwa pokazywał 30-35 l/godzinę pracy. Optymalna prędkość pracy to 10 km/h, łatwo więc policzyć, że w ciągu godziny broną BT50H i mocnym ciągnikiem można przetalerzować nawet 5 ha (na lżejszych glebach do 6 ha). Jeśli więc podzielimy godzinowe zużycie paliwa przez uprawioną powierzchnię wyjdzie nam, że na 1 ha wykorzystamy jedynie 7 litrów paliwa – to całkiem dobry wynik.

Do zabezpieczenia talerzy (włoskiej firmy Ofas) przed uszkodzeniami użyto gumowych amortyzatorów, które pozwalają odchylić się słupicy z talerzem pod naciskiem przeszkody, a po jej ustąpieniu wrócić do normalnej pozycji. Warto zaznaczyć, że piasty talerzy mają bezobsługowa konstrukcję (nie wymagają smarowania) i skuteczne kasetowe uszczelnienie (całkowicie zabudowana uszczelka) – to dobrze rokuje na ich trwałość. Oczywiście podczas krótkiego testu nie byliśmy w stanie jej ocenić, jednak egzemplarz miał już za sobą pewien przebieg, gdyż od dłuższego czasu pracuje w gospodarstwie producenta. Mimo tego wszystko funkcjonowało poprawnie, a żaden z talerzy nie był uszkodzony – nie zmienił tego również nasz test mimo pracy na mocno zakamienionych polach.

SKUTECZNA UPRAWA

Wrażenia z pracy broną Agro-Maszu są całekiem pozytywne. Rozłożenie maszyny do pozycji roboczej zajmuje jedynie kilkanaście sekund. Krótką chwilę zajmuje również zabezpieczenie jej do pozycji transportowej – trzeba jedynie hydraulicznie zamknąć bezpiecznik. W tym momencie wyszła pewna wada konstrukcji. Mianowicie zapomniano o dodatkowym oświetleniu drogowym – potrzebnym, bo złożona do transportu talerzówka całkowicie zasłania tylne oświetlenie drogowe ciągnika. Producent ma to niebawem poprawić.

W podstawowej wersji można też nieco narzekać na konieczność ręcznej regulacji pracy. Zanim uzyskamy tą która nam odpowiada trzeba się kilka razy zatrzymać i przekładać sworznie. Sensowne wydaje się więc zainwestowanie w hydrauliczną regulację głębokości pracy. Jest to co prawda dodatkowy wydatek wysokości 3075 zł, ale znacząco poprawi komfort pracy i wydajność, zwłaszcza gdy gleby na polach są zróżnicowane.

Podczas naszego testu gleba nie była przesuszona, więc brona bez większego problemu się w niej zagłębiała, a dodatkowo mocny ciągnik pozwalał na osiągnięcie optymalnej prędkości roboczej. Jakość pracy brony Agro-Masz BT50H oceniamy więc wysoko. Gleba była głęboko i dokładnie wymieszana z resztkami roślinnymi. Nawet jeśli rżysko po żniwach będzie mocno wyschnięte, duża masa  całkowita (nacisk na 1 metr bieżący to 540 kg) powinna pozwolić na uzyskanie wymaganej głębokości pracy i dobre wymieszanie resztek pożniwnych. Niestety, z braku wyrośniętego poplonu nie mogliśmy sprawdzić, jak maszyna sprawuje się w warunkach gdy rośliny są wysokie. Rozstaw rzędów jest jednak na tyle duży iż możemy zakładać, że problemy z zapychaniem nie powinny występować.

Korzystając z faktu, że właściciel sąsiedniego pola już od kilku lat się nim nie interesuje, sprawdziliśmy też jak testowana brona poradzi sobie z ugorem. Niestety, w tym przypadku spodziewaliśmy się lepszego efektu, gdyż po jednokrotnym przejściu broną darń była jedynie delikatnie zruszona. Jednak ugory nie są naturalnym środowiskiem pracy brony talerzowej, więc nie wpływa to na naszą ogólną ocenę. Istotne z punktu widzenia kolejnych zabiegów jest bardzo dobre wyrównanie powierzchni pola. Po to by po bokach nie powstawał garb po każdym przejściu, zastosowano ekrany boczne o regulowanej wysokości, a każdy rząd kończy się talerzem o nieco mniejszej średnicy i zmienionym profilem. Wyrównanie za elementami roboczymi zapewnia solidne zgrzebło i wał rurowy.

PODSUMOWANIE

Podczas naszego testu brony talerzowej Agro Masz BT50H panowały sprzyjające warunki glebowe (duża wilgotność). Niemniej wydaje nam się, że nawet przy większym przesuszeniu gleby będzie ona bardzo skuteczną maszyna do uprawy ściernisk i poplonów. Warto podkreślić, że oprócz braku oświetlenia drogowego nie dopatrzyliśmy się żadnej wady konstrukcyjnej, które niestety, w innych testowanych maszynach polskiej produkcji zdarzały się dość często. Podobał się artykuł? Podziel się!