Oferta nowych agregatów uprawowo-siewnych jest bardzo bogata. Z jednej strony mamy dość drogie maszyny zachodnich producentów, z drugiej przystępne cenowo agregaty polskiej produkcji. Niestety, niska cena kojarzy się często z gorszą jakością. Czy tak jest również w tym przypadku? Aby się o tym przekonać postanowiliśmy przetestować trzy agregaty uprawowo-siewne rodzimych firm: Bomet U815, Staltech T30S i Grano System Shark 3.0. Łączy je szerokość robocza i przystosowanie do współpracy z siewnikiem zawieszanym, a różnią m.in. rozwiązania konstrukcyjne.

ZĘBOWY NA GLEBY W DOBREJ KULTURZE

Pierwszy uczestnik naszego testu to zębowy agregat uprawowo-siewny U815 znanej polskim rolnikom firmy Bomet z Węgrowa. Został on wyposażony w dwa wały: przedni wyrównujący (opcja) i tylny, dogniatający (rurowy). Trzyrzędowy kultywator zamocowano na sztywno do głównej ramy nośnej. Można jednak zmieniać głębokość jego pracy przez zmianę ustawień wysokości obu wałów – w podstawowej wersji (tańszej o 1230 zł) zamiast przedniego wału oferowane są koła podporowe. Regulacja uniesienia przedniego wału jest bardzo prosta, bo zawieszono go na dwóch prowadnicach i w każdej znajduje się przekładnia śrubowa. Aby zmienić zakres ruchu tylnego wału wystarczy przełożyć bolce zabezpieczone zawleczką sprężynową. Do zabezpieczenia maszyny zamontowanej w hydropaku większość firm stosuje szybkie w demontażu bolce i zawleczki, firma Bomet zastosowała zabezpieczenie w postaci solidnego kawałka metalu przykręcanego dwoma śrubami. Efektem jest nieco wydłużony czas montażu, ale też niemal 100-procentowa pewność, że zagregatowana maszyna pozostanie na swojej pozycji.

Konfiguracja testowanego agregatu firmy Bomet sprawia, że jest to bardzo dobry wybór na gleby lekkie i średnie utrzymane w dobrej kulturze. Sprawdza się on doskonale tam, gdzie na powierzchni pola nie zalegają resztki roślinne, pęki słomy czy kłącza perzu. Najlepiej jeśli na polu przeznaczonym do uprawy została wykonana orka przedsiewna lub przedzimowa. Nasz test przeprowadziliśmy na kilku polach zaoranych dwa tygodnie wcześniej, gdzie w międzyczasie nie przeprowadzono żadnych czynności uprawowych.

Agregat zębowy firmy Bomet sprzęgnięty z siewnikiem mechanicznym okazał się w takich warunkach bardzo dobrym rozwiązaniem. Jego pierwszy wał wyposażony w listwy zębate skutecznie wyrównywał powierzchnie i rozkruszał większe bryły. Umieszczone za nim trzy rzędy drobnych redlic prawidłowo spulchniały glebę, a tylny wał rurowy powodował ponowne jej wyrównanie i wstępne zagęszczenie. Naszym zdaniem efekty pracy były zdecydowanie zadowalające. Dodatkowo agregat firmy Bomet nie jest ciężki (875 kg) jak pozostałe dwie testowane maszyny i pozwalał na współpracę z nieco lżejszym ciągnikiem. Jednak mimo to minimalne wymagania co do maszyny pociągowej to około 100 KM mocy i masa własna min. 5000 kg – zestaw z siewnikiem waży około 1500 kg i jest dość długi przez co lżejszy ciągnik ma problemy ze statecznością.

Podsumowując maszynę z Węgrowa, wydaje się ona dość solidną konstrukcją mimo stosunkowo niskiej ceny, kilkukrotnie musiała zmierzyć się dużymi kamieniami, nic jednak nie pękło i nie odkształciło. Wytrzymała wydaje się też powłoka lakiernicza, która nie ma tendencji do odpryskiwania czy zarysowań z byle powodu. Gleba po uprawie ma odpowiednią gruzełkowatość, jest dobrze spulchniona i wyrównana. Warto wspomnieć, że firma oferuje ten agregat również w innych szerokościach roboczych, a po dopłacie (2584 zł) można go wyposażyć w ciężki wał Packera.

TALERZE ZWIĘKSZAJĄ ZAKRES ZASTOSOWAŃ

Nieco droższym, ale za to bardziej uniwersalnym rozwiązaniem okazuje się talerzowy agregat uprawowo-siewny. Do testu otrzymaliśmy dwa agregaty tego typu: Staltech T30S z talerzami o średnicy 510 mm i wałem rurowym oraz Grano System Shark 3.0 z talerzami o średnicy 560 mm i ciężkim wałem packera. Zastosowanie talerzy i spora masa własna powoduje, że obie maszyny można wykorzystać nie tylko do siewu, ale również jako samodzielną bronę talerzową. Ageregat firmy Staltech w dostarczonej nam formie ważył 1150 kg i podczas pracy solo doskonale sprawdził się talerzując poplony i lekkie ugory. Jedyny problem w pracy może wynikać z bliskiego umieszczenia drugiego rzędu talerzy w stosunku do pierwszego, gdzie np. przy sporych ilościach słomy może dochodzić do zapychania.

Znacznie cięższy (1750 kg) agregat Grano System z większymi talerzami sprawdził się dobrze nawet podczas talerzowania kilkuletnich ugorów. Duże talerze z łatwością rozcinały zaperzoną darń, a ciężki wał packera ładnie wyrównywał powierzchnię znacznie ułatwiając późniejszą orkę. Zastosowanie talerzy zamiast zębów powoduje, że agregaty tego typu z powodzeniem można stosować w bezorkowych systemach siewu. Teoretyczna głębokość pracy wynosi do 20 cm (reguluje się ją ustawieniem wału). Sprawdziliśmy to na polu, które zostało zaorane na jesieni i zdążyło już porosnąć dość wysokimi chwastami (połowa maja). W przypadku obu testowanych agregatów talerzowych wymieszanie gleby było na tyle skuteczne (powierzchnia praktycznie wolna od resztek roślinnych), że współpracujący z nimi, wyposażony w redlice piersiowe, siewnik nie zapychał się i umieszczał nasiona na odpowiedniej głębokości.

Agregat firmy Staltech wyposażono w lżejszy wał rurowy, który jednak okazał się wystarczająco skuteczny na średnich glebach – dość dobrze wyrównywał spulchniony przez talerze grunt. Masywny wał Packera okazał się niezastąpiony na polach gliniastych, na których lżejszy wał rurowy nie dawał rady rozkruszyć i wyrównać wyrwanych przez talerze dużych brył.
Zarówno w maszynie firmy Staltech jak i Grano System, jako elementów roboczych użyto tarcz włoskiej firmy OFAS, które według producenta mają minimalną żywotność 5 tys. ha. Każdy z nich ma osobne łożyskowanie i jest zamontowany do ramy głównej w sposób elastyczny, zapobiegający zniszczeniu talerzy. Rozwiązanie to doskonale sprawdziło się podczas testu na polu z dużą ilością kamieni – jeśli talerz napotkał duży kamień po prostu odchylał się na bok lub do tyłu unikając nadmiernych naprężeń.

W obu agregatach w ten sam sposób rozwiązano konstrukcję hydropaku i zabezpieczenie montowanego w nim siewnika. Niestety, w przypadku agregatu Staltech okazało się ono niewystarczające i kilkakrotnie doszło do wypięcia się siewnika z mocowań. Jednak jak tłumaczy producent wszystkie obecnie produkowane maszyny tej firmy, mają zmienioną konstrukcję hydropaku, która zapobiega takim sytuacjom (na dowód otrzymaliśmy zdjęcia). Mieliśmy też zastrzeżenia do regulacji wału – teoretycznie to prosta czynność polegająca na przełożeniu zawleczek do innego otworu. Jednak producent tak ciasno je spasował, że udało nam się to wykonać tylko z użyciem młotka. Równie trudne okazało się złożenie do pozycji transportowej skrajnych talerzy (podobny problem występował w agregacie firmy Grano System). To jednak detale, które można dopracować. Istotniejsze wydaje się to, że mimo stosunkowo niskich cen obydwa agregaty to dość solidne konstrukcje.

PODSUMOWANIE

Niektóre prezentowane maszyny wymagają dopracowania detali, ale wszystkie dobrze spełniają podstawowe funkcje. Jeśli fundusze na modernizację parku maszynowego są ograniczone, warto rozważyć ich zakup – ceny są zachęcające. Trzeba tylko dobrze dobrać osprzęt do warunków glebowych.

Dane techniczne.
 
                                           Bomet U815    Staltech T30S  Grano Shark 3.0
Szerokość robocza         3,0 m                3,0 m                      3,0 m
Maks. głębokość pracy  120 mm            150 mm                  200 mm
Liczba zębów/talerzy       26                     24                            24
Średnica talerzy                -                       510                          560
Wał doprawiający           rurowy               rurowy                      Packera
Prędkość robocza           -                        7-10 km/h                7-10 km/h
Masa całkowita                875 kg             1150 kg                  1750 kg
Minimalna moc ciągnika 95 KM             100 KM                   100 KM
Cena                               8 610,00 zł       17 580,00 zł           17 300,00 zł