Firma Agro-Masz ma już w ofercie agregaty ścierniskowe umożliwiające dość głęboką uprawę, również z zabezpieczeniem przeciw kamieniom typu non-stop. Można się więc zastanawiać, po co jeszcze jedna podobna maszyna w ofercie. Odpowiedź wydaje się prosta. Po to, by uprawa ścierniska była jeszcze skuteczniejsza. Poza tym dotychczasowe maszyny nie umożliwiały pracy na głębokości aż 40 cm. Sprawdźmy, czy teraz się to udało.

ZUPEŁNA NOWOŚĆ

Kultywator APR30 to gorąca nowość, na tyle świeża, że producent nie zdążył jej jeszcze umieścić w oficjalnej ofercie na swojej stronie internetowej - zainteresowani mogą jednak składać już zamówienia. Cena kultywatora w testowanej przez nas wersji to 20 500 zł (brutto). To niedużo w porównaniu do podobnych maszyn zachodnich producentów.

Mieliśmy więc świadomość, że do testu otrzymaliśmy jedną z pierwszych maszyn z tej serii, w której być może trzeba będzie z wyrozumiałością potraktować tzw. błędy wieku dziecięcego. Jednak tym razem, w odróżnieniu od opisywanego w poprzednim numerze pługa obrotowego tej firmy, nie znaleźliśmy żadnych istotnych wad. Właściwie jedyny większy zgrzyt wystąpił na samym początku testu podczas próby zmontowania maszyny. Kultywator dostarczono nam w dwóch częściach, czyli ze zdemontowanym wałem rurowym wraz z ramą. Okazało się, że uchwyty, w które trzeba wprowadzić ramiona ramy, są węższe niż tuleje na ich końcu - to zapewne efekt naprężeń spawalniczych. Przywrócenie właściwej geometrii dość grubym stalowym uchwytom nie było łatwe, ale w końcu się udało. Mamy nadzieję, że firma zwróci na to uwagę i osoby, które otrzymają nowe maszyny w częściowo rozłożonej formie, nie będą już miały takiego problemu. Na szczęście w gospodarstwie raczej nie ma powodu do częstego rozkładania kultywatora na części. Oczywiście poza tym, że musieliśmy się nieco pomęczyć, nie miało to żadnego negatywnego wpływu na dalszą część testu, czyli pracę narzędzia w polu.

DOBRE WYMIESZANIE ŚCIERNISKA

Podstawowymi założeniami nowego kultywatora było umożliwienie głębokiej uprawy, a także lepszego wymieszania resztek pożniwnych. W tym celu na szerokości roboczej 3 metrów pracuje aż 10 zębów umieszczonych w trzech rzędach. Dzięki temu w stosunku do klasycznego grubera z siedmioma zębami, rozstaw zębów jest mniejszy, a jednocześnie 3-belkowa rama zapewnia na tyle dużą odległość między nimi, by nie dochodziło do zapychania np. słomą.