Dobry siewnik powinien nie tylko zachować właściwą dawkę wysiewu, ale też umieszczać nasiona na odpowiedniej głębokości i oczywiście dokładnie je przykryć. Powinien również oprócz ziaren popularnych zbóż wysiewać drobne nasiona rzepaku czy prosa, a także grube, na przykład łubinu. Postanowiliśmy sprawdzić jak z powyższymi zadaniami radzi sobie „niskobudżetowy” Meprozet S107. To jeden z trzech siewników mechanicznych produkowanych przez firmę z Międzyrzeca Podlaskiego. Najtańszy, 2,5-metrowy model S069/2B w wersji podstawowej dostępny jest już za 9200 zł, za siewnik S107 o bardziej popularnej szerokości roboczej 3 m wyposażony w znaczniki sterowane ręcznie trzeba zapłacić 11,5 tys. zł. Można go jeszcze doposażyć w znaczniki sterowane hydraulicznie oraz komputer do tworzenia ścieżek technologicznych (również przedwschodowych) - cena wzrasta wtedy do 17 400 zł. Tak bogato wyposażony egzemplarz siewnika Meprozet otrzymaliśmy do testu.

NIE TRZEBA WIELKIEJ MOCY

Stosunkowo niewielka masa własna (510 kg) pozwala na współpracę nawet z tak małymi ciągnikami jak Ursus C-330, ale nie można wtedy do końca zapełniać skrzyni ładunkowej. Ma ona pojemność 350 dm³ co w przypadku pszenicy oznacza około 280 kg dodatkowego ciężaru. Opcjonalnie dostępna jest też wersja ze skrzynią o pojemności 700 dm³ (S107/1). Pokrywa skrzyni ładunkowej ma praktyczny uchwyt i prostą blokadę zabezpieczającą przed zatrzaśnięciem. Worek ze zbożem można położyć na specjalnej kracie w środkowej części zbiornika i bezproblemowo wysypać, unikając na przykład zaczepienia o mieszadło. W testowanej maszynie załadunek ziarna znacznie ułatwiał podest (w podstawowej wersji trzeba za niego dopłacić 550 zł). W samej skrzyni przydałyby się przegrody zabezpieczające przed przesuwaniem się ziarna po całej szerokości, co szczególnie ważne w przypadku drobnych nasionach (rzepak, proso). Z wysianiem tak małych dawek siewnik Meprozet nie miał problemów, chociaż określenie go bardzo precyzyjnym byłoby przesadą. Niemniej jest wystarczająco dokładny, by zastąpić wiele wysłużonych używanych maszyn stosowanych w małych gospodarstwach. Zamiast skomplikowanej przekładni wyposażono go, w proste, ale skuteczne aparaty wysiewające, które w zależności od stopnia wysunięcia zębatki pobierają odpowiednią ilość nasion.

ŁATWA REGULACJA

Wszystkie, 25 zębatek, przesuwa się jednocześnie korbką umieszczoną po lewej stronie siewnika. Dla ułatwienia regulacji o stopniu wysunięcia informuje specjalna tarcza przesuwająca się względem skali, która stanowi jednocześnie zapadkę zabezpieczającą przed samoczynnym przestawieniem. Dodatkowym elementem wpływającym na wielkość dawki wysiewanych nasion są sprężyste dna, zbliżane lub oddalane od kółka zębatego za pomocą specjalnej dźwigni. Ponadto przy wysiewie drobnych nasion trzeba zamienić miejscami koła przekładni łańcuchowej.

Wytyczne do ustawienia oczekiwanej normy wysiewu podano w tabeli na skrzyni ładunkowej, ale znajduje się ona również w instrukcji obsługi. Jednak wysoką precyzję wysiewu gwarantuje jedynie próba kręcona. Do tego wystarczy wyciągnąć dwie zawleczki i wysunąć spod aparatów wysiewających listwę z rurkami, wsuwając w to miejsce rynienkę na ziarno – informacje dotyczące liczby wymaganych obrotów koła również podano w tabeli wysiewów. Z aparatów wysiewających, ziarno opada przez plastikowe rurki do redlic. Plastik ma tę zaletę że nie rdzewieje, ale łatwo pęka. Doświadczyliśmy tego podczas testu. Jedna ze skrajnych rurek pracowała zbyt blisko podestu i podbita do góry prawdopodobnie poprzez jakiś większy kamień pękła. Delikatne są też plastikowe zabezpieczenia redlic przed zapchaniem – również mogą pęknąć przy dość małym naprężeniu.
Dobrze, że pomyślano o konieczności zmiany siły docisku redlic, ale już sposób w jaki można to zrobić pozostawia wiele do życzenia. Zakres napięcia każdej ze sprężyn trzeba ustawić oddzielnie, co zajmuje bardzo dużo czasu i jest niewygodne. Ponadto nawet przy najmniejszej sile docisku i tak można odnieść wrażenie, że dość ciężkie redlice stopkowe zapadają się zbyt głęboko w świeżo spulchnionej ziemi.

Jeśli zależy nam na płytkim siewie, Meprozet może to zapewnić tylko na nieco odleżałej glebie. Nie udaje się to podczas współpracy z agregatem uprawowo-siewnym. Jeśli siewnik ma pracować z agregatem uprawowym, producent dostarcza dłuższe przewody hydrauliczne.

ELEKTRONIKA W OPCJI

Systemy wspomagające wykonanie ścieżek technologicznych i przestawianie znaczników podnoszą cenę siewnika o blisko 6 tys. zł, ale są bardzo przydatne i proste w obsłudze. W ich skład wchodzi m.in. rozdzielacz hydrauliczny z elektrozaworami, konsola z przełącznikami i komputer do zaprogramowania ścieżek technologicznych, elektromagnesy do zamykania wybranych aparatów, a także czujnik przy kołach pozwalający określić prędkość jazdy.