Ciągniki o mocy od 80-100 KM należą do grupy cieszącej się największym zainteresowaniem. Każdy producent dba o to, aby mieć w niej jak najliczniejszą reprezentację, mogącą sprostać różnym oczekiwaniom klientów. Jedni szukają taniego oraz prostego ciągnika, inni cenią sobie komfort oraz nowinki techniczne i są skłonni za to więcej zapłacić. Takie zróżnicowanie modeli o podobnej mocy można zaobserwować m.in. w ofercie firmy John Deere, która rolnikom szukającym ciągnika o mocy do 100 KM ma do zaoferowania aż 4 serie maszyn: E, G, M i R. Chociaż na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie, to tak naprawdę często są zupełnie innymi konstrukcjami, pochodzącymi z różnych fabryk i wykorzystujących inne rozwiązania techniczne.

Przetestowaliśmy dwa ciągniki z tej grupy. Pierwszy to przedstawiciel najchętniej kupowanej serii M - 80-konny model 5080M. Drugi to John Deere 5090R, czyli reprezentant najdroższej i najlepiej wyposażonej serii R. Oba ciągniki produkowane są w niemieckiej fabryce w Mannheim, ale jest między nimi 10-konna różnica w mocy, więc nie mogliśmy bezpośrednio porównać ich osiągów. Naszym celem było przede wszystkim przedstawienie różnic konstrukcyjnych i ich wpływu, m.in. na komfort pracy. Nie są one powszechnie znane i wielu klientów ma dylemat, czy warto dopłacić ponad 42 tys. zł, by zamiast M-ki kupić R-kę. Przy okazji importer chciał zwrócić naszą uwagę na to, że oba ciągniki doskonale sprawdzają się podczas pracy z ładowaczem czołowym i testowe egzemplarze wyposażył w firmowe ładowacze typu 583 o udźwigu 1600 kg.

IDEALNE DO PRACY Z ŁADOWACZEM

Warto podkreślić, że do serii R można zamontować też mocniejszy ładowacz (typ 633) o udźwigu do 2 ton, ale do serii M już nie. Dlaczego? Ponieważ M-kę wyposażono w krótszą o 450 mm ramę. To bardzo istotna różnica. Pełna, bardziej wytrzymała rama zwiększa dopuszczalne obciążenie ciągnika do 6600 kg (o 500 kg więcej niż w serii M). Może mieć to duże znaczenie dla osób planujących jednoczesne wykorzystywanie tylnego i przedniego TUZ-a, na przykład podczas pracy z dwoma kosiarkami - całe obciążenie skupia się na ramie, i dzięki temu nie jest przenoszone na silnik i przekładnię. W obu ciągnikach motor jest przymocowany elastycznie do ramy, a ze skrzynią biegów łączy go wał napędowy. To rozwiązanie pozwala projektować silniki o mniejszej masie, a więc i bardziej sprawne, ale przede wszystkim sprawia, że drgania jednostki napędowej nie przenoszą się na cały ciągnik.