W bogatej gamie ciągników rolniczych firmy John Deere, 155-konny model 6930 może uchodzić za pojazd o średniej mocy. Jednak dla większości polskich gospodarstw taka maszyna okazuje się wystarczająco mocna, by pełnić rolę głównej siły pociągowej. Mimo, że premiera serii 6030 miała miejsce już kilka lat temu, ciągniki te wciąż wyglądają atrakcyjnie. To ważne, ale dla rolnika ważniejsza powinna być jego skuteczność podczas prac polowych.

Wysoki na niemal 3 m i długi na około 4,5 m John Deere 6930 na szerokim ogumieniu prezentował się naprawdę okazale, a dodatkowo wyposażono go opcjonalną amortyzację przedniej osi (TLS). To, jak nam się przyszło niebawem przekonać, doskonałe rozwiązanie wymaga jednak dopłaty 15 700 zł (netto), a już za podstawową wersję ciągnika trzeba zapłacić – 328 200 zł (netto). Otrzymujemy jednak za to nowoczesny, dobrze wyposażony ciągnik z komfortowa kabiną. W cenniku znajduje się droższa o około 60 tys. zł wersja 6930 Premium, ale warto podkreślić, że poza wyglądem zewnętrznym jest to zupełnie inny ciągnik, z nowszym silnikiem (z EGR), innymi przekładniami i jeszcze bogatszym wyposażeniem.

SILNIK WZBUDZA ZAUFANIE

Testowany model 6930 wyposażono w motor 6-cylindrowy PowerTech o pojemności 6,8 l, z turbosprężarką, intercoolerem i wtryskiem common rail. Według normy 97/68/EC, osiąga on moc maksymalną 155 KM, która na koła jest przekazywana za pośrednictwem mokrego sprzęgła Perma Clouth 2 i przekładni PowerQuad Plus 20/20. Ciągnik z 900-kilowym dociążeniem przednim waży blisko 6600 kg, więc doskonale nadaje się do dźwigania ciężkich narzędzi uprawowych, zwłaszcza, że udźwig tylnego podnośnika to blisko 7 ton. Realnie można jednak wykorzystać tylko około 4000 kg gdyż masa całkowita ciągnika z narzędziem nie może przekraczać 10 500 kg.
Jeszcze przed dotarciem na pole poczuliśmy dobrodziejstwo amortyzacji przedniej osi TLS. Tłumienie nierówności jest tak skuteczne, że ciągnik jadący z najwyższą prędkością (40 km/h) po prostu płynie po asfalcie, a komfort jazdy można przyrównać do samochodu osobowego – hałas we wnętrzu nie przekracza 72 dB. Jednak TLS jeszcze bardziej można docenić podczas jazdy nierównymi polnymi drogami, a także w czasie uprawy. Ciągnik z klasycznym (sztywnym) zawieszeniem przedniej osi mocno odczuwa przejazdy np. przez bruzdy i zazwyczaj przednia oś oraz kierowca mocno to odczuwają. Nie mamy wątpliwości, że TLS jest dodatkiem wartym dopłacenia kilkunastu tys. zł, zwłaszcza, że poprawia on nie tylko komfort, ale też przyczepność czyli uciąg ciągnika.

PRZYSTĘPNE ZUŻYCIE PALIWA

Wysoko należy ocenić cały układ napędowy. Silnik pracuje dość cicho i dysponuje dużym potencjałem. Co ciekawe do kabiny nie przenoszą się jego drgania, a to za sprawą m.in. ramowej konstrukcji tego ciągnika. Możliwości napędu sprawdziliśmy m.in. podczas testu 3-metrowych agregatów ścierniskowych, które nawet przy dość głębokiej uprawie nie stanowiły dla 155-konnego John Deera większego wyzwania. To przełożyło się na stosunkowo niskie zużycie paliwa – około 14 l/h. Warto jednak zauważyć, że pracowaliśmy na glebach średnich (głównie IIIb). W takich warunkach testowany ciągnik bez większego wysiłku współpracuje również z pługiem obracanym 4x50, orząc na głębokość blisko 30 cm z prędkością około 9 km/h. Średnie zużycie paliwa przy takiej pracy mieści się w granicy 15-17 l na godzinę. Z naszych doświadczeń wynika, że w testowanym ciągniku najniższe spalanie podczas ciężkiej uprawy można uzyskać utrzymując obroty silnika na poziomie 1800 obr./min. – wyższe oznaczają znaczny przyrost spalania.

W standardowej wersji (testowanej) przekładnia PowerQuad Plus pozwala na wybór jednego z 20 biegów, co oznacza zakres prędkości od 2,5 do 40 km/h. Sterownie przekładnią polega na wybraniu dźwignią (znajdującą się na panelu sterowania po prawej stronie) jednego z pięciu zakresów – A,B,C,D,E. Dodatkowo w obrębie każdego z nich dostępne są cztery półbiegi przełączane przyciskami umieszczonymi na tej samej dźwigni (bez użycia sprzęgła) lub przyciskiem na prawej konsoli. Dźwignia główna ma jeszcze jedno położenie „P”, czyli parkingowe, zabezpieczające ciągnik przed staczaniem się. Biegi pełzające wymagają dopłaty 6700 zł (netto). Oczywiście za dopłatą można również otrzymać więcej przełożeń np. 24/24, jednak liczba biegów przekładni testowanego modelu jest według nas wystarczająca dla przeciętnego użytkownika, mimo, że nie oferuje rozbudowanych funkcji automatycznych. Automatyka sprowadza się do samoczynnego redukowania półbiegów (z najwyższego do najmniejszego) podczas zmiany zakresu na wyższy. Dzięki temu uniknięto szarpnięć wynikających z dużych różnic prędkości, a wybieranie odpowiedniego biegów okazuje się bardzo łatwe. Aktualna prędkość jazdy wyświetlana jest w centralnym punkcie zestawu wskaźników. Zmiana kierunku przy pomocy elektrycznego rewersu również odbywa się wzorowo – przesuniecie dźwigni po lewej stronie kierownicy powoduje łagodne wyhamowanie i równie łagodne ruszenie w przeciwnym kierunku.
Napęd przedniej można włączyć ręcznie, ale załączy się on także automatycznie, kiedy czujniki stwierdzą duży poślizg tylnych kół. Ponadto, napęd przednich kół jest automatycznie załączany podczas każdego hamowania dla wspomagania jego skuteczności.

ŁATWA OBSŁUGA, DUŻY KOMFORT

Dużą moc silnika można łatwo wykorzystać, gdyż John Deere 6930 już w standardzie wyposażono w mocny i precyzyjnie sterowany tylny TUZ. Jego udźwig wynosi 6600 kg, co w parze z wydajnym układem hydrauliki zewnętrznej pozwala na współpracę z rozbudowanymi zestawami maszyn. Standardowa (elektroniczna) regulacja podnośnika obejmuje ustawienia: wysokości podnoszenia, głębokości pracy, prędkość opadania i podnoszenia narzędzia, a także siły tłumienia. Ta ostatnia funkcja przydaję się zwłaszcza podczas transportu ciężkich maszyn.

Obsługa podnośnika jest bardzo łatwa, chociaż przycisk od szybkiego podnoszenia i opuszczania wymaga dość sporego cofnięcia ręki, co czasami jest niewygodne. Oczywiście tylnym TUZ-em można sterować również spoza kabiny przyciskami umieszczonymi na błotnikach.

Do sterowania trzema parami zaworów hydrauliki zewnętrznej służą dźwignie umieszczone obok przycisków podnośnika. WOM załącza się elektrohydraulicznie, natomiast do wyboru jednej z trzech prędkości (540, 540E lub 1000) służy dodatkowa dźwignia (wszystko na prawej konsoli).

PODSUMOWANIE

Podobne rozwiązania w zakresie sterowania przekładnią czy podnośnikiem można spotkać w innych ciągnikach. Czym więc wyróżnia się testowany trktor? John Deere 6930 ujął nas tym, że jest ciągnikiem nowoczesnym i komfortowym, a mimo to „nieprzekombinowanym”. Na tle przetestowanych konkurentów, ciągnik wyróżnia się też wysoką jakością wykonania. Oczywiście test podczas którego ciągnik przepracował kilkadziesiąt motogodzin jest za krótki, aby mówić o trwałości, ale analizując chociażby jego wykonanie, można wnioskować, że jest ona wysoka – co zresztą potwierdzają opinie użytkowników tego modelu i jego poprzedników.

Podobało nam się też staranne i estetyczne wykonanie kabiny, wysoki komfort pracy jaki daje pneumatyczny fotel z wszechstronną regulacja, a także skuteczna klimatyzacja.

John Deere 6930 nie należy do tanich ciągników. Jeśli jednak kupujemy ciągnik na lata, warto się zastanowić czy mocny silnik, dobra przekładnia, wysoki komfort pracy i jakość wykonania nie są warte dołożenia kilkudziesięciu tys. zł. My z całą stanowczością możemy polecić dopłatę za doskonałą amortyzację przedniej osi.