W nowej gamie ciągników New Holland T5 dostępne są trzy modele o mocach odpowiednio: 99, 107 oraz 117 KM. Ciągniki te uzupełniają ofertę pomiędzy stosunkowo prostymi maszynami, do jakich zaliczają się traktory o oznaczeniach TD5, a większymi, bardziej zaawansowanymi technicznie modelami T6. Dzięki odpowiedniemu dobraniu opcjonalnego wyposażenia w modelach T5 można otrzymać ciągnik, który gabarytami i mocą plasuje się na poziomie TD5, ale pod względem rozwiązań technicznych będzie mu bliżej do T6. Jest to więc propozycja dla tych, którzy od kompaktowego ciągnika oczekują ponadprzeciętnych możliwości i parametrów roboczych oraz wysokiego komfortu pracy. To oczywiście odpowiednio kosztuje. Bogato wyposażony (m.in. w amortyzację kabiny i przedniej osi) model T5110, który otrzymaliśmy do testu, kosztuje katalogowo 263 tys. zł brutto (214 tys. zł netto). Bezpośrednimi konkurentami w tej kategorii mocy ciągników klasy premium są m.in.: John Deere serii 5R, Claas Arion 400, Case IH Luxxum, Fendt 300 Vario c zy Massey Ferguson 5700 SL.

MOCY NIE BRAKUJE

Pod maską testowanej maszyny pracuje czterocylindrowy silnik o pojemności 3,4 l, którego producentem jest rodzimy zakład wchodzący w skład koncernu CNH-FPT Industrial. Moc znamionowa tego motoru to 107 KM, a maksymalny moment obrotowy wynosi 468 Nm, co jest wartością o ok. 25 proc. większą w porównaniu do silników montowanych w poprzedniej generacji tych ciągników. Dało się to odczuć podczas pracy m.in. z 10-tonowym rozrzutnikiem Unia Apollo Premium 10. Taki zestaw (z załadowanym do pełna rozrzutnikiem) nie miał problemu z poruszaniem się nawet po bardziej wilgotnych fragmentach pól. Tylko w niektórych "najcięższych momentach" dało się zauważyć spadki prędkości jazdy o 2-3 km/h, ale zaraz po minięciu takich kawałków ciągnik szybko wracał do wcześniej założonej szybkości pracy, czyli ok. 7,5 km/h. W terenie z większymi wzniesieniami mogłoby być zapewne trochę inaczej, ale na równinnych polach 107-konny ciągnik wydawał się idealnie dopasowany do tej wielkości rozrzutnika.