Para buch, koła ... stop? Jednak, to nie XIX wiek, aby gotująca się w maszynie woda była powodem do zadowolenia operatora. Żniwa to trudny okres dla każdej maszyny. Intensywna praca, często bez przerwy z obawy przed nagłą zmianą pogody. Żar lejący się z nieba tak potrzebny, by zbierane ziarno było jak najlepszej jakości, ale równocześnie tak uporczywy dla układów chłodzących silniki.

Powodów, które mogą uziemić kombajn lub ciągnik odpowiedzialny za transport ziarna może być wiele, jednak tym razem przyjrzymy się kwestii przygotowania układów chłodzących.

Zdążyć przed pierwszym gwizdkiem

W prawdzie gdzieniegdzie ruszyły już zbiory (jęczmień ozimy, rzepak), do rozpoczęcia sezonu na dobre jest jeszcze kilka dni. W sam raz na ostatni przegląd maszyny i zakup tych części, które zwykle lubią popsuć się w trakcie pracy (paski, kliny, łożyska, itp.). Na liście wykonywanych czynności jednym z priorytetów powinien być przegląd układu chłodzenia.

Przegląd warto rozpocząć jak zawsze od dokładnego wyczyszczenia wszystkich chłodnic, siatek, ażurów i osłon. Warto przetrzeć także przewody i obudowy tak, aby łatwiej było dostrzec ewentualne wycieki.

W przypadku kombajnów, które dopiero teraz budzone są z zimowego snu, warto sprawdzić, czy przez zimę nie ubyło płynu chłodzącego (przed odstawieniem maszyny dobrze jest zaznaczyć jego poziom), stan węży doprowadzających płyn – czy nie są sparciałe, a także, czy siatki osłaniające chłodnicę nie są popękane lub dziurawe. Następnie sprawdźmy naciąg paska napędzającego pompę wody i wentylator (o ile nie jest napędzany elektrycznie lub hydraulicznie).

Warto pamiętać, że w odbieraniu ciepła z silnika dużą rolę odgrywa także układ smarowania i to nie tylko w motorach chłodzonych powietrzem (tzw. "wiatrakach") ale także chłodzonych cieczą. To jeden z powodów, dla których olej powinien być wymieniany na czas. Powinniśmy sprawdzić też układ pod kątem wycieków.

→ TUTAJ przeczytasz więcej o wymianie płynu w chłodnicy

Ciągłe "gotowanie się układu" w przypadku stosowania wody zamiast płynu może być skutkiem osadzenia się grubej warstwy kamienia kotłowego na ściankach kanałów wodnych. Kamień można rozpuścić i wypłukać: octem (metoda domowa, mało agresywna, ale zajmująca dużo czasu) lub płynem do tego przygotowanym. To szybsza metoda, ale warto pamiętać, aby uważnie przeczytać etykietę produktu, bo tego rodzaju środki potrafią działać agresywnie.