- Chcemy produkować samochody elektryczne, autobusy elektryczne, małe samochody dostawcze ponieważ stoimy u progu rewolucji. Silniki spalinowe, które były ograniczeniem jeśli chodzi o wejście na rynki, przestają być tą przeszkodą. Cała elektryka, wszystkie napędy bateryjne powodują, że dla takich producentów jak Ursus otwierają się zupełnie nowe możliwości - powiedział.

Jak dodał, pierwszym krokiem dla Ursusa są autobusy elektryczne. - Są to pojazdy od 8 metrów do 18 metrów, bardzo nowoczesne, bardzo ekologiczne. Zaprezentujemy nowy autobus hybrydowy. Jest to szczególna hybryda - elektryczno-wodorowa. Ten autobus ma najdłuższy przebieg ze wszystkich autobusów elektrycznych dostępnych w tej chwili na rynku - może jeździć 400 km na jednym ładowaniu, ponieważ w międzyczasie wodór przetwarzany na parę napędza silniczek elektryczny, które doładowuje podczas jazdy autobus - tłumaczył Zarajczyk.

Kolejnym ważnym segmentem dla Ursusa - jak powiedział - są małe samochody dostawcze. - Rodzi się nowy rodzaj logistyki miejskiej, związanej z ekologią. Samochody elektryczne są bardzo ciche. W grę wchodzą nocne dostawy i oferta dla firm komunalnych. To bardzo ciekawy segment, który właściwie jest zmonopolizowany perz 2-3 producentów samochodów dostawczych, wielkich koncernów motoryzacyjnych. Tutaj upatrujemy szansę na znalezienie swojej niszy - powiedział.

Dodał, że wchodząc na rynek produkcji samochodów i autobusów Ursus chce współpracować z takimi instytucjami, jak Agencja Rozwoju Przemysłu czy Polski Fundusz Rozwoju oraz spółkami Skarbu Państwa. - Mamy ambicję, żeby stworzyć cały łańcuch dostawców w oparciu o polską kooperację, czyli stworzyć naprawdę polski autobus, a nie składaki - powiedział.

Jego zdaniem na rynku powinna być konkurencja. - Żebyśmy się rozwijali - zarówno Solaris, jak i Ursus. Pozycja monopolisty nie jest zdrową pozycją dla rozwoju polskiej gospodarki, innowacyjności, czy budowania nowych przewag - podsumował.

Podobał się artykuł? Podziel się!