PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Wóz asenizacyjny - co wybrać i jak skonfigurować?

Autor: Kamil Karkowski

Dodano: 01-11-2015 08:29

Tagi:

Lista możliwości konfiguracji i opcji wyposażenia wozów asenizacyjnych w większości oferowanych maszyn jest bardzo długa. Znajdziemy na niej m.in. różne rodzaje zbiorników, pomp, podwozi, aplikatorów, rozwiązań do napełniania… Co warto wiedzieć, aby skonfigurować wóz dopasowany do potrzeb?



Oferta wozów asenizacyjnych jest bardzo duża. Najlepiej na rynku odnajdują się jednak maszyny w prostych konfiguracjach. Jak mówią przedstawiciele firm zajmujących się sprzedażą tych maszyn, polscy rolnicy wolą wybrać maszynę ze zbiornikiem o większej pojemności, aniżeli doposażyć mniejszy wóz w dodatkowy sterownik czy pompę o większej wydajności. Wybierając beczkowóz, warto jednak zapoznać się z możliwościami konfiguracyjnymi oraz dodatkowymi opcjami i korzyściami, jakie można dzięki nim uzyskać.

SZYBKIE NAPEŁNIANIE

Biorąc pod uwagę sposób napełniania zbiorników, można wyróżnić dwie zasadnicze technologie: zalewanie (za pomocą stacjonarnych układów napełniania) lub pompowanie: z wykorzystaniem pomp przepływowych lub próżniowych (kompresorów). Oczywiście, na rynku spotkamy również konstrukcje, w których zastosowano kombinację tych układów, np. wozy asenizacyjne z kompresorem i dodatkowo pompą odśrodkową. Są to jednak mało popularne maszyny skierowane raczej do gospodarstw specjalistycznych wykorzystujących wozy asenizacyjne np. do nawadniania roślin.

W Polsce największą popularnością cieszą się wozy z próżniowym układem napełniania, czyli wyposażone w pompę próżniową - kompresor. W tym rozwiązaniu kompresor jest wykorzystywany zarówno do napełniania, jak i opróżniania zbiornika - poprzez wytwarzanie podciśnienia lub nadciśnienia w beczce. O tym, jaki będzie czas napełniania wozu - poza wydajnością kompresora - decydują jeszcze: przekrój kanału dolotowego, gęstość gnojowicy czy głębokość, z jakiej jest ona zaciągana. Maszyny z kompresorem dobrze radzą sobie z pobieraniem cieczy ze zbiorników naziemnych lub poniżej poziomu gruntu, ale nie głębiej niż 2 m. Wraz ze wzrostem głębokości zbiornika spada prędkość napełniania, co może prowadzić do przekroczenia dozwolonego czasu pracy kompresora, jego przegrzania i awarii (kompresor jest indywidualnie dobierany do pojemności beczki i ma okresowe cykle pracy o ograniczonym czasie). Jeśli zatem mamy głębokie zbiorniki, warto rozważyć zakup wozu z pompą przepływową lub kompresorem, ale z dodatkowym akceleratorem. Pod tą nazwą kryje się najczęściej odśrodkowa, napędzana hydraulicznie pompa, którą producenci montują pomiędzy zbiornikiem wozu a wężem ssawnym. Zaletą wynikającą z zastosowania tego elementu jest przede wszystkim wyższa wydajność napełniania zbiornika (nawet do 30 proc.), ale też możliwość wypompowywania cieczy z większych głębokości oraz mniejsze spienianie, a zatem możliwość pełniejszego wypełniania wozu gnojowicą. Warto bowiem mieć świadomość, że tzw. pompa próżniowa, czyli kompresor, ze względu na pienienie cieczy, w zależności od typu gnojowicy będzie w stanie w różnym stopniu wypełnić objętość beczki. Za doposażenie wozu próżniowego w akcelerator zapłacimy od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Dla przykładu: w wozach Joskin z 6-calowym króćcem wlotowym koszt ten wynosi 8,5 tys. zł netto. Z pewnością jednak jest to inwestycja warta rozważenia - podnosi wydajność pompowania, a zatem zwiększa ogólną wydajność przy wywożeniu gnojowicy.

Większą wszechstronnością cechują się wozy z pompą przepływową. W tym przypadku podstawową zaletą jest możliwość wydajnego pompowania nawozu nawet z głębokości poniżej 5 m. Pompy przepływowe w rurze ssawnej wytwarzają ciśnienie nawet 10 razy większe niż kompresor. O ile z punktu widzenia napełniania beczki pozwala to "tylko" na ograniczenie czasu tej czynności, tak w przypadku tłoczenia zapewnia wydajność nawet do 8 tys. l/min i możliwość współpracy z szerokimi aplikatorami, przy zapewnieniu równomiernego dozowania cieczy na całej szerokości pracy np. 30-metrowego układu węży wleczonych. Dodatkowo na korzyść tego rozwiązania przemawia również ograniczenie pienienia, co skutkuje możliwością niemal 100-proc. wykorzystania objętości beczki.

Wozy z pompami przepływowymi nie są pozbawione wad. Przede wszystkim są dużo droższe od próżniowych. Na przykład doposażenie wozu jednego z zachodnich producentów, o pojemności 18 tys. l w pompę ślimakową wymaga dopłaty ponad 20 tys. zł netto. Ten sam wóz z pompą krzywkową (która w tym konkretnym przypadku cechuje się niemal dwukrotnie większą wydajnością od ślimakowej) będzie droższy aż o 70 tys. zł, co przy podstawowej cenie maszyny na poziomie około 150 tys. zł stanowi niemal połowę ceny wozu. Poza tym w przeciwieństwie do kompresorów pompy przepływowe są narażone na szybsze zużycie i uszkodzenie przez ciała obce, ponieważ mają bezpośredni kontakt z cieczą. Oczywiście, ich wrażliwość na uszkodzenia zależy jeszcze od rodzaju konstrukcji pompy - wyższą odpornością od pomp krzywkowych cechują się pompy ślimakowe, mają one jednak niższą wydajność i są większe.

WAŻNA BECZKA

Wśród oferowanych na rynku wozów asenizacyjnych spotkamy konstrukcje z dwoma typami zbiorników. Pierwszy, stanowiący zdecydowaną większość, to zbiorniki stalowe. Drugi - to zbiorniki wykonane z tworzywa sztucznego. Stalowe są z reguły wykonane z blachy o grubości od 4 do 8 mm. Generalnie im grubsze ścianki, tym większa trwałość i odporność na odkształcenia. Tu jednak konieczne jest znalezienie złotego środka, bo z jednej strony grubsza ściana usztywnia konstrukcję beczki, z drugiej - zwiększa masę maszyny, a co za tym idzie, powoduje wzrost zapotrzebowania na moc ciągnika i zastosowanie mocniejszego podwozia i szerszych kół. Poza tym na trwałość konstrukcji wpływają również przegrody, zwane potocznie falochronami (w zależności od pojemności jest ich od 1 do 4), które dodatkowo wzmacniają konstrukcję zbiornika. Podstawową funkcją grodzi jest jednak poprawa stabilności pojazdu podczas przewożenia gnojowicy. Najlepiej, jeśli falochrony są wspawane w konstrukcję beczki i wspólnie z nią cynkowane. Mamy wtedy gwarancję dokładnego pokrycia wszystkich krawędzi warstwą antykorozyjną.

Zbiorniki stalowe cieszą się bardzo dużą popularnością, ponieważ są trwałe i mało podatne na uszkodzenia mechaniczne. W tym przypadku ogromne znaczenie ma natomiast sposób zabezpieczenia beczki przed korozją. Najbardziej rozpowszechnioną metodą jest cynkowanie. Jest ono skuteczniejszą ochroną niż "zwykłe" malowanie, ale i droższą. Ważna przy tym jest oczywiście jakość wykonania warstwy ochronnej. Trudno tutaj jednak o skuteczną metodę sprawdzenia tego pokrycia.

Na rynku spotkamy również beczki, w których ochronę antykorozyjną stanowi jedynie warstwa farby. Jest to najmniej skuteczna ochrona przed agresywnym działaniem gnojowicy. Takich konstrukcji jest jednak na rynku coraz mniej. Coraz więcej wozów asenizacyjnych jest natomiast wyposażanych w zbiorniki, gdzie warstwa lakieru jest nakładana na ocynk. Takie rozwiązanie gwarantuje wysoką odporność na korozję zbiornika, jednak jest bardzo drogie. Dla przykładu jeden z producentów malowanie ocynkowanej beczki o pojemności 18 tys. litrów wycenia na 15 tys. zł, co stanowi mniej więcej 10 proc. wartości całej maszyny.

MOŻE TWORZYWO?

Osobną grupę maszyn tworzą wozy ze zbiornikami wykonanymi z tworzywa sztucznego. Są to wozy oparte o pełną ramę. Nie są to jednak w Polsce popularne maszyny. Takie wozy dostępne są jedynie w ofercie zaledwie kilku firm zagranicznych, które oferują pojazdy o dużych pojemnościach beczek. W przypadku tworzywa sztucznego zaletą rozwiązania jest przede wszystkim niższa masa aniżeli zbiorników stalowych. "Wozimy gnojowicę, a nie stal" - to hasło jednej z firm oferujących wozy ze zbiornikami z tworzywa sztucznego. Trudno się z nim nie zgodzić. Taki wóz może być bowiem nawet o 20-30 proc. lżejszy aniżeli porównywalna maszyna ze zbiornikiem stalowym. Oznacza to możliwość przewożenia tej samej ilości gnojowicy, co w przypadku wozów stalowych o tej samej pojemności zbiornika, ale np. przy wykorzystaniu mniejszego ciągnika. Wadą jest jednak podatność zbiorników z tworzywa na uszkodzenia mechaniczne. Trzeba jednak podkreślić, że technologia jest już na tyle dopracowana, że dotyczy to jednak skrajnych przypadków, w których w zbiornik wozu uderzy solidna przeszkoda.

Różne są natomiast technologie wykonywania zbiorników, ponieważ nie są to zbiorniki z polietylenu, jak np. w przypadku opryskiwaczy polowych. Dla przykładu w wozach Bauer, zbiornik jest wykonany z kilku warstw mat włókna szklanego i żywicy poliestrowej nakładanych naprzemiennie - łącznie oferując grubość 8-10 mm (dodatkowo wzmocnionych w miejscu przytwierdzania do ramy). Ponadto całość jest na koniec lakierowana dla zabezpieczenia przed działaniem promieni UV. Dodatkowo w procesie lakierowania ściany beczki uzyskują gładką powierzchnie, co zapobiega osiadaniu gnojowicy.

Dla beczek z tworzywa sztucznego firma Bauer na przykład nie stosuje kompresorów, tylko pompy przepływowe, ponieważ w zbiorniku nie może panować ani pod-, ani nadciśnienie, które mogłoby doprowadzić do odkształcenia beczki. Nieco inaczej wyglądają zbiorniki wozów Annaburger - w tym przypadku warstwy włókna szklanego i żywicy są "nawijane" na siebie. Jak gwarantuje producent, jest to sprawdzona technologia, która zapewnia wyjątkowo dużą trwałość, jak na zbiorniki wykonane z tworzywa. Dzięki temu wozy Annaburger ze zbiornikami wykonanymi z tworzywa są dostępne również w konfiguracji z pompami próżniowymi. W takim przypadku oprócz tego, że ściany są wzmacniane dodatkową warstwą włókna (są grubsze), w wozie instaluje się również dodatkowy zawór bezpieczeństwa, który zapobiega wytwarzaniu w zbiorniku zbyt dużego, niebezpiecznego dla konstrukcji podciśnienia.

Z RAMĄ CZY BEZ?

Wśród wozów asenizacyjnych znajdziemy zarówno konstrukcje samonośne, jak i ramowe. Wozy bez ramy dostępne są raczej w zakresie małych pojemności zbiornika (do 3-4 tys. l). W przypadku większości wozów o pojemności powyżej 4 tys. l mamy z reguły do czynienia z konstrukcjami ramowymi, choć ciężko tu mówić o pełnej ramie. Do zbiornika na gnojowicę na całej długości są bowiem przyspawane profile zamknięte lub kątowniki z blach o niewielkiej grubości. Całość dobrze wzmacnia konstrukcję wozu, jednak w dalszym ciągu nie umożliwia współpracy z aplikatorami zawieszanymi.

Z wozami opartymi na pełnej ramie, na której mogą być dodatkowo zawieszane różnego rodzaju aplikatory łącznie z narzędziami uprawowymi, spotkamy się dopiero powyżej pojemności 12-14 tys. l. W tym przypadku zbiornik spoczywa na ramie - możliwe jest zamontowanie go w dwojaki sposób: bezpośrednio za pomocą specjalnych uchwytów lub przyspawanie do elementów wsporczych (kątowników lub profili zamkniętych wspawanych pod zbiornik na całej jego długości), które następnie przykręca się do ramy. Wozy na pełnej ramie zapewniają wyższe bezpieczeństwo i wydajność transportu gnojowicy (są sztywniejsze, a zatem można nimi transportować nawóz z wyższą prędkością).

UKŁAD JEZDNY

Istotnym elementem maszyn jest układ jezdny. Najmniejsze i najtańsze wozy asenizacyjne są wyposażone w układ jezdny z jedną, sztywną osią. Z zawieszeniem tandemowym spotkamy się z reguły w przypadku wozów o pojemności od 8-10 tys. l. Tutaj w układzie montowane są również resory paraboliczne, które dodatkowo poprawiają stabilność przy transporcie gnojowicy.

Największe możliwości konfiguracyjne w zakresie układu jezdnego dotyczą przede wszystkim dużych wozów, o pojemności powyżej 15-18 tys. l. W tym przypadku do wyboru mamy wozy z zawieszeniem 2-, 3-, a nawet 4-osiowym. Może być ono skonfigurowane zarówno w oparciu o resory paraboliczne, jak i układ amortyzacji hydraulicznej czy pneumatycznej. W przypadku dwóch ostatnich układów zaletą jest wyjątkowo wysoka zdolność układu do tłumienia drgań, która ma wpływ na wydajność osiąganą przez konkretny zestaw (wóz o masie 25 czy 30 t może poruszać się stabilnie nawet z prędkością 40 km/h). W przypadku wozów skonfigurowanych z podwoziem 3- i 4-osiowym standardem jest układ skrętu kół (z automatyczną blokadą do cofania). Zaletą takiego rozwiązania jest przede wszystkim ograniczone zużycie opon na tylnych osiach w czasie transportu po drogach utwardzonych oraz łatwiejsze manewrowanie na polu czy łące.

Poza tym uwagę warto zwrócić również na homologację zastosowanych osi i innych podzespołów. W przypadku renomowanych firm mamy większą pewność, że układ będzie dłużej pracował bezawaryjnie i zapewni bezpieczeństwo podczas transportu - w przypadku wozów homologowanych na 40 km/h, o masie 25-30 t istotną rolę pełnią również hamulce, które w takim przypadku są z reguły wyposażane w układ automatycznej regulacji siły hamowania.

Warto wiedzieć, że część producentów oferuje możliwość przestawienia układu jezdnego na ramie tak, aby dobrać odpowiedni punkt ciężkości i nacisk na zaczep ciągnika. To bardzo ważny parametr, który ma wpływ na stabilność ciągnika zagregowanego z wozem, ale również na jego dociążenie i trakcję. Nacisk na zaczep (odpowiednio górny czy dolny) powinien być dobrany z uwzględnieniem instrukcji obsługi ciągnika, która szczegółowo opisuje ten parametr.

WAŻNY ROZMIAR KÓŁ

W każdym przypadku warto przeanalizować dostępne dla konkretnego wozu ogumienie i, o ile to możliwe, wybierać opony o największej średnicy i szerokości. Z pewnością ułatwi to rozlewanie gnojowicy na polu, zwłaszcza w przypadku pracy w trudnych warunkach. Poza tym typ i rozmiar zamontowanych w wozie opon ma wpływ nie tylko na fakt, czy w ogóle będziemy w stanie wjechać na pole, lecz także na zachowanie się wozu na nierównościach na drodze. Na przykład jeden z producentów wozów asenizacyjnych zapewnia, że z wozem o pojemności 12 tys. l, skonfigurowanym na tandemowym podwoziu z oponami 550/50 R22.5 może pracować ciągnik o mocy około 120 KM. Takie samo zapotrzebowanie na moc jest określone również dla "beczki" o pojemności 18 tys. l, ale z ogumieniem 850/50 R30.5. To duża różnica, która ma bezpośrednie odwzorowanie w wydajności, zwłaszcza w przypadku transportu na duże odległości. Jeśli maszyna ma pokonywać długie dystanse, warto zastanowić się również nad układem regulowania ciśnienia w ogumieniu. W przypadku przejazdu po drogach utwardzonych ciśnienie w oponach jest większe, a zatem beczka podąża za ciągnikiem stabilnie nawet przy dużej prędkości. Przy wjeździe na pole ciśnienie jest obniżane (nawet do 0,8 bara), przez co maszyna jest lżejsza w uciągu, a gleba jest w mniejszym stopniu ugniatana.

CO Z APLIKATOREM?

Bardzo duże znaczenie dla zachowania cennych składników w gnojowicy ma sposób jej aplikowania. W tym zakresie wyróżniamy dwie podstawowe technologie - naglebową i doglebową. W przypadku tej pierwszej w zależności od rodzaju układu rozlewającego straty azotu mogą sięgać od 30 do 50 proc. Kluczowe jest zatem, aby gnojowica opadając na ziemię, miała do pokonania jak najkrótszą drogę i jak najmniejszy kontakt z powietrzem. Największe straty w zawartości azotu dotyczą montowanych do niedawna w wielu beczkach tzw. miotaczy gnojowicy. Od niedawna na rynku standardem stały się rozlewacze, które kierują ciecz pionowo w dół, przez co straty azotu są dużo mniejsze.

Wybór aplikatora doglebowego powinien być uzależniony w głównej mierze od profilu gospodarstwa. Dla przykładu, w gospodarstwach mlecznych, w których spory udział w powierzchni mają użytki zielone, warto zdecydować się na aplikatory z układem węży wleczonych czy aplikatory łąkowe. Dzięki temu z powodzeniem i bez większych strat zaaplikujemy gnojowicę nie tylko na polach, ale również na łąkach i pastwiskach. Z kolei w przypadku gospodarstw nastawionych w głównej mierze na produkcję roślinną warto wybrać aplikatory talerzowe bądź zębowe, które umożliwią rozprowadzenie i wymieszanie gnojowicy w glebie w czasie jednego przejazdu.

Ceny aplikatorów doglebowych są bardzo zróżnicowane. Na przykład jeden z zachodnich producentów wycenia najtańszy system węży wleczonych o szerokości 9 m na 90 tys. zł netto. Ten sam producent oferuje również 3-metrową bronę talerzową z układem rozprowadzającym gnojowicę w cenie niespełna 50 tys. zł. Z kolei inny producent prosty aplikator z wężami wleczonymi oferuje w cenie od 6,5 tys. zł (3 m). Za profesjonalny układ węży wleczonych o szerokości 30 m, który znajdziemy w jego ofercie, zapłacimy natomiast nawet do 160 tys. zł. Z kolei prowadzący gospodarstwa nakierowane na produkcję roślinną mogą również zakupić aplikatory oparte na kultywatorach. Taki kultywator o szerokości 2,7 m, jednego z renomowanych producentów, kosztuje katalogowo 30 tys. zł.

CIEKAWE OPCJE

Konfigurując wóz asenizacyjny, warto uwzględnić również dodatkowe opcje wyposażenia. Wśród podstawowych elementów dostępnych w większości cenników znajdują się m.in. systemy elektronicznego sterowania maszyną. Dość często są to drogie opcje - profesjonalny sterownik do jednego z zachodnich wozów o pojemności 15 tys. l, może kosztować nawet 25 tys. zł, czyli tyle, ile najtańszy wóz asenizacyjny tego producenta. Ich zaletą jest natomiast możliwość pełnej obsługi układu hydraulicznego wozu i aplikatora z monitora, łatwiejszy podgląd na parametry pracy wozu (wydajność, stopień wypełnienia zbiornika itp.), a w dodatkowej opcji również możliwość współpracowania z systemem GPS i mapami zasobności gleby. Na wybór prostych układów sterujących powinni zdecydować się przede wszystkim rolnicy wykorzystujący aplikatory doglebowe (rozkładanie czy unoszenie aplikatora może odbywać się wówczas z jednego panelu, co znacznie ułatwia pracę). Najdroższe i najbardziej rozbudowane sterowniki w Polsce cieszą się bardzo małą popularnością i trafiają jedynie do największych gospodarstw i firm usługowych.

Kolejną ciekawą opcją są układy poprawiające komfort obsługi węży ssawnych, np. dodatkowe lejki czy zdalnie sterowane rury zasysające. Po ich zamontowaniu na beczce nie ma potrzeby opuszczania kabiny ciągnika, aby połączyć wóz ze zbiornikiem, w którym w gospodarstwie gromadzona jest gnojowica.

Wielu producentów przewiduje również montaż do swoich wozów mieszadeł, które zapewniają ciągły obieg gnojowicy w zbiorniku. Takie rozwiązanie zapewnia możliwość lepszego wymieszania cieczy i jej dodatkowego rozdrobnienia.

 

Artykuł pochodzi z numeru 10/2015 miesięcznika Farmer

Zamów prenumeratę

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.224.235.183
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!