PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Wydajne i komfortowe – używane kombajny za 150 tys. zł – cały artykuł

Dwa miesiące przed żniwami rynek używanych kombajnów ożywa. Wybór maszyn jest spory, ale i chętnych nie brakuje. Sprawdzamy, jakie modele do zbioru roślin można kupić za kwotę 150 tys. zł.



Tytułowy budżet pozwala na wybór kombajnu z lat 90., czyli maszyny zapewniającej już dość wysoki komfort pracy oraz wydajność przy ograniczonych stratach ziarna. Największa liczba ogłoszeń dotyczy maszyn marki Claas z seriami: Dominator Claasic, Dominator Maxi, Mega oraz serii 20 Johna Deere’a. Coraz większą popularnością oraz przekonaniem wśród rolników cieszą się maszyny New Hollanda (seria TX) oraz Masseya Fergusona (najczęściej modele: 34, 36, 38), które rozwiązaniami i komfortem pracy nie odstają od niemieckiej czy amerykańskiej konkurencji. Faktem jest, że większość kombajnów z lat 90. w technologii separacji, omłotu czy czyszczenia ma rozwiązania niemal identyczne, jak stosowane dzisiaj w nowych maszynach. Przykładem jest system bębna przyśpieszającego APS w kombajnach Claas (np. Tucano 400) czy poziomowanie podsiewacza oraz kosza sitowego podczas pracy na pochyłościach w kombajnach New Hollanda (np. CX 7 lub CX 8).

CLAAS DOMINATOR

Dobrą renomą na polskim rynku cieszą się kombajny marki Claas, co jest spowodowane dużym doświadczeniem niemieckiego producenta w produkcji tych maszyn, solidnym wykonaniem i co za tym idzie - pozytywnymi opiniami wśród użytkowników. Ogromna popularność przekłada się na łatwy dostęp do części zamiennych oraz szybką ewentualną odsprzedaż, jeżeli jest to egzemplarz w przyzwoitym stanie technicznym. Dysponując kwotą 150 tys. zł, możemy wybierać spośród modeli Dominator Classic, Dominator Maxi lub Claas Mega z kabiną od serii Dominator (od 1995 r. stosowano kabinę od Lexiona).

Claas Dominator Maxi różni się od wersji Classic większą pojemnością zbiornika ziarna (model 98 Classic: 5200 l, a 98 Maxi: 6200 l), co w efekcie przekłada się na większą wydajność. W modelu 5-klawiszowym 98 SL Classic zastosowano silnik Mercedesa o mocy 170 KM, natomiast w wersji 98 SL Maxi - jednostkę 200-konną. Wersja Maxi została dodatkowo rozszerzona o model 118 wyposażony w silnik Mercedesa o mocy 269 KM z układem cylindrów w układzie V. Szukając kombajnu zarówno w wariancie Maxi, jak i Classic można wybierać spośród wersji wyposażonych w mechaniczną przekładnię jazdy (oznaczenie S) lub przekładnię hydrostatyczną (oznaczenie SL).

Cechą charakterystyczną serii Dominator jest umieszczenie silnika (Perskins lub Mercedes) pomiędzy kabiną a zbiornikiem ziarna, co przekłada się na niżej umiejscowiony środek ciężkości i możliwość zastosowania dużego zbiornika na ziarno. Takie rozwiązanie ma także wady, do których zaliczamy większy poziom hałasu w kabinie oraz utrudniony dostęp do silnika. Przykładowo: aby wymienić rozrusznik, trzeba odchylić do przodu kabinę.

Wyróżnikiem serii Dominator oraz obecnie produkowanych modeli, np. Tucano serii 300, jest 6-cepowy bęben młócący o niewielkiej na tle konkurencji średnicy 0,4 m i 117-stopniowy kąt opasania klepiska (w Tucano jest 130-stopniowy). Plusem tego rozwiązania jest mniejsze zapotrzebowanie na moc podczas wprawiania w ruch obrotowy bębna oraz mniejsze zapotrzebowanie na energię w czasie pracy jałowej bez obciążenia. Wadą w porównaniu z bębnami młócącymi o średnicy 0,6 m jest mniejsza bezwładność, co daje się odczuć podczas pracy w wilgotnym materiale. Separacja na wytrząsaczu klawiszowym jest wspomagana przez separator widłowy rozluźniający przemieszczającą się masę.

Chcąc kupić kombajn Dominator lub Mega, warto poszukać egzemplarza wyposażonego w kosz sitowy z systemem 3D, w którym sita podczas pracy na skłonach (nawet do 20 stopni) oprócz ruchu posuwisto-zwrotnego wykonują ruch poprzeczny. Powoduje to równomierne rozprowadzenie ziarna na sitach, co oznacza bardzo wydajne czyszczenie przy ograniczonych stratach.
Ciekawym wyposażeniem, jakie mogą mieć kombajny Dominator Maxi, jest system AutoContour, czyli poziomowanie poprzeczne hedera oraz automatyczne dopasowanie do wysokości podłoża. W ogłoszeniach można spotkać także kombajny z przystawkami składanymi, o szerokości 4,5 m, które w pozycji transportowej mają 3 m. To bardzo ułatwia przemieszczanie się po drogach publicznych oraz pozwala zaoszczędzić czas dzięki temu, że nie ma potrzeby odczepiania i zaczepiania hedera jak przy standardowych rozwiązaniach. Przykładowo: przygotowanie do pracy złożonego hedera Claasa zajmuje 1 min, a tradycyjny montaż – 15-20 min. Kombajnu z opisaną wersją składanego hedera warto poszukać zwłaszcza wtedy, jeżeli chcemy świadczyć usługi. Wadą opisanego rozwiązania jest wyższy koszt zakupu przystawki do zbioru rzepaku, za którą w przypadku polskiego producenta trzeba zapłacić ok. 32 tys. zł w wersji z dwoma kosami elektrycznymi. W tym przypadku tańszą alternatywą jest zakup drugiego, używanego hedera wyposażonego w stół do rzepaku.

CLAAS MEGA Z APS

W 1993 r. oferta kombajnów Claasa została poszerzona o nową serię Mega, w której skład weszły modele: 202, 203, 204 (5 klawiszy), 208 i 218 (6 klawiszy). Wyróżnikiem nowej serii oraz krokiem milowym niemieckiego producenta z Harsenwinkel było wprowadzenie systemu omłotowego APS. Wymienione rozwiązanie cechuje się umieszczeniem dodatkowego bębna przyśpieszającego transport materiału przed głównym bębnem omłotowym. Bęben APS dokonuje też już częściowego omłotu. Według producenta pozwala to na zwiększenie przepustowości całego układu nawet o 30 proc.
Pod bębnem APS zostało umieszczone klepisko segmentowe składające się z trzech części, natomiast pod bębnem głównym może znajdować się klepisko całościowe typu zbożowego, do omłotu kukurydzy lub uniwersalne. Kolejną zaletą zastosowania systemu APS jest większa ilość miejsca w przegrodzie silnikowej, co znacznie ułatwia obsługę czy ewentualne naprawy.

JOHN DEERE Z-SERIES

Dużym zainteresowaniem na rynku wtórnym cieszą się kombajny Johna Deere’a, zwłaszcza modele Z-Series: 2054, 2056, 2058 (5-klawiszowe), 2064, 2066 (6-klawiszowe) dostępne w wersji standardowej lub Hillmaster z poziomowanym podwoziem podczas pracy w terenach górzystych. Wymienione modele dołączyły do oferty amerykańskiego producenta w 1993 r. i w porównaniu z poprzednią serią 11 stanowią (oprócz hederów) całkowicie nową konstrukcję. Obecnie cena za wymienione modele w przyzwoitym stanie technicznym kształtuje się na poziomie 140-170 tys. zł.
Główne zmiany w stosunku do serii 11 dotyczą systemu separująco-omłotowego. Wydajny omłot zapewnia młocarnia z bębnem o średnicy 0,66 m, na którym umieszczono 10 cepów, co pozostało rozwiązaniem do dzisiaj stosowanym w modelach serii W oraz T. Szerokość bębna młócącego wynosi 1,4 m (5 klawiszy) lub 1,67 m (6-klawiszowe). Używany egzemplarz może być wyposażony w klepisko typu zbożowego, kukurydzianego lub uniwersalne. Tego ostatniego nie polecamy, ponieważ w przypadku omłotu zbóż występuje niedostateczna separacja (większe straty na wytrząsaczu).
Wydzielanie pozostałości ziaren w kłosach odbywa się na wytrząsaczu o długości 4,6 m oraz jest wspomagane przez dodatkowy separator drutowy umieszczony nad wytrząsaczem (rozwiązanie, jak w serii: 11, 10, 9). Wymieniony element zwalnia oraz wyrównuje przepływ słomy, a w konsekwencji ogranicza straty ziarna. Podczas zbioru niedesykowanego rzepaku zaleca się demontaż drutów separatora, co ogranicza możliwość zapchania się wytrząsaczy oraz eliminuje możliwość uszkodzenia klawiszy.

Pod wytrząsaczami znajduje się metalowa podłoga (rozwiązanie jak w kombajnach Claasa) odpowiedzialna za transport ziarna z rynienek klawiszy na koniec podsiewacza. Obsługę oraz konserwację ułatwiają wysuwane segmenty podłogi podsiewacza, wykonane z mocnego tworzywa sztucznego.

Transport ziarna do zbiornika realizowany jest przez przenośnik łańcuchowo-łopatkowy oraz ślimakowy, do napędu którego posłużyła przekładnia kątowa. Na jej stan warto zwrócić uwagę przy zakupie maszyny, ponieważ przenosi duże obciążenia i często bywa mocno zużyta. W opisywanej serii 20 napęd wymienionej przekładni jest realizowany przez pas klinowy, zaś w nowszej serii 22 – przez łańcuch. Kolejną rzeczą, na którą trzeba zwrócić uwagę przy zakupie, jest działanie zmiany obrotów wialni przez silnik elektryczny, który po okresie przerwy zimowej potrafi być zawodny. Wszystkie modele serii 20 są wyposażone w układ hydrauliczny wspólny do obsługi przekładni hydrostatycznej oraz hydrauliki, co podnosi koszt serwisowania.

Jednostkę napędową stanowią turbodoładowane silniki Johna Deere’a, występujące także w ciągnikach z logo skaczącego jelenia. Generują one moc: 180, 205, 230, 230 i 270 KM odpowiednio dla modeli: 2054, 2056, 2058, 2064 i 2066. Wersje Hillmaster – przeznaczone do prac w terenach górzystych – najczęściej występują w mocniejszej wersji silnikowej, np. 2056, 2058, 2066.
Kolejnym argumentem zachęcającym do zakupu opisywanej serii kombajnów jest kabina zapewniająca komfort pracy na wysokim poziomie. Fotel operatora jest zintegrowany z podłokietnikiem, na którym znajduje się joystick do obsługi najważniejszych podzespołów maszyny. Narzekać na wygodę nie może także pasażer, dla którego przewidziano fotel, pod którym może znajdować się lodówka. Praca podzespołów kombajnu jest monitorowana przez czujniki, a o nieprawidłowościach informują kontrolki umieszczone na prawym słupku w kabinie.

Wszystkie ustawienia kombajnu (regulacja sit w opcji) oraz włączanie mechanizmów odbywają się elektrycznie lub elektrohydrauliczne. Na rynku wtórnym występują wersje z pamięcią ustawień do zbioru danej rośliny. Układy elektroniczne są dopracowane, a usterki występują najczęściej po okresie zimowym, np. problemy z cewką lub kable zniszczone przez gryzonie. Warto wspomnieć, że kabiny kombajnów 20 znalazły zastosowanie również w sieczkarniach samojezdnych: 6610, 6710, 6810, 6910, a także w nowszych wersjach kombajnów serii 22 i modelach: 1450, 1550, 1470, 1570. Kolejnym atutem zwiększającym komfort pracy maszyny jest doskonała widoczność na zespół tnący, której w tak wysokim stopniu nie ma nawet w wielu obecnie produkowanych kombajnach. Wymienione udogodnienie jest możliwe przez zastosowanie długiego podajnika pochyłego wyposażonego w rewers hydrauliczny.

HEDERY JOHNA DEERE’A SERII 800

Hedery zbożowe serii 800 są dostępne w wersjach o szerokościach roboczych: 4,25, 4,85, 5,5, 6,1 oraz 7,6 m. Bęben ślimakowo-palcowy ma dużą średnicę (mniejsza podatność na zapychanie) oraz palce ułożone w spirale, co ułatwia równomierne podawanie zboża do podajnika pochyłego. Kolejną zaletą hederów jest możliwość mechanicznej regulacji odległości pomiędzy belką nożową a ślimakiem, co umożliwia zbiór od bardzo krótkich po długie rośliny przy mniejszych stratach.
Na rynku maszyn używanych wymienione hedery często można spotkać z oryginalnym stołem do rzepaku Zürn, w których zastosowano mechaniczny napęd kos bocznych od głównej belki tnącej. Podajnik pochyły może mieć poziomowanie poprzeczne, co stanowi standard w wersji Hillmaster.

1170 WYPRODUKOWANY W BRAZYLII

Ofertę kombajnów JD w latach 90. uzupełnił model 1170 produkowany w Brazylii, którego cena na rynku wtórnym oscyluje w granicach 120-200 tys. zł. Wymieniony model bazował na konstrukcji wersji 1177 SII produkowanej do 1992 r. w niemieckim Zweibrucken, a zmiany dotyczą wyposażenia oraz zastosowania hederów serii 300. W porównaniu z europejską wersją 1177, model 1170 najczęściej nie ma dodatkowego separatora drutowego nad wytrząsaczem. W kabinie zastosowano m.in. inną kolorystykę i joystick, a w opcji był dostępny wyświetlacz strat ziarna LH Agro. Hedery serii 300 mają poprowadzony dwustronnie napęd: z lewej strony do przekładni Schumachera napędzającej listwę tnącą, z prawej – na bęben ślimakowo-palcowy. Motowidło wprawiane jest w ruch przez silnik hydrauliczny. Według użytkowników model 1170 nie cechuje się zbyt wysoką jakością wykonania oraz niezawodnością jak europejskie wersje tej serii. Natomiast zaletą dla niektórych kupujących w stosunku do nowszej konstrukcyjnie serii 20 jest znikomy udział elektroniki. Jednostka napędowa to silnik Johna Deere’a o mocy 170 KM. Dostęp do niej został poprawiony w porównaniu z modelem 1177 SII przez przesunięcie w bok umieszczonego za silnikiem zbiornika na olej hydrauliczny.

NEW HOLLAND TX

Wybierając kombajn za ok. 150 tys. zł, nie powinnyśmy przejść obojętnie obok New Hollandów serii TX, najczęściej występujących w wersjach: TX64, TX66 i TX68. Wymienione modele w stosunku do swojej ceny i lat produkcji oferują bardzo wysoką wydajność. Według opinii niektórych użytkowników model TX 68 w optymalnych warunkach zbioru (odbiór zboża podczas jazdy, zachowanie strat w normie) jest w stanie osiągnąć wydajność w granicach 30-35 t ziarna na godzinę zbioru. Co przyczynia się do tak wysokiej wydajności? Odpowiedzią jest system omłotu i separacji składający się z 4 bębnów oraz 5 (modele: TX62, TX63, TX64 i TX65) lub 6 klawiszy (modele: TX66, TX67, TX68). Wymienione rozwiązanie omłotu New Holland stosuje do chwili obecnej w serii CX. Na separator umieszczony za bębnem młócącym możemy zamontować nakładki, które dodatkowo wspomagają omłot w wilgotnym materiale czy podczas zbioru kukurydzy. Egzemplarze serii TX najczęściej można spotkać z poziomowanym podsiewaczem oraz koszem sitowym, co ogranicza straty podczas pracy na pochyłościach. W oczyszczaniu ziarna, a zarazem osiągnięciu dużej wydajności pomaga trzecie sito wstępne umieszczone za podłogą podsiewacza. Warto wspomnieć, że modele TX (od 2001 r.) były również oferowane przez firmę Case IH jako: CT5050, CT5060, CT5070 i CT5080.

NEW HOLLAND TF

Kolejną ciekawą propozycją kombajnów New Holland są mniej popularne modele TF z hybrydowym system separacji. Różnica pomiędzy serią TX polega na zastosowaniu pojedynczego rotora Twin Flow ułożonego w poprzek zamiast tradycyjnych wytrząsaczy klawiszowych. Zastosowany system omłotu budzi wiele obaw wśród kupujących, co pozwala na zakup TF-a w atrakcyjniejszej cenie niż serii TX, a jest on jednocześnie od niej wydajniejszy. Zastosowanie systemu hybrydowego przyczynia się do mniejszego rozstawu osi kombajnu, a w konsekwencji do większej zwrotności. Mimo dobrych opinii o wydajności maszyn zaprzestano produkcji kombajnów serii TF na rzecz modeli CR z podwójnym rotorem o nazwie TwinRotor.

W stosunku do poprzedniej wersji TX oraz TF w nowszych generacjach tych maszyn (od 1994 r.) zastosowano kabinę Discovery Cab (także w sieczkarniach FR), która nie tylko jest komfortowa, lecz także wygląda atrakcyjnie i nowocześnie. Do monitorowania pracy służy wyświetlacz Infoview, który pokazuje m.in. dane o ustawieniach maszyny czy obciążenie domłacacza niedomłotów.

MASSEY FERGUSON

Ciekawą propozycją za 150 tys. są kombajny Masseya Fergusona 30, 32, 34, 36 (5 wytrząsaczy) oraz 38, 40 (6 wytrząsaczy) produkowane od początku lat 90. w Danii, w fabryce kombajnów Dronningborga. Wymienione modele na tle konkurencji wyróżnia zaawansowana konstrukcja, a zwłaszcza duży udział elektroniki, co w większości przypadków odstrasza potencjalnych kupujących. Dla innych stanowi to zaletę, ponieważ można kupić w atrakcyjniejszej cenie kombajn z wcześniejszych lat produkcji niż maszyny konkurencji. Flagowe modele 38 oraz 40 mają swoje odpowiedniki w kombajnach Dronningborg Jumbo.

Wymienione kombajny spotyka się z hederami o tradycyjnej budowie bądź w opcji PowerFlow. Według użytkowników w hederze PowerFlow ciężko doszukać się wad, natomiast bardzo łatwo można dostrzec zalety. Hedery świetnie sprawdzają się w zbiorze zarówno krótkich, jak i długich roślin, a nawet przy wyległym łanie. Transport materiału do bębna ślimakowo-palowego jest bardzo płynny, a w przypadkach np. zbioru rzepaku nie ma potrzeby używania motowideł (ograniczone straty przy osypywaniu się nasion). W rozwiązaniu PowerFlow przygotowanie kombajnu ze zbioru zbóż na zbiór rzepaku ogranicza się do montażu bocznych kos odcinających łan bez potrzeby czasochłonnego montażu stołu do rzepaku. Straty na hederze dodatkowo ogranicza metalowa blacha umieszczona w górnej części, wzdłuż hederu, przed podajnikiem pochyłym. Hedery podobnie jak w przypadku konkurencji mogą być wyposażone w automatyczne poziomowanie poprzeczne.

Separacja i omłot opierają się na bębnie młócącym, odrzutniku oraz wytrząsaczu słomy o długości 4,4 m. Na rynku wtórnym dostępne są egzemplarze wyposażone w trzeci bęben młócący Rotary Separation wspomagający wydzielanie ziarna zwłaszcza w wilgotnej słomie. Kolejnym rozwiązaniem wspomagającym wydajność jest zastosowanie minimłocarni w podajniku kłosowym, co przyczynia się do mniejszego obciążenia młocarni oraz mniejszych uszkodzeń ziarna.

Komfort pracy zapewnia kabina, w której wszystkie funkcje kombajnu (oprócz sit) są ustawianie elektrycznie lub elektrohydraulicznie. Za monitorowanie pracy kombajnu (m.in. strat ziarna czy przepracowanej powierzchni) odpowiada monitor Datavision. W 1997 r. producent zastosował nową kabinę, w której zmiany dostrzeżemy głównie wewnątrz, m.in. w kolorze wykończenia, zastosowanym joysticku czy płaskim monitorze Datavison II, który w stosunku do poprzedniej wersji jest bardziej intuicyjny w obsłudze. Warto dodać, że w tym komputerze dostępne jest menu w polskim języku.

PODSUMOWANIE

Z przedstawionej oferty kombajnów można wywnioskować, że są to modele oferujące wysoki komfort obsługi oraz wydajność powyżej 8-10 ton na godzinę, co dla większości polskich gospodarstw jest wartością zadowalającą, a często pozwala jeszcze na wykonywanie usług dla okolicznych rolników. Na wysoki komfort pracy ma wpływ m.in. zastosowanie układów elektronicznych, dzięki którym prawie wszystkie ustawienia podzespołów kombajnu można wykonać z kabiny operatora. Dla osób poszukujących maszyny pozbawionej nadmiaru elektroniki wybór ogranicza się do modeli New Holland TC, John Deere 1170 czy Claas Dominator Claasic oraz Dominator Maxi.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na komfort obsługi jest przekładnia hydrostatyczna od napędu jazdy, która w większość egzemplarzy stanowi wyposażenie standardowe. Oprócz wygodnej obsługi do plusów wymienionego rozwiązania można zaliczyć większą wydajność podczas pracy na polach o mniejszej powierzchni. Tak, jak każde rozwiązanie, hydrostat ma także swoje minusy. Należą do nich m.in.: zwiększone zużycie paliwa (w porównaniu z przekładnią pasową bezstopniową) oraz wyższe koszty serwisowania (okresowa wymiana oleju oraz filtra). Jednak mimo wymienionych wad użytkownicy pracujący „hydrostatem” niechętnie przesiadają się na wersje z przekładnią typowo mechaniczną.

Opisane modele kombajnów mają konstrukcje dość mocno zaawansowane technologicznie, jednak większość usterek można usunąć samemu oraz samodzielnie przygotować maszynę do żniw. Przy zakupie części możemy liczyć na zakup elementów oryginalnych, jak również zamienników, natomiast części z kombajnów pochodzących z rozbiórki nie są tak łatwo dostępne jak do modeli z lat 70. czy 80. XX w.

Artykuł ukazał się w majowym numerze miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (6)

  • XXXX 2016-05-12 18:37:09
    Oj Kulfon i tu masz racje jestes kulfonem
  • Jarząbek 2016-05-07 08:29:24
    A co a wspólnego silnik za kabiną do środka ciężkości? Trzeba wspomnieć ,że silniki za kabiną często się przegrzewają i palą a żmijki rozprowadzające zboże wzdłuż zbiornika to dodatkowy niepotrzebny element który podnosi koszty eksploatacji i awaryjność
  • T.B. 2016-05-03 11:17:41
    Najważniejszy jest kombajnista. Dobry potrafi wydajnie i bez strat pracować bizonem. Nawet za claasem "rośnie" jak jest źle ustawiony.
  • LG 2016-05-02 21:28:23
    Nie wiem co ludzie widzą w Claasie (zwłaszcza płacąc tak ciężkie pieniądze). Claas dominator maxi lub claasic nie ma żadnego rozwiązania które przewyższa rozwiązania konstrukcyjne w konkurencji typu NH TX, JD 20xx, MF 30. Dodatkowo ma gorszą kabine (pod względem komfortu) jak konkurencja. I do tego ten bęben młócący o małej średnicy.
  • lol 2016-05-02 00:15:46
    Nie gadaj - sa dobre kombajny. Generalnie wszystko dobre to co sie nie psuje. :) jeden chwali jd drugi claasa - norma. Jak dbasz tak masz. Jeden od drugiego bd roznil sie pewnymi rozwiązaniami technicznymi ale wszystko i tak wychodzi w praniu. Bizon tez jest spoko tylko szkoda ze go troche nie wzbogacili o wygodę i niezawodność. W bizonie przydałaby sie np dluzsza gardziel nie trzeba by bylo stać niekiedy przy koszeniu. To tylko przykład ale mimo tego spelnial oczekiwania malych i średnich gospodarstw :)
  • Kulfon 2016-05-01 16:57:38
    Klas nigdy nie robił dobrych kombajnów a jego popularność wynika z tego że wcześniej niż konkurencyjne marki pojawił się na naszym rynku oraz z dostępności części. Kolejna sprawa to już wiedzą handlarze że po prostu można na tym zarobić. przecie jak sąsiad ma klasa to ja kupie se większego.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.198.119.26
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!