Zdolności wytwórcze polskich zakładów przekraczają siedem milionów ton nawozów. Po zapaści z lat 2008 i 2009 branża nawozowa notuje wzrost, w 2011 r. o 10 proc.  Same tylko Zakłady Azotowe Puławy wyprodukowały w minionym roku ponad 1,2 mln ton mocznika, 1,1 mln ton saletry amonowej i ok. mln ton RSM. Do tego dochodzi jeszcze 156 tys. ton siarczanu amonu.

Jeszcze większe ilości nawozów wyprodukowały trzy zakłady Grupy Tarnów: ZA Tarnów, Zakłady Chemiczne Police i kędzierzyński ZAK.

Tarnów jest znany wśród rolników z takich produktów jak: saletrosan, saletrzak, siarczan amonu i RSM. Puławy przede wszystkim kojarzone są z mocznikiem, ale także z takimi produktami nawozowymi jak: siarczan amonu i RSM.

80 proc. rynku w jednych rękach


Po połączeniu Grupy Tarnów z Puławami powstanie firma skupiająca około 75-80 proc. krajowej produkcji nawozów. Jedynymi poważnymi konkurentami krajowymi zostaną należący do PKN Orlen Anwil i Grupa Ciech.

Pytanie, jak fuzja wpłynie na rynek, jest więc bardzo zasadne.

- Z pewnością będzie miała znaczący wpływ. Ale nie demonizowałbym tego - mówi osoba związana z jedną z chemicznych spółek.

Jej zdaniem przy otwarciu rynku na produkty zagraniczne nie ma mowy o dyktacie cen.

- Polski rynek penetrują duzi zagraniczni producenci choćby BorsodChem (od ponad roku część chińskiej Wanhua Industrial Group), czy norweska Yara. Jeśli połączone firmy zaczęłyby windować ceny, oznaczałoby to pojawienie większych ilości nawozów z importu - dodaje nasz rozmówca.

Zagraniczni producenci już raz dali o sobie znać. W 2009 roku chcąc sprzedać swoje zapasy  spowodowali znaczące spadki cen na naszym rynku.

Bardziej ostrożny jest Arkadiusz Zalewski, analityk z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

- Po fuzji Puław i Tarnowa ceny nawozów mogą wzrosnąć - mówi, ale nie chce spekulować, o ile. – Może to zależeć od sytuacji ekonomicznej w rolnictwie, głównie od tego, na jakim poziomie kształtować się będą ceny zbóż.

Tomasz Roszkowski, analityk rynkowy Farmera uważa, że ceny zbóż w Polsce i na świecie w najgorszym wypadku pozostaną na wysokich poziomach, chociaż powinny jeszcze wzrosnąć. Obecny układ czynników wpływających na ceny zbóż, czyli globalny wzrost zapotrzebowania i sukcesywnie obniżane prognozy zbiorów w bieżącym sezonie – m. in. za sprawą  suszy w USA i południowej Rosji – nie dają podstaw by spodziewać się spadków cen w najbliższych miesiącach.

Zapotrzebowanie na nawozy musi rosnąć

Nasze rolnictwo nie jest postrzegane w świecie jako intensywne. Rolnicy nie wykorzystują potencjału plonowania odmian i nie optymalizują nawożenia, przede wszystkim brak jest optymalizacji nawożenia azotowego. Azot - jak wiadomo - jest głównym czynnikiem plonotwórczym roślin. Dlatego można spodziewać się, że zużycie nawozów mineralnych w Polsce, w tym głownie azotowych, będzie rosło.

Zużycie nawozów mineralnych (NPK) pod zbiory 2011 r. wg Głównego Urzędu Statystycznego, wyniosło ogółem 1954,4 tys. t i w porównaniu do roku 2010 było o 10 proc. wyższe.

W przeliczeniu na 1 ha użytków rolnych zużyto 126,6 kg NPK (114,6 kg NPK w 2010 r.), z tego nawozów azotowych – 70,7 kg, potasowych – 29,5 kg i fosforowych – 26,4 kg, tj. więcej niż przed rokiem odpowiednio o 6,6 proc., o 15,2 proc.  i o 16,3 proc. Poziom nawożenia w poszczególnych województwach był silnie zróżnicowany. Najniższe nawożenie mineralne odnotowano w województwie podkarpackim – 59,4 kg NPK/ha UR, a najwyższe w opolskim - 222,4 kg NPK/ha UR.

Obecnie obserwowany spadek popytu na nawozy jest związany z cyklami produkcyjnymi w rolnictwie. Zaowocowało to wprowadzeniem sezonowych obniżek cen przez głównych dystrybutorów. Ceny zostały obniżone średnio o 0,3 proc. Najbardziej potaniała na przełomie maja i czerwca saletra amonowa (o 0,7 proc.) – podał GUS.

W dłuższym okresie tendencja jest jednak odwrotna. Nawozy drożeją.  Od początku roku nawozy mineralne podrożały o 5,7 proc., w tym najsilniej nawóz trójskładnikowy (o 10,1 proc.), polifoska (o 7,9 proc/) oraz saletra amonowa (o 8,2 proc.). W ciągu 12 miesięcy wzrost cen wyniósł 11,6 proc., w tym polifsoka podrożała o 16,7 proc., sól potasowa o 16,3 proc., a fosforan amonu o 15,3 proc. Nawozy azotowe podrożały średnio o blisko 8 proc., a superfosfaty o 11 proc.

Rolnicy boją się wysokich cen

Tadeusz Szymańczak, rolnik uprawiający kukurydzę na powierzchni 100 ha uważa, że polski monopolista będzie dyktował warunki cenowe.

- Pogoń za zyskiem zakładów azotowych jest widoczna, a wynik wypracowany przez Tarnów to potwierdza - mówi Szymańczak.

Rolnik wykorzystuje w produkcji roślinnej przede wszystkim mocznik. 

- Mocznik drożeje średnio 200 złotych na tonie każdego roku – mówi.

Ceny mocznika w Polsce w lipcu kształtowały się na poziomie 1900 zł za tonę. Saletra amonowa 36 proc. kosztowała prawie 1500 zł/t.

Rafał Mładanowicz, rolnik uprawiający zboża oraz prezes Krajowej Federacji Producentów Zbóż, zwraca uwagę na obieg pieniędzy w rolnictwie, który sztucznie wywołuje wzrost cen nawozów azotowych.

- Nie raz już postulowałem o to, żeby płatności do gruntów rolnych wypłacać rolnikom ratami przez cały rok, a nie kumulować wypłat w listopadzie i grudniu, bo to stwarza duże pole dla podnoszenia cen nawozów - zauważa.

Małgorzata Tyszka, agronom miesięcznika Farmer, zwraca uwagę na fakt, że polscy rolnicy stosują nawozy azotowe przede wszystkim wiosną, co także zachęca do podnoszenia cen nawozów na przełomie roku, kiedy są kupowane.

Mładanowicz jest zdania, że praktykom firm nawozowych i podnoszeniem cen nawozów powinien przyjrzeć się urząd antymonopolowy.

Jednak wzrost cen nawozów następuje nie tylko w Polsce. W ciągu 12 miesięcy ceny nawozów mineralnych w handlu światowym wzrosły o 5,4 proc., w tym mocznik podrożał aż o 25 proc., a sól potasowa o 9,4 proc.. W tym okresie superfosfat potrójny potaniał o 11,4 proc., a fosforan amonu o 9,3 proc. W dużym stopniu jest to determinowane ceną gazu używanego w  produkcji. Droższy gaz oznacza droższe nawozy.

Co na to UOKiK

Zarówno w Puławach jak i Tarnowie zdają sobie sprawę, że wpływ fuzji na rynek zbadają zarówno Komisja Europejska jak i nasz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na razie żaden z resortów nie przedstawił analiz o wpływie ewentualnego połączenia na rynek nawozów.

Czy UOKiK zgodzi się na połączenie? Jak nam powiedziano w urzędzie, sprawa zostanie dogłębnie zbadana i na razie tyle.

Za połączeniem firm może przemawiać to, że nie są one jedynymi producentami nawozów w kraju. Co więcej, według różnych szacunków z importu pochodzi aż 30-35 proc. wykorzystywanych w Polsce nawozów.