Wojciech Kutyła wiceprezes NIK przedstawił szczegółowo wyniki kontroli działań na rzecz zwalczania ASF w Polsce przeprowadzone przez NIK. Stwierdzając, że główny cel programu bioasekuracji nie został osiągnięty gdyż na obszarze kontrolnym świnie nie były utrzymywane wyłącznie w gospodarstwach o najwyższym stopniu bioasekuracji.

Ze stanowiskiem prezesa Kutyły nie zgodził się minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel oraz wiceministrowie resortu rolnictwa. Odpierali oni zarzuty dotyczące oceny działań MRiRW oraz jednostek podległych resortowi.

W ostatniej fazie posiedzenia komisji głos zabrali posłowie.

Poseł Dorota Niedziela (PO), stwierdziła, że posłowie nie otrzymali materiałów z MRiRW i nie było zgody na kontynuacje programu ze strony KE. Zaprotestowała też przeciw odczytywaniu dokumentów zamiast udzielenia odpowiedzi na pytania. Zapytała też, dlaczego nie korzystano z doświadczeń innych państw, które wcześniej walczyły z ASF? Powiedziała również, że specustawy nie zwalczą ASF.

Powołała się tez na przykład Hiszpanii gdzie przez 30 lat walczono z ASF i dopiero współpraca z sąsiednią Portugalią doprowadziła do zażegnania tej choroby. Oba kraje otrzymały wtedy 43 mln euro na jej zawalczenie z UE.

Poseł Zbigniew Ajchler (PO) stwierdził, że ASF jest gigantycznym problemem dla Polski i UE. Zarzucił też, że minister rolnictwa i członkowie powołanych zespołów nie słuchają fachowców na przykład z Krajowego Związku Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej. Nikt nie sprawdza też czy zalecenia są realizowane w terenie.

Walka ministerstw rolnictwa i środowiska powoduje, że dziki chodzą po miastach i wchodzą do domów, a rolnicy są przerażeni.

Poseł Michał Cieślak (PiS) stwierdził, że w walce z ASF podjęta bardzo dużo dobrych działań, choć zdarza się, że szwankuje nadzór i kontrola wykonywania poleceń. Samo ministerstwo nie podoła tej walce. Konieczne jest współdziałanie społeczeństwa i samorządów. Polski Związek Łowiecki nie poradził sobie z problemem. Trzeba stwierdzić: albo dziki albo świnie.

Według posła Roberta Telusa (PiS), ASF jest poważnym problemem poważnie traktowanym przez rząd. Uznał też opinie NIK w sprawie ASF nie są poważne i noszą znamiona zagrywki politycznej. Według NIK, za ASF odpowiadają rolnicy, powiatowi lekarze weterynarii i rząd. Przypomniał też, że ASF od roku występuje tylko u dzików, a ognisk choroby na fermach świń nie ma. A o dzikach w raporcie NIK nic nie ma. Zamiast znaleźć wspólne rozwiązanie, aby dać sobie radę z problemem, niektórzy chcą wyprowadzić rolników na ulice w związku z ASF.

Poseł Stanisław Żmijan (PO) powiedział, że w sprawie ASF padały tylko słowa, a nie było efektów. Zbankrutował polityka ministra Jurgiela w tej sprawie. Ministrowie Szyszko i Jurgiel nie chcą współpracować.

Według posła Krzysztofa Ardanowskiego (PiS), ASF należy wyeliminować w przewidywalnej perspektywie czasowej. Nierealne jest wybicie wszystkich dzików i świń, a po roku odtworzenie hodowli. Poseł nie dostrzegł też szczególnych zaniedbań MRiGŻ. Odstrzał dzików nie jest powszechnie akceptowany. Uważano, że zablokowanie przywozu żywności ze Wschodu, czyli tzw. ustawa kanapkowa jest niepotrzebna. Teraz okazało się, ze zawleczenie ASF w okolice Warszawy dokonało się dzięki ludziom a nie innym czynnikom.

W odpowiedzi na wystąpienia posłów minister Jurgiel stwierdził m.in., że współpraca z resortem środowiska, a środków na walkę z ASF i rekompensaty dla rolników nie zabraknie również w 2018 r.

Stwierdził też, że kontrola poleceń dotyczących ASF odbywa się na bieżąco, co tydzień.

Nie starczyło czasu na udzielenie przez ministra Jurgiela odpowiedzi na pytania zaproszonych gości. Szef resortu zadeklarował chęć odpowiedzi na ich pytania w innej formie lub podczas innego spotkania w komisji.