Gdyby literalnie wyliczyć obniżkę cen paliw wynikającą z tarczy antyinflacyjnej, to wtedy ceny oleju napędowego powinny spaść o 15 procent od 1 lutego. Tymczasem, jakby nie liczyć, to w żaden sposób różnica pomiędzy cenami diesla w ostatnich dniach stycznia i na początku lutego nie wynosi wspomnianych 15 procent. Zazwyczaj jest to około 13%.

Dlaczego tak jest? Wyjaśnienia tej sytuacji trudno spodziewać się ze strony rządu czy też prezesa Orlenu. Oni jedynie byli w stanie „ogrzać się” marketingowo w blasku spadających cen, bo sami dobrze wiedzą, że sytuacja rynkowa jest zmienna na rynku paliw i tak naprawdę, ich ceny będą się zmieniać w zależności od cen hurtowych paliw, które są pochodną cen ropy na światowych rynkach. Poza tym, nie mają oni wpływu, na tych sprzedawców, którzy nie są zmonopolizowani pod znakiem białego orła, choć trzeba zauważyć, że ceny paliw są różne na różnych stacjach koncernu PKN Orlen.

Ceny paliw przy autostradzie - rządzą się swoimi prawami

Największe rozczarowanie przeżyli ci, którzy 1 lutego br. podróżowali autostradą A2. Cena ropy na jednej ze stacji Orlenu ukształtowała się na poziomie 5 złotych i 66 groszy! Jeśli ktoś zapomniał zatankować swoje auto przed ruszeniem w drogę z Warszawy do Poznania to większa obniżka cen diesla przeszła mu obok nosa. Cóż, tam rolnicy nie podjeżdżają swoimi traktorami, ale trzeba dostrzec, że ceny paliw na „autostradowych” stacjach od lat drenują nasze kieszenie. Oczywiście ich lokalizacja daje im przewagę konkurencyjną.

Ceny paliw w różnych regionach Polski

W ostatnich dniach stycznia średnio litr diesla w Polsce, wg zestawień analityków Reflex wyniósł 5,92 zł. Dziennikarze Farmera zadokumentowali ceny paliw w kilku rejonach Polski. Najdroższe to paliwo było na Podlasiu – po 5,96 zł, najtańsze w województwach łódzkim i małopolskim – średnio po 5,88.

Dziennikarze Farmera, którzy są rozsiani po Polsce rzucili okiem na cenniki paliw na różnych stacjach w różnych miejscach naszego kraju. Najdrożej było w Warszawie, gdzie w ostatnich dniach stycznia cena litra ropy dochodziła do 6 zł, zazwyczaj było to 5,99 nie ważne na której stacji. Od 1 lutego ceny spadły, ale nie o 15 procent. Na Naftohurcie w powiecie konińskim można było zatankować ciągnik nawet po 5,16 zł/l. Z kolei w Białej Podlaskiej na Orlenie już po 5,26. W Pabianicach (łódzkie) też na Orlenie litr diesla kosztował więcej, bo 5,22. Drogo było w świętokrzyskim – stacja BP w Sandomierzu oferowała olej napędowy po 5,37. Tarnobrzeski Lotos (podkarpackie) sprzedawał ON po 5,32. W województwie pomorskim z 5,97 zrobiło się 5,24.

Przyszłość cen paliw

Co nas czeka? W beczce miodu jest i łyżka dziegciu - nie udało się obniżyć ceny litra paliwa do obiecanych 5 zł zauważa Dariusz Malinowski, dziennikarz operujący od lat na tym rynku z portalu wnp.pl. Obniżka stawki podatku jest bezprecedensowa, a obecnie według Orlenu cena paliwa w Polsce jest najniższa wśród wszystkich krajów w Unii Europejskiej. Malinowski zwraca uwagę, że obecna obniżka podatku jest czasowa i najpewniej w wakacje, problem drożejących paliw powróci. Kluczowe są bowiem ceny surowca. Niestety – zauważa – wiele prognoz mówi, że cena baryłki ropy (159 litrów) może z obecnych około 90 dol. podskoczyć do nawet 100 dol. wówczas litr paliwa na stacjach może kosztować nawet około 5,60 zł.