Wzrosty cen nawozów wydają się nie mieć końca, te z kolei są nierozłącznie związane, z tym co ma miejsce na rynku gazu. Koszt gazu ziemnego to nawet 70% kosztów produkcji nawozu – przede wszystkim jako źródła azotu, stanowiącego zasadniczy składnik nawozów.

O tym, co leży u podłoża tak gwałtownych wzrostów cen gazu, jak ta sytuacja może dalej się rozwijać i w końcu czy w nieodległej perspektywie czasowej można liczyć na spadki cen gazu - rozmawiamy z Dariuszem Malinowskim, dziennikarzem wnp.pl.

Gaz dla rolników jest utożsamiany z nawozami. Natomiast, jak podkreśla dziennikarz wnp.pl coraz więcej gazu w Europie zużywa się do celów grzewczych, to ma też związek z przebudową europejskiego systemu energetycznego na OZE. Potrzebne są źródła rezerwowe, a nimi są zwykle elektrownie gazowe, które można szybko włączyć, jeśli okazuje się, że brakuje prądu z wiatraków, czy fotowoltaiki.

- Kumulacja tych wydarzeń nastąpiła we wrześniu. Okazało się, że zapasy magazynów w Europie, według danych instytucjonalnych, są o kilkanaście punktów procentowych mniejsze, niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, czyli brakowało nam 16-20 proc. wypełnienia magazynów. Przy ograniczonej podaży, każdy importer gazu, bojąc się, że ta zima będzie bez gazu, oferował każdą cenę. Mieliśmy do czynienia z bezprecedensowym wzrostem cen, bo co prawda w sejmie powiedziano 941 proc., ale w liczbach bezwzględnych to wygląda nieco inaczej. Zimą zapotrzebowanie na gaz jest większe. Natomiast, zimą 2021 r. mieliśmy niższe ceny gazu niż wiosną i latem, to nie jest normalna sytuacja - podkreśla Dariusz Malinowski z wnp.pl. 

Jak zmieniały się ceny gazu? 

- Brak gazu spowodował, że w sierpniu mieliśmy cenę ok. 500 USD/1000m3 na giełdzie w Holandii, we wrześniu przekroczyła dotychczas historyczny rekord i osiągnęła 1000 USD, a kontrakty na październik już powyżej 1000 USD, a teraz pojawiły się ceny nawet 1900 USD/1000m3 - dodaje Malinowski.

Wiele zależy teraz od tego, jak mroźna będzie zima. Rynek europejski nie działa w oderwaniu od tego, co dzieje się na świecie. Chiny są coraz większym konsumentem surowców paliwowych. Przez długie lata, to węgiel był tam głównym paliwem. Jednak i w Chinach podejście do ochrony klimatu  nabiera większego znaczenia.

- Część nisko opłacalnych kopalni pozamykano i okazało się, że tego paliwa w Chinach jest trochę za mało. Tamtejszy pierwszy wicepremier, nakazał firmom energetycznym kupno węgla, dosłownie po każdej cenie, dotyczyło to również innych surowców paliwowych. Efekt jest taki, że mamy rekordowe ceny węgla, rekordowe ceny gazu, wysokie ropy, więc jeżeli będzie ostra zima, także w Azji, to ceny gazu utrzymają się na wysokim poziomie. Co prawda, PGNiG zapowiedział, że ceny utrzymają się do końca roku, ale już przesądzone jest, że spółka zafunduje nam kolejną podwyżkę, już od stycznia. Obecne ceny są po prostu nieadekwatne do tego, ile kosztuje gaz na giełdach światowych. Efektem tego będzie utrzymywanie się wysokich cen gazu w energetyce, a co za tym idzie, gaz dla producentów, używających go nie jako paliwa ale surowca, dla zakładów azotowych, też będzie drogi. Nic nie wskazuje na to, by w tym roku miało się to poprawić - zaznacza Dariusz Malinowski.