Warsaw Enterprise Institute zwraca uwagę, że wciąż istnieje duża grupa koncernów, które z Rosji nie zamierzają się wycofywać, a nawet w niektórych przypadkach rozszerzają tam swoją działalność, zajmując miejsca opuszczone przez niedawnych konkurentów. Do takich firm należą m.in. Auchan, Bosch, LG, Decathlon, Leroy Merlin, Oriflame, Pirelli czy Subway.

Warsaw Enterprise Institute apeluje o wdrożenie na poziomie UE zapisów, które „skłonią oportunistów do przemyślenia swoich działań”.

 Zwykłą chciwość i brak fundamentalnych instynktów moralnych zarządzających tymi przedsiębiorstwami racjonalizuje się zwykle na kilka sposobów. Mówi się na przykład, że chodzi o zapewnienie „zwykłym” Rosjanom możliwości zaspokajania podstawowych potrzeb. Problem w tym, że wedle najświeższych sondaży aż 70 proc. Rosjan popiera Putina, więc uderzenie w nich sankcjami jest zasadne, a reszta – osoby przeciwnie wojnie – są świadome, że sankcje są konieczne i to jedyny sposób na osłabienie Putina – tłumaczy WEI.

- Mówi się, że czasami działalność na franczyzie lub skomplikowana struktura właścicielska uniemożliwiają odgórną reakcję, ale brzmi to, jak typowa formalna wymówka. Niektóre koncerny podkreślają, że wspierają Ukrainę, niejako równoważąc swoje działania w Rosji – ale to strategia z cyklu „Panu Bogu świeczka, a diabłu ogarek”, bo utrzymując działalność w Rosji, finansują de facto ten reżim. W końcu twierdzi się, że powodem pozostania na Ukrainie jest troska o pracowników, którzy mogliby zostać zwolnieni w przypadku zamknięcia lub zawieszenia działalności, ale ten argument można zbić w taki sam sposób co pierwszy z wymienionych, dotyczący troski o zwykłych obywateli – ocenia instytut.

Nieuczciwa przewaga w Rosji

Warsaw Enterprise Institute ocenia, że firmy pozostające w Rosji wykorzystują nieuczciwą przewagę konkurencyjną.

- Jedyną przewagą jest tu brak skrupułów. Apelujemy o wdrożenie na poziomie UE zapisów, które skłonią oportunistów do przemyślenia swoich działań. Na początek, na poziomie każdego z państw, twórzmy i podawajmy do publicznej wiadomości listy „biznesów bez sumienia”. Presja klientów będzie silniejsza – co pokazuje chociażby kazus Coca-Coli – niż jakiekolwiek regulacje – ocenia WEI.

Apelujemy o wdrożenie na poziomie UE zapisów, które skłonią oportunistów do przemyślenia swoich działań. Na początek, na poziomie każdego z państw, twórzmy i podawajmy do publicznej wiadomości listy „biznesów bez sumienia”. Presja klientów będzie silniejsza – co pokazuje chociażby kazus Coca-Coli – niż jakiekolwiek regulacje – dodaje.