"Farmer": Czy polskie gospodarstwa potrzebują inwestycji?

Piotr Domagała: Potrzeby inwestycyjne w polskich gospodarstwach rolnych są bardzo duże. Poziom gotowości do podjęcia wyzwań inwestycyjnych jest jednak różny w różnych sektorach produkcji. Nie najlepszy klimat do rozwoju panuje obecnie - z powodu ASF - wśród producentów trzody chlewnej. Duże zainteresowanie inwestycjami obserwujemy natomiast w ostatnim czasie wśród producentów mleka. Patrząc szeroko, potrzeby inwestycyjne widać w większości gospodarstw. Potrzeby te mają dość różny charakter i dlatego warto rozplanować je w czasie i skupić się na tych, które będą miały realny wpływ na dochodowość gospodarstwa czy organizację produkcji.

Na jakie podstawowe pytania warto sobie odpowiedzieć, planując rozwój gospodarstwa i wejście w trudny czas realizacji inwestycji?

Przede wszystkim trzeba sobie zadać pytanie, jak będzie wyglądało gospodarstwo po realizacji planowanej inwestycji i poważnie zastanowić się, czy w tym konkretnym przypadku warto ją przeprowadzić? Warto sobie określić, czy realizacja inwestycji pozwoli na wzrost dochodów czy też przyczyni się do ograniczenia kosztów. Warto też przeanalizować wszystkie koszty, które trzeba będzie ponieść, aby zrealizować inwestycję. Przykładowo, w przypadku inwestycji w budynki inwentarskie trzeba uwzględnić nie tylko koszty samej budowy, lecz także koszty związane z uruchomieniem produkcji, np. z zakupem stada. Dzięki temu unikniemy sytuacji, gdy budynek będzie już gotowy do użytkowania, ale zabraknie środków na uruchomienie produkcji i tym samym nie będzie możliwości realizacji założonego biznesplanu.

Jak finansować rozwój gospodarstwa?

Część rolników może liczyć na wsparcie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie inwestycje są wspierane dotacjami z Unii Europejskiej i w praktyce dużą część środków niezbędnych do realizacji inwestycji musimy pozyskać z innych źródeł, najczęściej z kredytu bankowego. Planując finansowanie i wybierając konkretne narzędzie finansowe, trzeba przeanalizować wpływ zaciągniętych zobowiązań na płynność finansową gospodarstwa, czyli mówiąc wprost: czy po zrealizowaniu inwestycji będziemy mogli spłacać raty kredytowe z osiąganego dochodu gospodarstwa. Oczywiście, trzeba zwracać uwagę na całkowite koszty kredytu, opłaty wstępne i prowizje. Ale też - może nawet przede wszystkim - na warunki spłaty kredytu, tzn. w jakim okresie i w jakich ratach będziemy go spłacać. Przestrzegam przed szukaniem finansowania niezależnie od warunków na jakich jest ono dostępne. W praktyce najczęściej oznacza to, że takie finansowanie nie zawsze jest dopasowane do charakteru prowadzonej produkcji i jest obarczone wyższymi kosztami.

Czyli warto zacząć od rzetelnego biznesplanu?

Oczywiście, podstawą każdej inwestycji powinien być rzetelny biznesplan, przygotowany w oparciu o realne dane, z rozmysłem. Nie należy go traktować jako dokumentu, który przygotowujemy tylko na potrzeby banku lub ARiMR. Biznesplan jest przede wszystkim narzędziem wspierającym dla inwestującego rolnika. Odpowiada na wiele istotnych pytań związanych z realizacją inwestycji i powinien być traktowany jak GPS, który przeprowadzi przez całą inwestycję, pozwoli osiągnąć zakładany cel. Dlatego warto poświęcić czas na spokojne, porządne przygotowanie biznesplanu. To pozwoli zaoszczędzić dużo nerwów i stresu w momencie realizacji inwestycji i w okresie spłaty zobowiązania. W tym zakresie możemy korzystać ze wsparcia osób, które znają tematykę finansowania. Zachęcam do otwartości i współpracy ze specjalistami z banku. Podczas wielu spotkań i konferencji zawsze podkreślam: bankowi zależy, żeby inwestycja się powiodła - dokładnie tak samo jak i rolnikowi. Wbrew obiegowej opinii niespłacany kredyt to problem również dla banku. A jeśli gospodarstwo się rozwija, to i dla banku jest to korzystne.

Co w takim razie powinien zawierać wzorcowy biznesplan?

Poprawny biznesplan powinien zawierać takie elementy, jak opis celu, poszczególnych zadań i kosztów. Przede wszystkim trzeba przedstawić gospodarstwo, jego strukturę, kierunki prowadzonej działalności i perspektywy rozwoju. Dobry biznesplan musi też zawierać potencjalne koszty dodatkowe no i oczywiście założenia co do sposobu finansowania planowanej inwestycji. Dokładna analiza finansowa musi pokazać, jak wyglądają przychody i koszty obecnie i jak będą wyglądać po zakończeniu inwestycji. Finalnie całe opracowanie musi prowadzić do zobrazowania, jaki dochód gospodarstwo osiąga obecnie, a jaki będzie uzyskiwać po modernizacji.

Dość trudne w perspektywie kilku lat może być ocenienie przychodów i kosztów - są dość zmienne. Jak to zrobić?

Rzeczywiście, przewidywanie przychodów i kosztów w biznesplanie wymaga dużej rzetelności, doświadczenia i znajomości tendencji rynkowych. Trzeba przy tym pamiętać, że wzrost zysku gospodarstwa można osiągnąć nie tylko przez wzrost przychodów, lecz także przez ograniczanie kosztów produkcji. Takie podejście w wielu przypadkach pozwala zwiększyć zyski mniejszymi nakładami. Na początku odpowiedzmy więc sobie na pytania: co najbardziej wpływa na przychody w warunkach konkretnego gospodarstwa? Czy szansą jest wzrost skali produkcji, czy być może należy skupić się na wydajności? Patrząc na przychody w przyszłości, trzeba bardzo realnie oszacować ceny, po jakich będziemy sprzedawać produkty gospodarstwa. Również realnie, uwzględniając negatywne scenariusze, należy określić wysokość kosztów. Naturalne jest to, że wraz ze zwiększeniem skali produkcji koszty będą rosły. Trzeba jednak umieć ocenić, kiedy ich udział zaczyna być zbyt wysoki i czy czasem nie można ich w jakiś sposób ograniczyć. Tak jak wspomniałem wcześniej, w kosztach tkwi naprawdę duży potencjał do uzyskania wymiernych oszczędności i poprawy rentowności gospodarstwa.

W jaki sposób rolnik może przewidzieć, jak będą kształtować się ceny w przyszłości?

Posłużę się przykładem producentów mleka. Inwestycja planowana jest na ogół na kilkanaście lat, a ceny mleka, podobnie jak i innych produktów, są mocno zmienne w czasie. W ciągu kilku ostatnich lat ceny skupu mleka osiągały zarówno poziomy maksymalne, jak i minimalne - nawet tak niskie, że w niektórych przypadkach nie pokrywały one kosztów produkcji. W związku z tym dużym błędem byłoby, aby do biznesplanu wychodzącego kilkanaście lat wprzód przyjmować historycznie najwyższe ceny skupu, które już były - bo szansa na utrzymanie się ich na takim poziomie w przyszłości jest bardzo mała. Dobrym rozwiązaniem jest przyjmowanie do kalkulacji średnich cen historycznych. Oczywiście, jeśli wiemy, że ceny będą spadały, musimy założyć ceny poniżej średniej. Takie ostrożne założenia pozwolą uniknąć kłopotów ze spłatą zobowiązań w okresach dekoniunktury, które z pewnością w przyszłości mogą przecież występować i nie będzie to nic dziwnego. Takie samo podejście należy przyjąć, planując koszty, bo przecież poziomy cen środków do produkcji również są bardzo zmienne. W tym przypadku lepiej przyjąć wyższe wartości. Można jednak założyć, że wraz ze wzrostem skali produkcji i wydajności koszty rosną wolniej niż przychody. Wynika to przede wszystkim z lepszego wykorzystania zasobów gospodarstwa i niższych jednostkowych kosztów produkcji oraz faktu, że stałe koszty rozkładają się na większą skalę produkcji. W praktyce wyprodukowanie 1 litra mleka w małym gospodarstwie będzie kosztowało więcej niż w dużym gospodarstwie. W efekcie rośnie rentowność naszego gospodarstwa.

Za pomocą czego finansować inwestycje budowlane?

Inwestycje w gospodarstwach rolnych, zwłaszcza te związane z hodowlą, to inwestycje długoterminowe. Trzeba więc dopasować formę finansowania do czasu zwrotu z inwestycji - kredyt nie powinien być spłacany szybciej, niż następuje zwrot z inwestycji. Z kolei w przypadku bieżących wydatków, np. na zakup środków do produkcji, nie należy sięgać po długoterminowe kredyty inwestycyjne. Takie wydatki należy finansować kredytem obrotowym, którego spłata jest zbieżna z cyklem produkcji w gospodarstwie. Ważne jest też określenie kwoty potrzebnej do zrealizowania inwestycji. Tak, jak mówiłem wcześniej, trzeba wziąć pod uwagę koszty uruchomienia inwestycji. Ważne jest też dopasowanie harmonogramu spłat do specyfiki przychodów w gospodarstwie. Przy produkcji mleka przychody są dość regularne, ale już w gospodarstwie o profilu roślinnym będą one miały sezonowy charakter i w takim przypadku raty kredytu muszą być dopasowane do terminów, w których pojawiają się pieniądze w gospodarstwie.

Jaki jest bezpieczny poziom zadłużenia, którego lepiej nie przekraczać?

Z pewnością niebezpieczna jest sytuacja, kiedy łączny poziom zadłużenia znacznie przekracza wartość majątku gospodarstwa. W takich przypadkach bardzo trudno szukać rozwiązania w razie kłopotów, np. utraty części dochodów, czasami nawet nie ma możliwości restrukturyzacji zadłużenia. Moim zdaniem bezpieczny poziom zadłużenia nie powinien przekraczać 60-70 proc. wartości gospodarstwa. To daje nam pewien bufor bezpieczeństwa na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń.