• Do wywiezienia z Ukrainy  jest blisko 20 mln t ziarna pszenicy i kukurydzy. To zboże pochodzi z ubiegłorocznych zbiorów.
  • Polska ma odegrać kluczową rolę w jego eksporcie, o czym rozmawiali w Warszawie ministrowie rolnictwa Polski, USA i Ukrainy w towarzystwie Janusza Wojciechowskiego, komisarza UE ds. rolnictwa.
  • Na ukraińskie zboże czekają w Afryce i na Bliskim Wschodzie, odliczając godziny do wybuchu katastrofy żywnościowej.
  • Putinowska Rosja od początku wojny blokuje porty na Morzu Czarnym, dlatego zachodni świat rozważa inne drogi eksportu dla ukraińskiego ziarna. Rosja ciągle używa szantażu do realizacji swoich celów. Chce zniesienia sankcji za odblokowanie portów na Morzu Czarnym.
  • 20 mln t ziarna to ogromne ilości. Jeśli zasypalibyśmy wagony tym ziarnem i ustawili je jeden za drugim, to taki sznur wagonów liczyłby 6 tys. kilometrów. Z Kijowa do Lizbony są tylko 4 tys. km.
  • Czy obawy polskich rolników o wysokość cen skupu pszenicy i kukurydzy w związku z tranzytem ukraińskiego zboża są uzasadnione?

By zapobiec kryzysowi żywnościowemu, niezbędne jest wsparcie w dystrybucji ukraińskich towarów rolnych. Główne szlaki transportowe mają przebiegać przez Polskę i Rumunię. Stany Zjednoczone wraz z innym krajami poszukują dróg dla ukraińskiego ziarna. Sprawa stanęła nawet na posiedzeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych, a Warszawie rozmawiali o tym ministrowie rolnictwa.

Ukraina walczy, Polska pomoże

Rozmowy wysokiego szczebla, które odbyły się w stolicy Polski 16 maja dotyczyły usprawnienia transportu i handlu zbożem oraz innymi płodami rolnymi z Ukrainy w obliczu toczącej się wojny w Ukrainie. W spotkaniu uczestniczyli: wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk, minister polityki rolnej i żywności Ukrainy Mykoła Solskyi, sekretarz rolnictwa USA Tom Vilsack oraz komisarz UE ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski.

Mykoła Solskyi minister polityki rolnej i żywności Ukrainy zaznaczył, że kluczowym działaniem jest teraz organizacja wywozu ukraińskiego zboża i innych płodów rolnych z Ukrainy, tak by mogły trafić na rynek światowy. W jego ocenie to najbardziej pilne i ważne obecnie zadanie, ponieważ porty są zablokowane, jeszcze walczymy o nie i to zajmie trochę czasu. Dlatego obecnie, krytycznie ważne jest podejmowanie wielu decyzji, które pozwolą maksymalnie zwiększyć wywóz ukraińskiego zboża do krajów europejskich.

Polska jest jednym z kluczowych partnerów, który może najwięcej pomóc. Ukraina poprzez porty Morza Czarnego eksportowała miesięcznie blisko 5 mln t ziarna. Teraz takie ilości miałaby przejąć m.in. Polska. Zboże ma być dostarczone do naszej granicy z Ukrainą, by następnie pojechać dalej, głównie przy użyciu transportu kolejowego. Czy taki scenariusz jest możliwy do zrealizowania? Wątpi w to m.in. wicepremier i minister rolnictwa, Henryk Kowalczyk, który przewodniczył rozmowom polsko-ukraińsko-amerykańskim. – Polska nie ma możliwości technicznych przewozu 4-5 mln ton zbóż miesięcznie ukraińskiego ziarna, sukcesem byłby transport 1-2 mln ton zbóż – mówił.

Do realizacji zadania została powołana spółka polsko-ukraińska. Dopiero za jakiś czas będziemy mogli ocenić skutki jej działania i powiedzieć, że podołała ona zadaniu. Na razie dużą przeszkodą w sprawnym eksporcie zboża są te natury infrastrukturalnej. Tory w Ukrainie są szersze, od tych w Europie, w tym w Polsce. Dlatego też, transporty z Ukrainy muszą być przeładowywane na polskiej granicy, by mogły ruszyć dalej, także do portów Morza Bałtyckiego.

Rosja szantażuje świat

Przedłużająca się wojna, oznacza brak eksportu zbóż z Ukrainy, który od kilku lat stanowi główne źródło zaopatrzenia świata w pszenicę i kukurydzę. To z kolei oznacza większy popyt na zboża z UE, w tym także z Polski, a w konsekwencji wzrosty ich cen, co wszyscy obserwujemy.

Na razie na nic zdały  się apele Ursuli von der Leyen, szefowej Komisji Europejskiej kierowane do prezydenta Rosji o odblokowanie portów Morza Czarnego, żeby ukraińscy rolnicy mogli sprzedać swoje ubiegłoroczne plony. Dlatego do gry wkroczyli Amerykanie. Antony Blinken, amerykański sekretarz stanu sprawę światowego głodu i przemyślanego działania Putina postawił na posiedzeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Tymczasem Rosja zamierza dalej szantażować świat, pozostając obojętną na żywnościową katastrofę. „Federacja Rosyjska domaga się zdjęcia sankcji w zamian za odblokowanie ukraińskich portów, szantażując świat kryzysem żywnościowym. Jest to zachowanie typowe dla terrorysty" – napisał w mediach społecznościowych doradca w kancelarii prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak.

20 mln ton, czyli ile?

Być może niektórzy myślą: 20 mln t ziarna, co to jest, damy radę!? Możliwości techniczne naszych terminali granicznych nie są w stanie udźwignąć przeładunku takiej ilości zboża. W bardzo prosty sposób można zobrazować wysiłek ludzki i techniczny, jaki trzeb pokonać.

Załóżmy, że w jednym wagonie mieści się około 50 ton ziarna. Jeżeli masę zbóż, jaką trzeba przewieźć przez nasz kraj (20 mln t) podzielimy przez masę, jaką można załadować na jeden wagon (50 t) wyliczymy ile wagonów jest potrzebnych do tego zadania. Wynik jaki otrzymamy to 400 tys. Tak, tak, potrzebnych jest 400 tys. wagonów. No i czas do ich załadunku. W naszych wyobrażeniach pójdźmy o krok dalej. Jeden wagon ma kilkanaście metrów (15, 16, 17), mnożąc tę wielkość przez ilość wagonów wychodzi 6 tys. Gdybyśmy jeden wagon ustawili za drugim na torach, to taki sznur wagonów liczył by 6 tys. kilometrów. Odległość z Kijowa do Lizbony wynosi około 4 tys. km. Europa jest za krótka…

Być może dlatego do gry wkroczyli Amerykanie. A ich dyplomacja zdaje sobie sprawę z trudności, jakie stoją na drodze eksportu zbóż z Ukrainy. Niewykluczone, że niebawem dowiemy się o innych rozwiązaniach, a to co wydarzyło się wokół tej sprawy w ostatnim czasie, można traktować jako preludium do innej operacji na wielką skalę.

Iwona Dyba, redaktor naczelna portalu farmer.pl oraz Radosław Iwański, redaktor naczelny miesięcznika „Farmer” skomentowali wydarzenia z minionego tygodnia, którymi żył świat.