Dr Urszula Kłosiewicz-Górecka z Polskiego Instytutu Ekonomicznego podkreśla, że usługowy charakter sfery handlu i sprzedaży żywności sprawiają, że ewentualne zagrożenie odnosi się nie tylko do podmiotów i osób pracujących w tej sferze gospodarki, lecz także do całego społeczeństwa. Za newralgiczne punkty można uznać:

- zachowanie bezpieczeństwa żywności w produkcji i w całym łańcuchu dostaw, 
- zapewnienie harmonijnych dostaw do sklepów, w przypadku trudności komunikacyjnych, wynikających z problemów w transporcie (np. wskutek braku odpowiedniej ilości sprzętu i liczby pracowników transportu); 
- zapewnienie sprawności i bezpieczeństwa w zakresie warunków zakupu, sprzedaży towarów i bezpiecznego dostarczenia produktów do domu klienta. 

Ekspertka tłumaczy, że niezależnie od stopnia zagrożenia, dla skuteczności podejmowanych działań istotne znaczenie mieć będzie:

- rzetelne, pełne i szybkie przekazywanie społeczeństwu informacji dotyczących istoty i skali zagrożenia, sposobu postępowania na poszczególnych etapach prewencji i zapobiegania rozprzestrzenianiu się zagrożenia, w tym wypadku koronawirusa. Chodzi o dostarczenie wiedzy odnośnie pożądanych zachowań, zarówno sprzedających, jak i kupujących;

- postępowanie przedsiębiorców funkcjonujących w sektorze handlu w taki sposób, aby realizując funkcje zaopatrzenia ludności, nie powodować dodatkowego zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego oraz sprzedających i kupujących. Chodzi o zachowanie bezpieczeństwa żywności i warunków, w jakich następuje sprzedaż (bezpieczeństwo pracowników i kupujących);

- utrzymanie spokoju społecznego, aby nie doprowadzać do paniki i tworzenia dodatkowych zagrożeń.

- Obecnie w Polsce panuje niepokój, na razie medialny, choć część osób reaguje, jak się wydaje, ponad realne niebezpieczeństwo. Zagrożenia jednak nie można bagatelizować. Faktem jest jednak, że w obawie przed ewentualną kwarantanną, w ostatnich dniach w detalu dynamicznie wzrosła sprzedaż suchych produktów żywnościowych (makarony, ryż, kasze), konserw, artykułów puszkowanych, a także artykułów higienicznych - mówi dr Urszula Kłosiewicz-Górecka.

Dodaje, że potencjalne skutki koronawirusa dla handlu mogą wynikać przede wszystkim z: niedostatecznej podaży, braku harmonijnych dostaw towarów do sklepów, konieczności zamknięcia lub ograniczenia godzin pracy części punktów sprzedaży wobec braku pracowników, zmniejszenia się sprzedaży detalicznej.

Więcej na portalspożywczy.pl