W pierwszych dniach sierpnia farmer.pl odwiedził kolejne z gospodarstw zgłoszonych do konkursu Innowacyjny Farmer 2022 r., w kategorii produkcja roślinna. Prowadzi je Wiesław Skop, rolnik z miejscowości Jerzmanice Zdrój w powiecie złotoryjskim w woj. dolnośląskim.

Często można spotkać się z opinią rolników, że międzyplony blokują terminowy siew zbóż i narażają gospodarstwa na straty w plonie. O ile poplony ozime mają jeszcze jakiś sens, to ich wysiew w terminie do 20 sierpnia i utrzymywanie przez 8 tygodni to fikcja, która w żaden sposób nie wpływa na polepszenie warsztatu pracy rolnika, a bardzo często ma wręcz negatywny wpływ na bilans wodny w ziemi i zawarte w niej składniki pokarmowe.

Fot. Wiesław Skop
Fot. Wiesław Skop

Zupełnie innego zdania w tej kwestii jest Pan Wiesław. Rolnik od kilku lat, pioniersko, bo praktycznie jako jedyny w okolicy, uprawia międzyplony ścierniskowe i uważa, że zarówno on, jak i środowisko, czerpią z tego typu działania bardzo dużo istotnych korzyści.

fot. Wiesław Skop
fot. Wiesław Skop

W jego ocenie międzyplony to właśnie przede wszystkim ochrona gleby przed erozją wodną i wietrzną, a także wzrost masy organicznej, czyli próchnicy w glebie, a to z kolei zwiększa jej pojemność chłonną w wodę. Z doświadczenia Pana Wiesława wynika, że 1 kg próchnicy może zmagazynować około 5 l wody. Rośliny uprawne nie odczuwają niedoboru wody w czasie suszy, ale i w czasie długotrwałych opadów deszczu, nie duszą się z powodu braku powietrza w glebie.

Zdaniem Pana Wiesława, uprawa poplonów przyczynia się również do pochłaniania i wiązania dwutlenku węgla w glebie, ale nie tylko. Jak zaznacza gospodarz, odpowiednio dobrana mieszanka roślin poplonowych pochłania i wiąże w glebie azot atmosferyczny. Przerywa łańcuch chorób, w tak często stosowanych uprawach monokulturowych czy płodozmianach uproszczonych. A całość połączona z prawidłowym płodozmianem przyczynia się w znaczącej mierze do zmniejszenia czy też tylko do uzupełnienia w zależności od zbilansowania bardzo drogich nawozów mineralnych i ma bardzo duży wpływ na zdrowotność i kondycję roślin uprawnych, a co za tym idzie również zdrowia konsumentów.

Pan Wiesław Skop prowadzi gospodarstwo wraz z małżonką Elżbietą na powierzchni około 130 ha. Tutejszy teren to duża mozaikowatość gleby: jest tu ziemia klasy II ale i V, przeważa jednak klasa III i IV. To w przeważającej części także teren pagórkowaty, o bardzo zmiennej konfiguracji terenu. Różnica wysokości sięga 120 metrów na półtora kilometra. W gospodarstwie uprawia się pszenicę ozimą, w tym nasienną, kukurydzę, rzepak, grykę, bobik, peluszkę i łubin. Gospodarz prowadzi także aktualnie - we współpracy z firmą KWS, Lidea i Farmsaat - poletka doświadczalne z kukurydzą i pszenicą.

Pan Wiesław przyznaje, że od zawsze, jego głównym kierunkiem działania nie jest osiągnięcie jak najwyższego plonu, a troska o ziemię. Odkąd prowadzi swoje gospodarstwo – inaczej jak większość jego sąsiadów – starał się zawsze szukać rozwiązań, które spowodują aktywizację gleby, a jednocześnie oszczędność w stosowaniu nawozów mineralnych, gdyż te – w jego opinii – głównie szkodzą glebie.

I chyba się udało, bo - co warte podkreślenia – dzięki jego nowatorskiemu podejściu do uprawy - od około 10 lat w gospodarstwie w zasadzie nie używa się fosforu i potasu, a nawóz azotowy stanowi jedynie uzupełnienie – niecałe 50% w ogólnym zapotrzebowaniu roślin. Głównym dostarczycielem składników mineralnych są właśnie, specjalnie dobrane do gleby poplony, w tym międzyplony ścierniskowe oraz obornik z zakupu. Bogata różnorodność płodozmianu (4 grupy upraw w gospodarstwie) powoduje też, że rośliny uprawne są właściwie odżywione. Są po prostu zdrowe. Gospodarz nie musi tym samym szukać i stawiać na specjalne odmiany odporne czy tolerancyjne na różne szkodniki czy choroby. Stosowane są dostępne na rynku odmiany tradycyjne.

fot. A.Kozłowska
fot. A.Kozłowska

W gospodarstwie od trzech lat glebę uprawia się w technologii strip-till, ale Pan Wiesław chce jeszcze bardziej ograniczyć ingerowanie w ziemię i od roku testuje technologię no-till. Zdaniem gospodarza, za tym właśnie rozwiązaniem przemawia zdecydowanie niższe zużycie energii, niż w przypadku technologii strip-till. A efekty w uprawie? W tym roku Pan Wiesław posiał w technologii no-till 30 ha pszenicy i jego zdaniem, absolutnie nie ustępuje ona w jakości innym, podobnym uprawom.

fot. W.Skop
fot. W.Skop

W trosce o stan swojego pola, gospodarz stosuje np. mechaniczne zwalczanie ślimaków, siew rzepaku z roślinami towarzyszącymi, jak: bobik i groch, ale też kozieradka, soczewica i trzy rodzaje kończyn, monitoruje występowanie organizmów szkodliwych i na tej podstawie określa konieczność wykonania zabiegu ochrony roślin. Pan Wiesław co cztery lata wykonuje badania gleby i na tej podstawie wie, że zasobność jego gleby jest na wysokim poziomie.

fot. A.Kozłowska
fot. A.Kozłowska

Jako metodę wspomagającą precyzyjne oraz zrównoważone nawożenie wskazuje aplikowanie RSM za pomocą opryskiwacza. Rozsiewacz nawozów w zasadzie nie jest już używany w gospodarstwie. Jako kolejną innowację w swoim gospodarstwie gospodarz wskazuje też stosowanie do nawożenia produktów firmy Florahumus: zawierających kwasy humusowe i huminowe, oraz stosowanie mikroelementów, a także kondycjonerów wody. Pan Wiesław podkreśla też, że w jego gospodarstwie w zasadzie nie ma gleby pozostawionej bez okrywy roślinnej przez zimę.

fot. W.Skop
fot. W.Skop

Gospodarstwo dysponuje oczywiście odpowiednim do profilu parkiem maszynowym, jak m.in. 300-konny ciągnik John Deere, siewniki firmy SKY i Horsch. Wartym podkreślenia, nowatorskim rozwiązaniem w gospodarstwie Pana Wiesława jest też opryskiwacz Horsch. Posiada on specjalną belkę, która pracuje z końcówkami co 25 cm. Wysokość belki nad łanem to około 30 cm. Zdaniem gospodarza takie rozwiązanie sprawia, że rośliny są lepiej pokryte, a dodatkowo stwarza to możliwość obniżenia stosowania środków ochrony roślin o około 20% bez straty jakości.

W prowadzeniu produkcji Pan Wiesław wykorzystuje też innowacje cyfrowe. Korzysta m.in. z nawigacji satelitarnej John Deere, która pomaga mu w rozsiewaniu wapna, obornika, w prowadzeniu opryskiwacza czy siewnik, a szczególnie ułatwia pracę nocą. To o tyle istotne, że w gospodarstwie prawie wszystkie zabiegi wykonuje się właśnie nocą, z uwagi na wyższą wówczas wilgotność powietrza i konieczność ochrony owadów pożytecznych. Rolnik przymierza się też do zakupu kombajnu z urządzeniem do mapowania pola.

Gospodarstwo wyposażone jest w 2 większe silosy o pojemności 460 ton i 4 mniejsze o pojemności 130 ton każdy.

fot. W.Skop
fot. W.Skop

Pan Wiesław prowadzi tradycyjną pasiekę, w której pracuje 21 rodzin pszczelich: na ramce Langstroth, Wielkopolska i Warszawska zwykła. Tu też – zgodnie z wyznawaną ideą – nie stara się iść na rekord w produkcji. Pozyskuje rocznie około 20 litrów miodu od rodziny i sprzedaje go w ramach rolniczej sprzedaży bezpośredniej. Świadczy też usługi rolnicze. Nie boi się sięgać po wsparcie oferowane za pośrednictwem funduszy unijnych. Jak przyznaje, na przestrzeni lat skorzystał ze wszystkich możliwych w jego przypadku programów pomocowych od tych oferowanych jeszcze w ramach SAPARD po te w ramach kolejnych edycji Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Pan Wiesław jest też aktywnym społecznikiem. Od paru lat jest Przewodniczącym Rady Powiatowej Dolnośląskiej Izby Rolniczej Powiatu Złotoryjskiego.

W maju bieżącego roku, jako Laureat Krajowy Ogólnopolskiego Konkursu Agro Liga 2021 w kategorii Rolnicy Pan Wiesław wraz z małżonką odebrał Dyplom Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Andrzeja Dudy. Rolnik został nagrodzony m.in. za otwartość na innowacyjne rozwiązania, dzięki którym polskie rolnictwo staje się nowoczesne, konkurencyjne i perspektywiczne.

Trzymamy kciuki za to, aby Jury konkursu Innowacyjny Farmer 2022 w podobny sposób doceniło sposób gospodarowania Pana Wiesława!