W ubiegłym miesiącu podczas spotkania z rolnikami zorganizowanego przez firmę Horsch jej szef mówił o tym, jak w ostatnim czasie zmieniło się podejście do rolnictwa i jego problemów. Horsch podkreślił, że w całej Europe jest coraz więcej zrozumienia dla potrzeb rolnictwa i rolników. Dodał, że dobrym przykładem takich zmian są Niemcy. 

Przez ostatnie 20 lat było bardzo dużo głosów mówiących, że Niemcy jako kraj nie potrzebują konwencjonalnego rolnictwa. Jednak od trzech miesięcy wszystkie te głosy w Niemczech ucichły nawet ze strony organizacji ekologicznych czy partii zielonych - podkreślił Michael Horsch, szef firmy Horsch.

Zamiast tego pojawia cię coraz więcej artykułów sugerujących, że w najbliższym czasie będziemy mieli coraz więcej problemów z żywnością. Pojawiają się również głosy mówiące, że to myślenie zakładające, że żywność będzie zawsze tania i dostępna było błędne.

Większość żywność (około 70 proc.), której potrzebujemy pochodzi bowiem z zaledwie 1 miliarda hektarów, a co warto dodać ten areał z powodu różnych przyczyn będzie się w przyszłości kurczył. Z powodu wojny toczącej się na Ukrainie świat zaczyna rozumieć, że mogą powstać braki w dostawach żywności takiej jak kukurydza czy pszenica co spowoduje problem głodu w Afryce. 

Slajd przedstawia odsetek ludzi w danym kraju, gdzie ludzie przy cenie pszenicy wynoszącej 150 Eur/t mogą zapewnić sobie 2000 kcal dziennie. Fot. M.Wołosowicz
Slajd przedstawia odsetek ludzi w danym kraju, gdzie ludzie przy cenie pszenicy wynoszącej 150 Eur/t mogą zapewnić sobie 2000 kcal dziennie. Fot. M.Wołosowicz

Przy pierwszym ze slajdów w prezentacji Horsch podkreślił, że zaledwie 40 proc. ludności świata jest w stanie zapewnić sobie 2000 kcal dziennie jeśli cena pszenicy wynosi 150 euro/t. Dodał od razu, że taka cena pszenicy była na światowych rynkach trzy lata temu. Zaakcentował, że te 2000 kcal dziennie to także nie jest zbyt dużo. 

Czerwony kolor na mapie oznacza miejsce, gdzie plony będą spadały w wyniku zmian klimatycznych. Fot. M.Wołosowicz
Czerwony kolor na mapie oznacza miejsce, gdzie plony będą spadały w wyniku zmian klimatycznych. Fot. M.Wołosowicz

Przechodząc do drugiego slajdu Horsch podkreślił, że wojna na Ukrainie nie jest główną przyczyną braku żywności. Ona tyko przyśpieszyła to co jest wynikiem zmian klimatycznych. 

Kilka lat temu kiedy zobaczyłem tą mapę, na której zaznaczone są rejony ze spadkiem plonów do roku 2050 byłem przekonany, że nie mamy się czym przejmować. Jednak się pomyliłem, te zmiany dzieją się na całym świecie i ich rezultatem jest spadek plonów w tych zaznaczonych rejonach. - podkreślił Michael Horsch. 

Naukowcy byli zbyt ostrożni w swoich założeniach, zmiany klimatyczne dzieją się szybciej niż zakładali. Ich wynikiem będą ekstremalne susze, ulewne deszcze, ostre zimy. Problem w tym, że giełdy nie są w stanie tego zrozumieć i nie nie ma to odbicia w notowaniach płodów rolnych. Tak samo raporty USDA nie odzwierciedlają tych zmian klimatycznych. A świat musi być w stanie zapewnić ludziom wystarczającą ilość pożywienia w miejscu ich zamieszkania. Jeśli tego nie zrobi to rozpoczną się migracje na skalę do jakiej nie jesteśmy w żaden sposób przygotowani jako Europa.

- Musimy jako EU na nowo zdefiniować cele rolnictwa. Nie możemy od razu zwiększyć udziału rolnictwa ekologicznego do 30 proc powierzchni w Europie. Nie możemy pozwolić sobie na zmniejszenie plonowania na dobrych glebach. Wierzę, że rolnictwo konwencjonalne dostanie nowych skrzydeł - podkreślił Horsch.

- Wierzę, że rozwiązaniem może być biotechnologia, dzięki której będzie możliwe opracowanie nowych lepszych i bardziej przyjaznych przyrodzie preparatów i uzyskiwanie plonów na tym samym poziomie. Będzie to taka hybryda najlepszych rozwiązań z rolnictwa ekologicznego i konwencjonalnego - dodał. 

Jak ocenił mówca, sporym problemem dla rolników wobec rosnących cen żywności będzie wzrost cen gruntów rolnych, czynszów dzierżawnych oraz wzrost środków do produkcji, co zmusi rolników do intensywnej produkcji.


Jesteśmy w środku nowej przyszłości rolnictwa- dodał na koniec Michael Horsch.