Pomysł utworzenia krajowej giełdy rolno-towarowej na wzór CBOT czy Matif nie jest pomysłem nowym. Już na początku lat 90. ub. wieku powołano w Polsce Warszawską Giełdę Towarową S.A., której przedmiotem działalności było prowadzenie właśnie giełdy towarowej. Głównym udziałowcem WGT SA była początkowo „Fundacja na Rzecz Giełdy Zbożowo-Paszowej”, ustanowiona przez ówczesną Agencję Rynku Rolnego. W roku 2000 nastąpiło rozproszenie akcjonariatu. Prezesem spółki WGT był m.in. ówczesny lider PSL Waldemar Pawlak, a potem Michał Jerzak, profesor Akademii Rolniczej w Poznaniu.

Prof. Jerzak mocno rozwinął WGT S.A. Na giełdzie handlowano m.in. zbożem, półtuszami, ale też możliwe było zawieranie bardziej zaawansowanych transakcji terminowych i opcyjnych. Jednak, mimo iż formalnie była na to przygotowana pod każdym względem – nigdy nie uzyskała zgody na prowadzenie swojej działalności ze strony Komisji Nadzoru Finansowego. Niestety – ówczesna polityka wzięła górę. Giełda nie wytrzymała tej presji.

Po latach – miłościwie nam panujący - postanowili wrócić do koncepcji utworzenia krajowej giełdy rolnej. I to od podstaw. Nad założeniami funkcjonowania Platformy Żywnościowej w obecnych realiach prawnych i rynkowych pracowano długo, z zaangażowaniem wielu państwowych instytucji, wydano mnóstwo publicznych środków. Aż wreszcie w marcu br. uroczyście ją – pilotażowo - uruchomiono.

Minęło jednak sporo czasu zanim doczekaliśmy efektów jej funkcjonowania. Maj-czerwiec – w tym czasie zawarto jedynie 3 (słownie trzy) transakcje na w sumie 1250 ton pszenicy. I do praktycznie końca sierpnia, czyli do ostatniego dnia pilotażu – cisza. Dla większości obserwatorów tego przedsięwzięcia – mocno rozczarowująca.

Minister Rolnictwa ogłosił jednak właśnie sukces tegoż pilotażu. - Liczę, że udane zakończenie pilotażu skłoni większą liczbę rolników do korzystania ze sprzedaży ziarna za pośrednictwem giełdy. Ta forma daje nie tylko gwarancję obrotu, ale też pozwala na uzyskanie lepszej ceny, która nie jest obciążona zyskami rzeszy pośredników. To jest droga do uproszczenia i ucywilizowania całego łańcucha żywnościowego, a co za tym idzie i do sprawiedliwego podziału zysku pomiędzy wszystkimi uczestnikami. Sukces pilotażu jeszcze bardziej zachęca do dalszego rozwoju giełdowego rynku rolnego i poszerzenia palety oferowanych na niej produktów – stwierdził cytowany w komunikacie minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Fakt – sukcesem na pewno jest to, że udało się taką instytucję, jak Platforma Żywnościowa wraz z całym - godnym podkreślenia – odpowiedzialnym systemem magazynów autoryzowanych, powołać. Z pewnością jest to ważny krok ku dalszemu rozwojowi rolnictwa w Polsce, w końcu jesteśmy jednym z głównych producentów zbóż w UE. Pytanie tylko – dlaczego nie zdecydowano się skorzystać z już wypracowanych rozwiązań – patrz WGT S.A., by oszczędzić tym samym trochę pieniędzy i czasu?

Super, że znalazło się trzech odważnych, którzy – w dość trudnym czasie ze względu na okoliczności - zdecydowali się na sprzedaż zboża poprzez Platformę. Sukcesem na pewno jednak nie było to – że ceny uzyskane w tych trzech, jedynych jak dotychczas transakcjach na Platformie były – de facto – niższe od notowanych w tym samym czasie na rynku, jeśli doliczy się np. koszty transportu zakupionego zboża. A miały być – zgodnie z założeniami – tym wyznacznikiem na rynku…

Wątpliwości budzi generalnie też to, czy aby na pewno – właśnie dziś - Platforma Żywnościowa jest nam potrzebna. Wbrew pozorom bowiem nasz rynek zbożowy wcale nie jest tak źle – jak słyszymy – zorganizowany. Na przestrzeni ostatnich lat zawiązało się wiele silnych kooperatyw, które doskonale sobie radzą nie tylko na polskim podwórku, ale w przestrzeni europejskiej i szerzej – światowej.

Zdaniem obserwatorów zbożowego rynku, ten fizyczny, zarówno młynarski czy paszowy, jak i rynek eksportowy jest już w Polsce bardzo efektywny. Konkurencja o dostęp do towaru przeznaczonego na rynek krajowy, czy eksport daje rolnikom przewagę na rynku. Korzystają z tego przede wszystkim producenci dużych, jednorodnych partii towaru.

- Popyt na zboże w naszym kraju jest bardzo duży. Cena może być różna: raz bardziej, raz mniej satysfakcjonująca, ale ze zbytem nie ma problemu – mówi w rozmowie z farmer.pl Alfred Kieloch, rolnik spod Wrocławia. – Swego czasu brałem udział z ramienia Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych w pracach nad stworzeniem Platformy Żywnościowej. I uważam, że dobrze, że została utworzona. W momencie, gdy ją uruchamiano nie miałem już zboża w magazynie, bo wszystko wcześniej wyprzedałem, więc nie startowałem z ofertą sprzedaży na Platformie. Zresztą i nikt z moich znajomych z Dolnego Śląska nie startował. Ale będę chciał to zrobić w najbliższym czasie – żeby się przekonać na własnej skórze jak to działa i czy mi się to opłaci. Póki co, jak i w latach poprzednich zawarłem już bardzo dobry kontrakt z najbliższym mi wrocławskim młynem – dodał Alfred Kieloch.

W jego opinii, trzeba czasu, aby się handel na Platformie rozpędził, a czynnikiem determinującym będzie przede wszystkim porównanie kosztów transakcji, jakie rolnik będzie ponosił w handlu poprzez Platformę i w kontraktach dotychczas zawieranych, w przetartych już kanałach sprzedażowych. Jeśli się okaże, że handel na dotychczasowych zasadach jest korzystniejszy finansowo, no to wiadomo…

- W połowie marca, kiedy Platforma wystartowała, rolnicy towarowi, którzy od lat sprzedają zboże za pomocą kontraktów, mieli już je pozawierane, więc nie skorzystali z tej opcji sprzedaży. Dlatego tak niewiele było na niej transakcji. W mojej ocenie Platforma ma jednak szanse się rozwinąć, to kwestia czasu. Dziś mamy nadpodaż, mamy ceny i myślę, że już w końcówce września lub w październiku handel na platformie ruszy – prognozuje natomiast Rafał Mładanowicz, Prezes KFPZ. – W mojej opinii, zbyt mało jest jeszcze magazynów autoryzowanych w tym systemie. Tu widzę potrzebę znaczniejszego zaangażowania się związków i organizacji rolniczych w promocję tego kanału sprzedaży, aby zachęcić jak największą liczbę właścicieli punktów przechowalniczych do włączenia się do systemu. To pomoże obniżyć koszty tej opcji handlu, czyli głównie transportu, które na dziś mogą się wydawać zbyt wysokie i zachęci rolników do większego zainteresowania się możliwościami, jakie oferuje Platforma – dodał w rozmowie z farmer.pl

Zdaniem Grzegorza Gancarczyka, Dyrektora Wydziału Usług Brokerskich na Rynkach Energii Domu Maklerskiego BOŚ S.A., dopóki na Platformie Żywnościowej nie zostaną uruchomione instrumenty handlu terminowego, nie należy się spodziewać spektakularnych poziomów sprzedaży. – Klienci naszego DM są zainteresowani głównie taką właśnie formą handlu. Chcą zawierać kontrakty na zboże dziś z opcją dostawy np. w styczniu – przyznaje dyr. Gancarczyk w rozmowie z farmer.pl.

- Zauważalny znikomy obrót na rynku giełdowym podyktowany jest kilkoma czynnikami, do których zdecydowanie należy niefortunny zbieg terminu początku funkcjonowania rynku (marzec 2020 r.) z pojawieniem się epidemii COVID-19. Okres, który minął, a w normalnych warunkach przeznaczony byłby na szeroko pojętą promocję wśród grupy docelowej, został nie tyle ograniczony, co stracony – komentuje dla redakcji farmer.pl Robert Jurgielaniec, Dyrektor Biura Handlu PGE Dom Maklerski S.A. - Znikoma świadomość istnienia nowatorskiego projektu wśród potencjalnych uczestników rynku branży rolnej, bez bezpośredniego kontaktu z nimi, uniemożliwia skuteczny jego rozkwit. Warto zaznaczyć, że wszystkie najważniejsze wydarzenia, w których przedstawiciele branży rolnej biorą udział zostały odwołane, a stanowiłyby doskonałe miejsce przybliżenia istoty funkcjonowania rynku i korzyści z nim związanych tj: gwarancji przejrzystego obrotu, bezpieczeństwa rozliczenia transakcji oraz realizacji dostaw towaru zgodnie z jego specyfikacją – dodaje.

- Argumentem podnoszonym w rozmowach z przedstawicielami branży rolnej jest ograniczona możliwość elastycznej zmiany miejsca zawierania transakcji, iż większość zbiorów jest od lat kontraktowana w umowach bilateralnych z wieloletnim okresem ważności, co uniemożliwia sprzedaż wcześniej zakontraktowanej pszenicy na giełdzie. Reasumując, aby rynek RTRS mógł się rozwinąć potrzebni są uczestnicy świadomi jego istnienia oraz korzyści jakie wynikają z uczestnictwa na nim. PGE Dom Maklerski S.A. w rozmowach z podmiotami branży rolnej przedstawia możliwości, jakie daje ten rynek. Jednak ważną rolę w edukowaniu musi odegrać sama giełda, jako podmiot organizujący ten rynek wraz z podmiotami wspierającymi projekt m.in. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Należy przy tym mieć na względzie, że jest to wyzwanie nie na miesiące, a lata. W pewnym sensie transformacja modelu kontraktacji na rynku rolnym odbywać się będzie etapami i nie należy łudzić się, że nastąpi to w tym roku, a będzie mogła być sukcesywnie wdrażana wraz z kończącymi się umowami bilateralnymi. Alternatywnym sposobem, choć skutecznym to budzącym kontrowersje, stosowanym na innych rynkach prowadzonych przez TGE jest ustawowe obligowanie do działań na niej – uważa Dyrektor Biura Handlu PGE Dom Maklerski S.A.

Podobne odczucia ma Krzysztof Sobiech, Z-ca Dyrektora Departamentu Obrotu Towarami Giełdowymi Noble Securities S.A.

Według Państwa opinii – dlaczego – mimo iż żniwa prawie na ukończeniu – handlu na tej Platformie nie ma? Co wciąż blokuje ten handel? - Naszym zdaniem brak obrotu na platformie to składowa szeregu czynników takich jak chociażby: słabej promocji Platformy wśród potencjalnych uczestników, niskiej świadomości korzyści płynących z uczestnictwa w obrocie na Platformie, niekorzystnego terminu uruchomienia platformy na początku epidemii Covid-19 w Polsce, a jednocześnie w okresie w którym większość zapasów zboża została już wyprzedana. Dodatkowo znaczenie mają tu przyzwyczajenia, przez lata producenci wypracowali różne kanały sprzedaży, które wydają im się wystarczające i prostsze, bo znane im od lat. W przypadku Platformy mamy do czynienia z czymś nowym, nieznanym, niektórym może się nawet wydawać, że skomplikowanym.

Jakie – według Państwa – powinny być podjęte kroki, aby tę sprzedaż udało się wreszcie rozkręcić? - Przede wszystkim promocja Platformy i dotarcie do jak największej liczby potencjalnych klientów, połączona z kampanią informacyjną dotyczącą korzyści związanych z uczestnictwem w Platformie. Należy podkreślać, że dzięki obrotowi giełdowemu producenci zbóż otrzymują gwarancję zapłaty za sprzedany towar w wyznaczonym terminie, a nabywcy wystandaryzowany produkt spełniający wymogi jakościowe. Dodatkową korzyścią dla wszystkich, zarówno producentów jak i nabywców jest benchmark cen rynkowych, dzięki publikowanym przez TGE informacjom o cenach giełdowych – podkreślił w rozmowie z farmer.pl dyr. Sobiech.

Platforma Żywnościowa od 1 września br. będzie działała na zasadach komercyjnych. W okresie pilotażowym giełda nie pobierała opłat. 20 sierpnia br. Zarząd Towarowej Giełdy Energii S.A. podjął jednak decyzję w sprawie wprowadzenia zwolnienia z opłat giełdowych od transakcji zawieranych na Platformie jeszcze przez miesiąc czyli do końca września. Do końca 2020 r. obowiązuje natomiast zwolnienie z opłaty stałej za dopuszczenie do działania na tym rynku.