Ardanowski uczestniczył w Toruniu w spotkaniu poświęconym upamiętnieniu ruchów na rzecz powstania "Polskiego Cukru", które odbyło się przed siedzibą Krajowej Spółki Cukrowej pod tablicą poświęconą pamięci rolników regionu toruńskiego.

- Krajowa Spółka Cukrowa odgrywa ogromną rolę na rynku przetwórstwa buraków cukrowych i jeszcze innych dziedzin, którymi się zajmuje. Ubolewam, że tak wiele polskich cukrowni trafiło w przeszłości w obce ręce. Dziś w Toruniu zebrali się ci, którzy walczyli o utworzenie Krajowej Spółki Cukrowej - ówcześni mądrzy politycy, ale także przedstawiciele rolniczej "Solidarności". Cały sektor cukrowy miał być sprzedany w obce ręce i tylko determinacja tych osób sprawiła, że ta spółka powstała. Nikt nie dawał jej wówczas szans. Mówiono, że sobie nie poradzi, a ona ma się dobrze, przynosi dochody - nie tylko, jako spółka, ale i dla rolników, którzy zajmują się produkcją buraków, a także ziemniaków skrobiowych - mówił Ardanowski.

Szef resortu rolnictwa dodał, że siła rolnictwa w Europie Zachodniej jest oparta na dobrze zorganizowanym sektorze rolnym opartym na działaniu w grupach w myśl idei spółdzielczości.

- Gdybym miał wskazywać te sektory, które w Polsce najszybciej powinny przejść proces uspółdzielczenia na rynku, to na pewno wskazałbym na produkcję owoców i warzyw. Wzorem może być sektor mleczarski - oparty o spółdzielczość. Taki proces potrzebny jest także sektorowi produkcji mięsa drobiowego, wieprzowego, a także wołowego. Państwo może dużo pomóc, ale nie jest w stanie wyręczyć we wszystkich sprawach. Może wspierać procesy rozwojowe i inwestycyjne, ale to sami rolnicy muszą brać swoje sprawy w swoje ręce - ocenił Ardanowski podczas briefingu prasowego.

Prezes zarządu KSC Krzysztof Kowa podkreślił, że spółka działa dziś w zupełnie innych realiach niż jeszcze dwa lata temu.

- W tej chwili cukrownictwo działa w innych regułach niż dwa lata temu. Komisja Europejska zniosła tzw. ceny minimalne, regulacje rynku cukru. Działamy więc na rynku otwartym. Spowodowało to, że w ostatnich dwóch latach ceny cukru na rynku drastycznie spadły. Można to zobaczyć w sklepach. Na pewno odbija się to na wynikach spółek cukrowych - nie tylko naszej, ale także w całej Europie. Nasza spółka się jednak na to przygotowywała i negatywne zjawiska w branży cukrowej nie powinny mieć, mimo wszystko, większego wpływu na naszą stabilność finansową - dodał Kowa.

W spotkaniu w Toruniu uczestniczyli także m.in. byli ministrowie rolnictwa Gabriel Janowski oraz Stanisław Kalemba.

- O powstanie tej spółki były twarde boje. Ubolewam, że w Sejmie jednej, drugiej czy kolejnej kadencji brakowało ludzi takich jak ci, którzy są tutaj zgromadzeni. Bo udałoby się ocalić nie jedną branżę, ale wiele. Ludzie rolniczej "Solidarności" już w latach 90. XX wieku przeciwstawili się narzucanym nam z zewnątrz nurtom neoliberalnym. To dzięki nim udało nam się ocalić polskie mleczarstwo - przypominał Janowski.

Dodał, że restrukturyzacja, która miała miejsce w KSC jest wielkim osiągnięciem wszystkich zarządów.

- KSC miała szczęście do zarządów. Spółka z 200-milionowego zadłużenia na początku wyszła na szerokie wody. Spółka, której nie miało być, przyniosła grubo ponad 1 miliard czystego zysku od początku swojej istnienia. Bądźmy dumni z tego, co osiągnęliśmy. Wspieram w działaniu obecnego ministra Ardanowskiego, bo wiem, że nie ma on łatwo - wskazał Janowski.

Krajowa Spółka Cukrowa powstała 2002 roku. Zlokalizowane na terenie pięciu województw zakłady KSC przerabiają rocznie około 6 milionów ton buraków uprawianych na areale ponad 100 tysięcy hektarów i dostarczanych przez około 16 tysięcy plantatorów.