Wraz z nowym PROW 2014-2020 rosną szanse na zdobycie dodatkowych pieniędzy przez grupy producenckie. Wsparcie dodatkowych 100 tys. euro rocznie okazuje się na tyle atrakcyjne, że wielu rolników decyduje się na założenie grupy. Do Agencji Rynku Rolnego wpłynęły do końca listopada 182 wnioski o uznanie grupy producentów rolnych, w tym 147 wniosków ze strony zupełnie nowo powstałych grup.

JAK ZAŁOŻYĆ GRUPĘ PRODUCENCKĄ?

Grupa producentów powstaje w kilku etapach. Pierwszym krokiem jest zebranie co najmniej pięciu rolników, którzy produkują ten sam produkt, np. zboże, tuczniki czy tytoń. Następnie muszą zarejestrować się w Krajowym Rejestrze Sądowym, a na końcu uzyskać wpis do rejestru grup producentów rolnych. Tu nastąpiła zmiana - od grudnia 2015 r. uznawanie grup producentów rolnych prowadzi ARR. Dopiero wtedy przychodzi pora na złożenie wniosku w ARiMR o płatności w ramach PROW 2014-2020.

Najtrudniejsze może okazać się właśnie znalezieniu pięciu chętnych rolników, którzy utworzą grupę. - Najpierw rolnicy muszą się porozumieć, czy naprawdę chcą prowadzić wspólną działalność i dążyć do poprawy pozycji rynkowej, tylko wtedy możemy myśleć o zakładaniu grupy i określaniu kierunków jej rozwoju, prowadzeniu wspólnych inwestycji - zauważył Bolesław Pieczyński, ekspert Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie, oddział w Radomiu. - Zgodnie z powiedzeniem, po co ciągnąć krowę do wody, kiedy jej się pić nie chce - skwitował.

Andrzej Wasiluk z Podlasia zakłada właśnie grupę produkującą tuczniki. Zauważył, że mało rolników decyduje się ostatecznie na założenie grupy. - Miało powstać kilkanaście grup, a nie powstała żadna - powiedział nowo upieczony prezes spółdzielni. - Nam się udało. Mamy 5 członków, dziś jesteśmy na etapie rejestracji w sądzie. Mamy nadzieję, że uda nam się zdobyć uznanie do nowego naboru PROW - powiedział. - Trudno znaleźć chętnych. My musieliśmy mieć pięciu członków z porównywalną produkcją, tyle samo tuczników w ciągu roku - tłumaczył Andrzej Wasiluk.

SPÓŁKA CZY SPÓŁDZIELNIA?

Żeby zarejestrować grupę w KRS, rolnicy muszą wybrać dla grupy formę prawną. Grupa producentów rolnych może działać jako spółdzielnia, spółka z o.o., stowarzyszenie czy zrzeszenie. Moment decyzji w przyszłości zadecyduje o rozwoju grupy, bo każdy wybór niesie ze sobą prawne konsekwencje. Gdy już decyzja zostanie podjęta, grupa zaczyna podlegać przepisom – będzie to Kodeks spółek handlowych przy spółkach z o.o, Prawo spółdzielcze dla spółdzielni, Prawo o stowarzyszeniach lub Ustawa o społeczno-zawodowych organizacjach dla zrzeszeń. W akcie założycielskim trzeba uwzględnić zapisy z danej ustawy.

– Dodatkowo, jeśli chcemy dostać wsparcie, trzeba uwzględnić zapisy z ustawy o grupach producentów rolnych, czyli o celach, dla których została powołana, minimalnej sprzedaży itp. To trzeba mądrze przemyśleć – podkreślił Bolesław Pieczyński. – Zawsze tłumaczę, żeby pójść do doradcy czy prawnika i porozmawiać, jak właściwie sporządzić akt założycielski gwarantujący dobre funkcjonowanie. Nie korzystajcie z gotowych wzorów umów spółki czy statutu. Nie można sobie wpisać rzeczy, które potem będą blokować działalność.
Spółka dobra do inwestowania

Bolesław Pieczyński często doradza spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością ze względu na jej porządek prawny dla udziałowców. Zaleca ją zwłaszcza rolnikom, którzy będą chcieli inwestować. – Gdy grupa chce inwestować w infrastrukturę, musi sięgnąć po kredyt, a zabezpieczeniem często są gospodarstwa – tłumaczy ekspert. Poręczania własnym majątkiem w spółdzielni to ryzyko. – Gdy 10 początkowych członków spółdzielni zastawi swoje gospodarstwa, grupa się rozrośnie, to następnych 20 członków może pozbawić ich władzy. I co teraz? A gospodarstwa są zastawione. A w spółce liczą się udziały, a nie kto głośniej krzyczy. Wtedy udziałowcy mają pewne bezpieczeństwo realizacji planów, które zaczęli – wyjaśnia Pieczyński.

– Z porady adwokata warto skorzystać zwłaszcza w sytuacji, gdy klientowi zależy na czasie – zauważył mecenas Marek Szubert, prowadzący kancelarię adwokacją w Poznaniu. – Dzięki adwokatowi można uniknąć błędów formalnych, które będą powodowały wzywanie do uzupełnienia braków. Poza tym adwokat udzieli kompleksowej porady nt. funkcjonowania spółki, obowiązków wspólników, zarządu, ryzyk w prowadzeniu spraw spółki, a nawet doradzi w kwestiach podatkowych – powiedział Marek Szubert. Wydatek na poradę prawną to koszt rzędu od tysiąca do kilku tysięcy złotych.
Z pomocy poleconego prawnika skorzystała właśnie grupa Andrzeja Wasiluka. – Później jeszcze dochodzą wnioski o płatność, będzie nas reprezentował w różnych sytuacjach, dlatego postawiliśmy na zaufaną osobę, prawnika z polecenia – przyznaje.
Uznanie ze strony ARR

Gdy grupa uzyska wpis do KRS, może na tym zakończyć. – Jeśli chcą działać jako biznes, mogą już działać i korzystać ze wszystkich przywilejów oprócz dofinansowania. Ale jeżeli można skorzystać z dofinansowania do obrotu, do 100 tys. euro na grupy pozwoli się rozwinąć – powiedział Bolesław Pieczyński. – Te środki zostaną przeznaczone na wspólne inwestycje, zakup środków produkcji, bieżącą działalność administracyjną i inne wydatki związane z funkcjonowaniem i rozwojem grupy – powiedział. W tym celu muszą więc zdobyć uznanie w ARR.

Do zdobycia wpisu do rejestru ARR potrzebne będzie złożenie stosu dokumentów – akt założycielski, plan biznesowy, oświadczenia każdego członka grupy o prowadzeniu działalności rolniczej i o corocznych przychodach, produkcji i sprzedaży 80 proc. produktów w grupie.
„Akt założycielski” to statut lub umowa spółki, która ustala zasady działania, przyjmowania nowych członków, występowania z grupy, zbywania akcji, sankcje wobec członków. Do grupy dołącza się na co najmniej trzy lata.

Wniosek o uznanie, już z numerem KRS, składa się u dyrektora OT ARR. ARR prowadzi kontrole, pierwsza kontrola następuje przed wydaniem decyzji o rejestracji grupy, potem co dwa lata.
Po złożeniu dokumentów, pozostaje czekać. Zdaniem ekspertów proces rejestracji przebiega opieszale, co ma swoje konsekwencje. – Wiele grup nie zdążyło złożyć wniosku o wsparcie w ramach pierwszego naboru do programu, bo ARR nie zdążył wydać decyzji o uznaniu – mówią doradcy rolniczy. Winne są także szczegółowe kontrole. Mimo że wszystkie informacje są w systemie, który nadzoruje ARiMR, to ARR imiennie sprawdza każdego rolnika. Ustawa pozwala im oglądać każde pole. Dlatego część grup będzie rezygnowała ze składania wniosków i już niedługo ta lista może być dużo krótsza.
Jeden za wszystkich

Od lojalności jednego rolnika może zależeć istnienie całej grupy. – Najtrudniejsza zmiana dla nas to oświadczenie o produkcji i sprzedaży co najmniej 80 proc. produkcji świń od członków – skomentowała Maria Golińska, prezes Grupy Producentów Rolnych Koźmin Wlkp. – Muszę polegać na oświadczeniach członków, nie mam możliwości sprawdzenia danych w rejestrze trzody chlewnej ARiMR. Gdy jeden z członków nie spełni tego wymogu, grupa zostanie wykreślona z rejestru. Sankcje powinien ponosić nierzetelny członek, a nie cała grupa. Głównym problem mogą okazać się ludzie i lojalność członków.

Artykuł ukazał się w styczniowym numerze miesięcznika Farmer (1/2017)