Nieprawdą jest, że twórczością ludową zajmują się tylko ludzie starsi, nauczeni rzemiosła od swoich ojców i dziadków. Coraz więcej jest młodych ludzi, którzy chcą zarobić na dorobku naszych pradziadów, łącząc tradycję z nowoczesnością.

Zarówno w Polsce, jak i na świecie rzemiosło jest ważnym uzupełnieniem przemysłu i wpływa na przyspieszenie rozwoju gospodarczego kraju. Jest czynnikiem wspomagającym system oświaty i zmniejszającym bezrobocie. Ważnym obszarem jest rzemiosło artystyczne, które szczególną uwagę poświęca wzornictwu. Produkty te, wyrabiane w zaciszu domowym i w małych pracowniach czy klubach, łączą w sobie styl i jakość. Są jedyne w swoim rodzaju, a przy tym funkcjonalne i trwałe.

W grupie lepiej
Twórcom ludowym zrzeszonym w stowarzyszeniach i kołach jest dużo łatwiej wypromować i sprzedać swoje małe dzieła sztuki niż osobom działającym na własną rękę. Stowarzyszenia mogą  bowiem liczyć na pieniądze od sponsorów i organizacji rządowych i pozarządowych wspierających sztukę regionu, chcących w ten sposób przybliżyć mieszkańcom historię i tradycje. Dobrym sposobem na zaprezentowanie się jest również uczestnictwo w jarmarkach, festiwalach i targach, gdzie potencjalny klient może wypatrzyć produkt, który go zainteresuje, kupić i polecić innym.

W życie wkracza nowoczesność i nawet tradycyjne przedmioty można wypromować w internecie. Zarówno duże firmy, jak i drobni przedsiębiorcy zakładają strony i umieszczają tam zdjęcia swoich wyrobów, które w wirtualnym świecie łatwiej znaleźć i sprzedać. Wystarczy tylko wpisać interesujące nas hasło i w wyszukiwarce pojawia się kilka, a nawet kilkadziesiąt pozycji. Twórcy ludowi, stowarzyszenia i koła mają również swoje strony internetowe, na których prezentują wyroby, ich historię, sposób wykonania, czego z ciekawością poszukują klienci.

Zrzeszenia twórców
Marianna Weilandt zajmuje się twórczością ludową od ponad 30 lat. Urodziła się koło Radomska, ale losy rodzinne przeniosły ją do Tucholi w województwie kujawsko-pomorskim. Spotkała tam nauczycielkę matematyki uczącą również prac ręcznych, która zaszczepiła w niej zamiłowanie do haftowania. Nauczyła się podstawowych ściegów, takich jak gałązka, listek, wąsik i tulipan, haftu kaszubskiego siedmiobarwnego (trzy odcienie niebieskiego, czerwony, zielony, czarny i żółty) szkoły wejherowskiej i szkoły tucholskiej. Bory tucholskie kojarzone są z kolorami jesieni, stąd nazwa Klubu Haftu Złotych i Bursztynowych Barw przy PPS Społem w Tucholi, który liczy sobie
21 osób. Kobiety są w bardzo różnym wieku, od 18 do 77 lat.

Ciekawość i podtrzymanie tradycji jest główną przyczyną zainteresowania rękodziełem ludowym również wśród młodych ludzi. Nie chcą oni odcinać się od historii, wręcz przeciwnie, pragną ją podtrzymać, a przy tym znaleźć sposób na życie. Kiedyś czepiec, część stroju kobiecego, kosztował jedną krowę. Obecnie poprzez pokazy i jarmarki, na których prezentujemy swoje wyroby, możemy spotkać ludzi, którzy chcą zapłacić za trud pracy naszych rąk – mówi  Marianna Weilandt. Koło prowadzi również zajęcia w środowiskowym domu samopomocy dla niepełnosprawnych, żeby przekazywać umiejętności i tradycję młodszemu pokoleniu. Jego eksponaty znajdują się w muzeach i skansenach nie tylko w Polsce. Aby zdobyć pieniądze na aktywną działalność, klub uczestniczy w wielu konkursach sztuki ludowej, gdzie często zdobywa nagrody specjalne, które są dużym zastrzykiem finansowym. Jest też stałym gościem Festiwali Przedmiotów Artystycznych i Jarmarków Sztuki Ludowej, na które zjeżdżają się miłośnicy tradycyjnego rękodzieła.

Twórczość kresowa
Na tych jarmarkach często można spotkać twórców ludowych z innych krajów Europy, prezentujących wyroby charakterystyczne dla swojego regionu. Często granice się zacierają, tak jak w przypadku Marianny Kuźnickiej i Tamary Bludowej z Grodna na Białorusi. Reprezentują one Towarzystwo Twórców Ludowych, przedstawiając twórczość kresową Polski. Obydwie mają polskie korzenie, należą też do Związku Polaków na Białorusi, a ich wyroby ze słomy żytniej, która ma sakralne znaczenie, bo na niej rośnie chleb, wykorzystują tradycyjne kresowe wzory. Bludowa razem z mężem zajmuje się rzemiosłem już ponad 15 lat. Cała rodzina utrzymuje się z wyrabiania tych pięknych ozdób, których nauczyli ich dziadkowie, a oni chcą tę tradycję podtrzymać i przekazać następnym pokoleniom.

– W ostatnich latach zwiększyło się zainteresowanie ręcznymi wyrobami. Dla większej grupy osób ważna jest nie tylko estetyka, ale i historia przedmiotu, który chcą komuś sprezentować lub kupują dla siebie. Gotowi są zapłacić więcej, wiedząc, że przedmiot ten ma wartość sentymentalną, a ludzie, którzy go zrobili, włożyli w niego serce. Cena przeważnie jest uzależniona od czasu, który poświęca się na wykonanie danego wyrobu. Założyliśmy stronę internetową, jeździmy na kiermasze i targi sztuki ludowej, w ten sposób prezentujemy swoją twórczość i cały czas rosnące nią zainteresowanie – podkreśla Marianna Kuźnicka. – Mimo że jest to zajęcie pracochłonne, to daje dużo satysfakcji. Zawsze znajdą się ludzie, którzy lubią ładne rzeczy i podchodzą do tradycji z szacunkiem i ciekawością – dodaje.

Koniakowskie koronki
Popularność w Polsce, ale nie tylko, zyskały koniakowskie koronki. Wyrabiane ręcznie,  charakteryzują się bogactwem motywów, zaczerpniętych ze świata przyrody, oraz perfekcyjnym wykonaniem. Gdyby nie koronki, Koniaków byłby prawie nikomu nieznany. A dzięki tradycji i umiejętnościom jego mieszkanek udało się rozsławić wieś i urozmaicić asortyment wyrobów. Z koronki robi się już nie tylko serwety, ale również suknie i bieliznę koronkową. Jest to najlepszy przykład połączenia tradycji z nowoczesnością, a przy tym sposób na dodatkowy dochód w gospodarstwie.

Źródło: "Farmer" 23/2006