PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Tradycyjne potrawy z dodatkiem bardzo nietypowych problemów

Tradycyjne potrawy z dodatkiem bardzo nietypowych problemów Tradycyjnych produktów przybywa, a ministerialna lista w ostatnim okresie rozrasta się do niebotycznych rozmiarów. Fot. ec.europa.eu

Kiełbasa lisiecka, miody kurpiowskie czy kabanosy to najpopularniejsze specjały z ministerialnej listy produktów tradycyjnych, które z niewielkich regionalnych rynków, bez kompleksów, wspięły się także na półki wielu zagranicznych sklepów klasy premium. Tradycyjne produkty w ostatnim czasie biją rekordy popularności. Sęk w tym, że wpisanie specjału na ministerialną listę wcale nie musi oznaczać ich spektakularnej kariery, czasem może być początkiem sporych problemów.



W ostatnim czasie "bum" na tradycyjne artykuły spożywcze jest tak duży, że producenci często nie na nadążają z ich produkcją. Konsumenci coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na zdrową żywność lecz także na taką, która ma swoją historię. Jak mówi nam specjalista z dziedziny marketingu, tradycyjne produkty nie muszą być specjalnie ubarwiane reklamą, ich historia sama w sobie jest najlepszą promocją.

- Ich unikalność, a przy tym często wielowiekowa tradycja sama się broni. Ta aura tradycji jest świetnym wabikiem na klienta. Zwróćmy uwagę choćby na nalewki z rokitnika, czy morwy. Gwarantuję, że 3/4 konsumentów pierwszy raz w życiu słyszy te nazwy. Gdy się mówi klientowi, że od kilkunastu pokoleń z tych owoców powstawały najlepsze nalewki, co jest w końcu prawdą, klienta mamy w kieszeni. Tak jest z innymi produktami, które dodatkowo górują nad pozostałymi jakością - przekonuje Piotr Wilczarek, specjalista z dziedziny PR.

Nie ma się zatem co dziwić, że tradycyjnych produktów przybywa, a ministerialna lista w ostatnim okresie rozrasta się do niebotycznych rozmiarów. Obecnie znajduje się na niej ponad 1,5 tysiąca produktów! Nie ma też miesiąca, by nie by nie powiększała się o kolejne specjały. Ostatnie pojawiły się 12 lutego. Oto nowości: szlachetna poleweczka z ziemi turkowskiej, kluski żelazne oraz pączki lubuskie.

- Warto zgłaszać produkty, daje to bardzo dużą satysfakcję. Proces zgłoszenia nie jest też bardzo skomplikowany. Bez problemu można się umówić na spotkanie w Urzędzie Marszałkowskim. Tam są specjaliści, którzy krok po kroku wytłumaczą i pomogą w załatwieniu formalności - mówi Elżbieta Kuczma z Ząbrowa w województwie zachodniopomorskim, która zgłosiła na listę ogórek kołobrzeski.

- Produkt musi mieć udokumentowaną przynajmniej 25 letnią historię. Dzięki tej rejestracji mamy szansę je wypromować. Promujemy zresztą nie tylko produkt, lecz także region - wyjaśnia.

Jak czytamy na stronie jednego urzędów marszałkowskich, procedura przyznania wpisu jest bezpłatna na każdym jej etapie. O wpis mogą ubiegać się osoby fizyczne, osoby prawne oraz jednostki organizacyjne nie posiadające osobowości prawnej.

– Przyznaję, że zidentyfikowałam i wypromowałam 26 produktów - mówi pani Elżbieta i dodaje-  Oczywiście nie moich. Za moim przykładem poszli kolejni producenci, którym pomogłam z dokumentami - tłumaczy.

Producentka ogórków, dodaje, że tej działalności nie traktuje zawodowo. Z gospodarstwa nie da się wyżyć, dlatego ogórek to takie dodatkowe zajęcie.

- Nie zamierzam też produkować ogórków masowo, planuję podtrzymywać tradycje i przygotowywać je w warunkach gospodarstwa. Chodzi tu w końcu nie o ilość a jakość - wyjaśnia.

Jednak promocja produktu to jedno. Osobną sprawą jest fakt, że poza dokładnym opisem produktu, jego receptury i historii na ministerialnej liście powinien znajdować się także kontakt do producenta, który zgłosił produkt. Niedopatrzenie, które już dawno powinno być naprawione, zachęca do nieuczciwych praktyk. - Na ministerialnej liście mamy 5 produktów - mówi Paweł Krajmas, który był jednym z pierwszych producentów, który zgłosił się po wpis - Ta lista według mnie jest wypaczona. Wpis na nią tak naprawdę nic nie daje. Po pierwsze to powinno się oddzielić zarówno produkty kulinarne od tych typowo wizerunkowych, tworzonych.

Przykład Pawła Krajmasa z Zakładów Mięsnych Jasiołka może być dla wielu osób przestrogą. Kiedy jego sztandarowy produkt - kiełbasa pradziada, zaczęła zyskiwać popularność, inny zakład postanowił skorzystać z darmowej reklamy. Nie miał przy tym problemów z wyprodukowaniem identycznej kiełbasy, bo receptura jest dostępna na stronie ministerstwa.

- Wystąpiliśmy najpierw z pismem o zaniechanie tej praktyki, a następnie poszliśmy już na drogę sądową. Przegraliśmy. Nie pomogło nawet to, że kiełbasa pradziada została przez nas wcześniej opatentowana- wspomina Krajmas.

Niestety na rynku takich przykładów można by mnożyć. Poza kiełbasą lisiecką mamy jeszcze przecież lisiecką, lisiszczkę i podlisiczkę. Podobnie jest też z kabanosami, które zostały zgłoszone do Unii.

- Coś tu jest nie tak. Warto się zastanowić, jak produkować uczciwie, by ktoś zaraz nas nie podrobił - proponuje Krajmas, który dodaje, że na zgłaszane od dawna uwagi Ministerstwo Rolnictwa nie reaguje.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (2)

  • rol-nick 2016-03-26 15:12:51
    mnie też oczy od tego zabolały
  • baca56 2016-03-26 12:07:30
    "wspięły się także na pułki". To niebywały sukces.
    Dotychczas wspinały się jedynie na plutony i brygady ?
    Mam nadzieję że chodzi o pułki kawalerii...

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.236.214.19
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Array