Zapytani o powody, dla których warto założyć grupę producencką, rolnicy mówią jednym głosem: tak jest korzystniej. I nie chodzi tu tylko o pieniądze, choć wielu rolników faktycznie zaczyna funkcjonować w grupach przede wszystkim w celu zdobycia dofinansowania.

WIĘKSZE ZYSKI, NIŻSZE KOSZTY

Zaprawieni w bojach rolnicy, którzy działają w grupie dłużej niż 10 lat i dawno zapomnieli o wykorzystanym już dofinansowaniu, twierdzą, że jeśli grupa zawiązuje się tylko po to, aby dostać dofinansowanie, to w dłuższej perspektywie biznesu nic z tego nie będzie. Ich zdaniem słusznym celem grupy jest efekt skali i możliwość współpracy między producentami, wsparcia, wspólnych inwestycji, zdobywania nowych odbiorców. Grupy są też remedium na rozdrobnienie agrarne, gdy przeciętna wielkość gospodarstwa w Polsce to nieco ponad 10 ha.

- Skoro jesteśmy 18 lat na rynku i w naszym przypadku dofinansowanie dawno się skończyło, to nie jest prawdą, że grupy powstają tylko dla dofinansowania - skomentowała Maria Golińska, prezes Grupy Producentów Rolnych Koźmin Wlkp. Spółka działa na rynku od 18 lat. - Gdy wspólnie wprowadzamy produkt na rynek, oferujemy 40 tys. tuczników, czyli dużo więcej niż pojedynczy rolnik. To daje nam szanse na inne rozmowy w negocjacjach cen i terminów płatności. Razem kupujemy też taniej środki do produkcji rolnej, większe ilości - podkreśliła.

Grupa rolników dostarczy większej ilości towaru niż pojedynczy producent. Większe możliwości dają szansę na zdobycie większych odbiorców, którzy jednak oczekują dużych partii towaru o równej jakości. - Podstawowe zalety to możliwość bezpiecznej, stabilnej sprzedaży swoich produktów przez sadowników w grupie, stabilnego rozwoju - powiedział Hubert Woźniak, prezes grupy producentów owoców Rajpol, na rynku od 15 lat. - Udział w grupie zdejmuje z sadownika ciężar pracy związanej ze zbytem produktów. Od tego jest zarząd spółki i odpowiednie działy sprzedaży, które się tym zajmują - dodał.

- Grupa korzysta ze zwolnienia od podatku od nieruchomości - mówi Maria Golińska. Chodzi o ulgi przyznane na podst. art. 7 ust. 1 pkt. 13 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. - Utrata statusu grupy spowoduje automatycznie utratę podstawy prawnej do korzystania z powyższego zwolnienia.

Oczywiście, czym by było polskie prawo dla przedsiębiorców bez haczyków? Do tej pory ulgi były bezterminowe, ale nowelizacja skróciła je do 5 lat i ograniczyła możliwości korzystania z nich. - Ulgami objęte są obiekty przeznaczone do obsługiwania tych produktów, z którymi oni funkcjonują, czyli np. magazyn tak, ale sklep już nie będzie objęty ulgą - wyjaśnił Bolesław Pieczyński z Centrum Doradztwa Rolniczego.

Grupy otrzymują dodatkowe punkty przy składaniu wniosków na przetwórstwo i marketing produktów rolnych, mogą też korzystać z kredytów preferencyjnych. - Jest jeszcze ciekawe działanie, wsparcie dla przystępowania do systemów jakości oraz promocji tych produktów - mówi Bolesław Pieczyński. Działanie nie jest dla wszystkich, wyłączono grupy drobiowe i grupy działające na rynku owoców i warzyw. - Polska nie wpisała do grup wspierania kategorii owoców i warzyw - dodał.

Grupa ma też wpływ na jakość produkowanego przez siebie towaru, a przez to - uzyskanie wyższych cen, łatwiejszą współpracę z odbiorcami, krótsze terminy płatności. - Staramy się ujednolicić nasz towar, zwracamy uwagę na genetykę zwierząt, żywienie, spotykamy się z żywieniowcami - mówi Maria Golińska.

- Warto być w grupie, robimy zakupy wspólnie - mówi Elżbieta Chaber, prezes grupy Mazurska Łąka z województwa warmińsko-mazurskiego. Jej spółdzielnia utrzymuje się z zarobionych funduszy, zatrudnia też księgową. Spółdzielnia sprzedaje cielęta i bydło, ale dorabia jako dealer rozprowadzania dodatków paszowych.

- Złożyliśmy wniosek na usługi rolnicze, będziemy korzystać z dofinansowania na sieczkarnię i oferować rolnikom usługi - mówi prezes Chaber. - Pojedynczy rolnik nie ponegocjuje sobie cen za produkty. Z większą grupą przedstawiciele różnych firm rozmawiają już inaczej. My kupujemy środki do produkcji rolnej, pasze, środki ochrony roślin, nasiona kukurydzy, nawozy. Organizujemy to większymi partiami, tak żeby spółdzielnia miała z tego jakiś zysk.

Pomaga też członkostwo w związku zrzeszającym grupy. Największym jest Krajowy Związek Grup Producentów Rolnych - Izba Gospodarcza, który zrzesza około 100 grup rolników. - Związek reprezentuje nas wobec organów administracji rządowej - mówi Maria Golińska, która ostatnio w imieniu KZGPR opowiadała o grupach rolników w telewizji. - Pomaga nam w prowadzeniu grupy i udziela porad prawnych. Rozwija się też współpraca pomiędzy grupami oraz wymiana doświadczeń poprzez organizowanie spotkań, szkoleń czy wyjazdów studyjnych.

Utrzymanie statusu grupy jest warte zachodu, pozwala na konsolidacje producentów w jednej organizacji. Status grupy umożliwia także wnioskowanie o dotacje inwestycyjne przewidziane w PROW 2014-2020.

NAJSŁABSZE OGNIWO - CZŁOWIEK

Pojedynczy udziałowcy mogą - chcący lub niechcący - wiele zepsuć. Bo właśnie nie przepisy, nawet najbardziej surowe czy pozbawione ekonomicznego sensu, ale człowiek, jest wskazywany jako wada działania w grupie.

- U nas w Polsce najgorsza rzecz, jaka jest, to nasza mentalność, że "ja sam, nikt mi nie pomoże". My w grupie co prawda przetrwaliśmy już 10 lat, lecz ta grupa kruszeje, na początku było nas więcej. Zostają najwytrwalsi - mówi prezes Chaber. Z 20-osobowej grupy odpadnie nawet siedem osób.

Dobrym przykładem jest wymagany poziom sprzedaży w grupie. Część rolników ma z tym problem, a zarządzający grupą nie może go oczywiście do tego zmusić. Zostają rozmowy, proszenie. - Jak dyscyplinujemy? Nakładamy kary, najgorszą jest wykluczenie z grupy - mówi Chaber. - Nam się zdarzyło i prawdopodobnie znowu kogoś wykluczymy, bo zbliża się koniec roku rozliczeniowego.

Wylecieć z grupy można właśnie za omijanie grupy ze sprzedażą swoich produktów. Przez to grupa może zostać skreślona z rejestru grup ARR. - My jesteśmy grupą dla produktu bydło żywe, wszystko musimy sprzedawać przez tę grupę - powiedziała Elżbieta Chaber. Jeśli ktoś tego nie przestrzega, najpierw dostaje upomnienie pisemne. Kolejną karą może być kara finansowa, a trzeci krok to wykluczenie. Przepisy wymagają bezwzględnego posłuszeństwa członków grupy, a karą za niesubordynację jednego rolnika, który sprzeda swoje produkty poza grupą, może być nawet usunięcie z rejestru. A w konsekwencji - utrata przywilejów, ulg podatkowych, wsparcia.

Zarządzający grupami przyznają, że z ludźmi czasem jest najtrudniej. Dobrej współpracy sprzyjają jasne zasady… no i nieuchronne sankcje. - Jakich błędów unikać? Określić wyraźnie, co trzeba robić, wyznaczyć reguły w statucie i twardo ich przestrzegać. Poluzowanie cugli wpływa później na to, że grupa się rozłazi i ludzie się przyzwyczajają, że nie ma reguł - powiedziała Chaber.

Kolejne trudności to zmieniające się przepisy, które wymagają nawet zmiany statusu spółki, żeby dostosować go do aktu założycielskiego, który istniejące już na rynku grupy musiały składać do ARR, by potwierdzić spełnienie warunków uznania.

Poważnym wyzwaniem dla nowych grup będzie z pewnością plan biznesowy, który wymaga podania mnóstwa danych, zadeklarowania poziomu produkcji, numeru działek, wskazania stad zwierząt. To podstawowy dokument, który pokazuje plan działań w poszczególnych obszarach związanych z celami powołania naszej grupy.

Czy mamy szanse na rozwój naszej produkcji rolniczej? Tak, ale by właściwie zagospodarować naszą znaczącą produkcję rolną na rynku Unii Europejskiej, musimy się dobrze zorganizować. To konieczność, bo zrobili to już producenci wszystkich rozwiniętych krajów UE.

Czytaj więcej na temat grup producenckich:

Jak założyć grupę producencką?

Artykuł ukazał się w styczniowym (01/2017) numerze miesięcznika "Farmer"