Rolnictwo ekologiczne w tzw. zielonej transformacji ma odgrywać coraz większą rolę. Unia Europejska dąży bowiem do zwiększenia powierzchni upraw, które są prowadzone w tym systemie. Jak zmieniły się przepisy, o tym w poniższym wywiadzie z prezes jednej z jednostek certyfikujących systemy jakości żywności w Polsce.

Farmer: Co wniosły nowe przepisy prawa, które zmieniły aktualne unijne rozporządzenia w sprawie produkcji ekologicznej?

Justyna Wasilewko: Od 1 stycznia 2022 r. zaczęły obowiązywać nowe rozporządzenia na poziomie prawa Unii Europejskiej regulujące sektor produkcji i produktów ekologicznych. Jest to już trzecia tak diametralna zmiana od wprowadzenia pierwszych przepisów, czyli od 1991 r.

Z nowym rokiem wachlarz produktów ekologicznych został rozszerzony o m.in. sól, olejki eteryczne, tradycyjne ziołowe preparaty na bazie roślin, skóry czy wełnę. Zezwolono również na system certyfikacji grupowej w zakresie produkcji rolnej. Ma to umożliwić małym gospodarstwom ograniczenie kosztów certyfikacji, wzmocnić lokalne powiązania oraz ułatwić pozyskanie rynków zbytu, choć na chwilę obecną ta forma certyfikacji nie cieszy się powodzeniem w naszym kraju. W celu zwiększenia zaufania konsumentów do produktów ekologicznych, nowymi przepisami, wzmocniono dotychczasowy system kontroli.

Inwestuj w swoje gospodarstwo, zobacz jakie to proste!

Obecnie obowiązujące przepisy nakładają na państwa członkowskie obowiązek stworzenia aktualizowanych wykazów producentów ekologicznych. Od 1 stycznia 2023 r. natomiast wszystkie jednostki certyfikujące będą wydawać certyfikaty w formie elektronicznej za pośrednictwem zintegrowanego skomputeryzowanego systemu weterynaryjnego (system TRACES), co ma na celu ujednolicenia tego dokumentu oraz sprawienie, że będzie on w jednakowy sposób odczytywany.

Dr Justyna Wasilewko, prezes zarządu Centrum Jakości AgroEko, fot. AgroEko
Dr Justyna Wasilewko, prezes zarządu Centrum Jakości AgroEko, fot. AgroEko

Farmer: Sejm uchwalił w ubiegłym tygodniu ustawę o rolnictwie ekologicznym, która dostosowuje polskie prawo do unijnych przepisów m.in. w zakresie kontroli i nadzoru nad produkcją ekologiczną. Powinna ona być uchwalona przed 1 styczniem. Dlaczego Państwa zdaniem było z nią tyle kłopotów? Co w Państwa opinii budzi największe kontrowersje? Bo opozycja krytykuje projekt za brak wsparcia i wizji rozwoju polskiego rolnictwa ekologicznego, a rząd podkreśla, że ustawa ma przede wszystkim charakter kompetencyjny, a więc implementuje do polskiego prawa przepisy unijne.

Justyna Wasilewko: Ustawa faktycznie ma wyznaczyć kompetencje, czyli rozpisać zadania na poszczególne organy, jednostki certyfikujące i innych uczestników systemu ekologicznego w związku ze zmianą przepisów UE. Niemniej jednak w projekcie ustawy znalazły się też także zapisy, dotyczące producentów ekologicznych, które nie są zachęcające do podjęcia takiej formy produkcji. Jeden z kontrowersyjnych zapisów budzi zdziwienie dlaczego producent, pomimo zakończenia produkcji ekologicznej, podlega jeszcze przez 5 lat kontroli wytyczonych organów? W projekcie znalazły się zapisy zwiększające wysokość kar finansowych nakładanych na producentów, jednostki certyfikujące za nieodpowiednio wykonane zadania czy inspektorów wykonujących kontrole za brak przekazania aktualizacji swoich danych. Powoduje to bardzo duże zniechęcenie do wykonywania prac na rzecz systemu produkcji ekologicznej. Myślę, że zwiększany system kar nie powoduje rozwoju żadnego biznesu, tym bardziej tak małego i przeregulowanego przepisami prawa i efekt może być zupełnie odwrotny do zamierzonego.

Oczywiście ustawa powinna obowiązywać od 1 stycznia 2022 r. wraz z wejściem nowych przepisów prawa UE, a obecna sytuacja, bez wyznaczenia zadań i instytucji za nie odpowiedzialnych, powoduje duże niezadowolenie operatorów rynku oraz chaotyczne działania, nie sprzyjające rozwojowi tego sektora. Brak jasnych i zrozumiałych przepisów prawa krajowego utrudnia też realizację zadań jednostkom certyfikującym, które powinny mieć wystarczająco dużo czasu, aby mogły przygotować się do sezonu kontrolnego, który nie jest łatwy do przeprowadzenia, ze względu na zmianę przepisów, a z drugiej strony wciąż panujące zagrożenie epidemiczne.

Oczekiwania co do tej nowej ustawy były bardzo duże, projektodawcy obiecali szereg zmian na lepsze, niestety rozczarowanie po raz kolejny spotyka tych, którzy są praktykami, mają bardzo duże doświadczenie oraz wiedzę, popartą pracą w terenie.

Farmer: Komisja Europejska opublikowała niedawno pierwszą partię listów obserwacyjnych dotyczących Krajowych Planów Strategicznych. Jest tam zapis, punkt 31, odnośnie celów, w tym aspiracji dotyczących rolnictwa ekologicznego. Brzmi on następująco: Polska aspiruje do objęcia 7% powierzchni użytków rolnych rolnictwem ekologicznym do 2030 r., co stanowi wzrost w porównaniu z 2019 r. z wartości 3,49%. Istnieje jednak luka między tą wartością aspiracyjną a celem dla gruntów uprawianych ekologicznie, które Polska chce wesprzeć w ramach Planu. Polska jest również proszona o wyjaśnienie, w jaki sposób ten cel i inne odpowiednie interwencje, zwłaszcza te ukierunkowane na rozwój rynku (np. poprzez pobudzenie popytu i zapewnienie zaufania konsumentów), inwestycje w gospodarstwa ekologiczne i wsparcie dla małych gospodarstw ekologicznych, pomogą osiągnąć krajowy wartość. Komisja z zadowoleniem przyjmuje preferencyjne warunki dla rolników ekologicznych w ramach różnych interwencji w pierwszym i drugim filarze. Komisja zachęca również Polskę do zbadania możliwości dalszego zwiększania poziomu ambicji i rewizji w górę celu krajowego. Rolnictwo ekologiczne stwarza możliwości w szczególności dla drobnych rolników, ich zaangażowanie w rolnictwo ekologiczne powinno być zapewnione lub przynajmniej wspierane. Jak Państwo skomentują te spostrzeżenia i czy rzeczywiście Polski cel jest realny do zrealizowania?

Justyna Wasilewko: Zwiększenie powierzchni użytków rolnych gospodarowanych metodami ekologicznymi do 7% jest wzrostem o 100% w stosunku do obecnego wskaźnika ok. 3.5% jakim dysponujemy. Jest to wskaźnik realny do osiągnięcia, sprzyja temu specyfika naszego gospodarowania – małe i średnie gospodarstwa, duże rozdrobnienie, niewielka ilość stosowanych nawozów sztucznych. Taki model gospodarowania w naszym kraju pozwala na osiągnięcie dużo bardziej ambitnego celu. Na tle innych krajów UE niestety wypadamy niekorzystnie.

Pomimo bardzo dużych nakładów finansowych, dotacji do prowadzenia gospodarstw metodami ekologicznymi, uruchamiania innych mechanizmów finansowych, w których biorą udział producenci ekologiczni, mamy tylko w kraju ok. 500 tys. ha użytków rolnych, będących pod nadzorem systemu ekologicznego. Zdecydowanie szybciej rozwija się gałąź przetwórcza, wprowadzający do obrotu zwiększają swój asortyment o produkty ekologiczne, wzrasta też import surowców ekologicznych do przetwórstwa.

Żywność ekologiczna jest coraz częściej kupowana przez konsumentów, którzy świadomie podkreślają jej walory zdrowotne, zdecydowanie mniejszą zawartość składników szkodliwych – pozostałości pestycydów, hormonów, antybiotyków. Pojawia się coraz więcej konsumentów, którzy rozmyślnie wybierają żywność sprawdzonego pochodzenia, wytwarzaną z naturalnych surowców i za pomocą tradycyjnych receptur.

Ta koniunktura była bardzo widoczna w okresie pandemii, która zwiększyła popyt na produkty eko. Systematycznie też rośnie wartość rynku. W 2020 roku odnotowano wzrost o 10% w stosunku do roku poprzedniego. Jednak ciągle udział żywności ekologicznej w produkcji żywności ogółem pozostaje w Polsce na bardzo niskim poziomie (ok. 05%) i jest bardzo odległy w porównaniu do krajów Europy Zachodniej.

Farmer: Dziękuję za rozmowę.