Paweł Nowak przyznaje, że jest za wcześnie, by mówić jak koronawirus wpłynie na strategię firm z branży mięsnej. 

- Wpłynie na pewno, bo już wpłynął na bieżące funkcjonowanie większości podmiotów. Być może trzeba będzie zweryfikować pewne ogólnie przyjęte do niedawna założenia: że polskie społeczeństwo będzie się bogacić albo że będzie kupować świadomie. Dzisiaj nikt się nie zastanawia czy rękawiczki, których używamy trafią do recyklingu. Jestem co do zasady optymistą i wierzę, że z obecnego kryzysu wyjdziemy silniejsi, choć na pewno świat po koronawirusie nie będzie taki sam - przyznał.

Nowak przyznał, że ciekawym trendem ostatnich tygodni, który może utrzymać się na dłużej jest wzrost zamówień online.

- Te wzrosty są obecnie na poziomie kilkuset procent. Co prawda, wiele sklepów ma obecnie termin dostawy na połowę maja, ale wydaje się, że ludzie, którzy dzisiaj po raz pierwszy kupują żywność online, jeśli się nie zawiodą, będą to robić dalej. Moim zdaniem będzie boom na handel internetowy, a duzi gracze e-commerce nie mający w ofercie żywności już tracą - przyznał.

Dyrektor Goodvalley zwrócił uwagę na trudną sytuację w eksporcie mięsa.

- W drobiu niektórzy już są pod progiem rentowności. Tak chwilę da się żyć, ale nie na dłuższą metę w sytuacji gdzie 45-50 proc. drobiu eksportujemy i to głównie do foodserivce jako półprodukty. Tymczasem od czterech tygodni w zasadzie nie ma tego eksportu. Jeśli chodzi o wieprzowinę eksport jest trudny, nie tylko do Azji, bo także w USA porty nie przyjmują statków. Sprzedawaliśmy tam boczek i żeberka do foodservice. Może sprzeda się w Europie, ale na pewno nie dostaniemy tu za bekon tyle co płacą Amerykanie, a to zupełnie co odwraca bilans świni. Zawsze latem Włosi kupowali od nas szynkę, to też raczej nie wydarzy się w tym roku. Hiszpania podobnie. Strategie oparte o eksport w branży mięsnej okazują się bardzo ryzykowne. Często decyduje polityka, nie mówiąc o chorobach. Pamiętamy co się działo jak zamknęła się Rosja. Niektórzy z tego wyszli mocniejsi a inni wcale. Ci, którzy są zdywersyfikowani i mają różne "nogi" biznesu są bezpieczniejsi - podsumował.

Czytaj więcej w portalspozywczy.pl