Zapytaliśmy o to Pana Tomasza Zdziebkowskiego, Prezesa Top Farms Sp. z o.o.

- Ostatnio coraz głośniej mówi się o nowym modelu organizacji polskiego rolnictwa – tzw. trzeciej drodze, która łączy najlepsze cechy modelu zachodniego (małe i średnie gospodarstwa i ich kooperatywy) oraz wschodniego (duże gospodarstwa wielkotowarowe w formie korporacji produkcyjnych). Według Pana obserwacji – czy w warunkach polskich wdrożenie takiego modelu jest w ogóle możliwe? A może jest wręcz konieczne?

W rolnictwie właściwie nie ma konkurencji pomiędzy podmiotami, za to duże znaczenie ma współpraca, dzielenie się wiedzą i ekonomia skali. W związku z tym, istnieją istotne przesłanki do tego, żeby rozwijać modele biznesowe, które pozwalają budować synergie pomiędzy uczestnikami rynku. Należy tutaj zauważyć, że część takich synergii oferuje model spółdzielczy. Gospodarstwa, które grupują się w spółdzielnie mogą osiągać korzyści wynikające z efektu skali oraz w pewnym stopniu także z dzielenia się wiedzą. W polskich realiach problemem pozostaje dostęp do kapitału, dostęp do najlepszych praktyk rolniczych oraz dostęp do rynków zbytu. Te elementy zapewnia swoim partnerom Top Farms, czyli wielkotowarowe przedsiębiorstwo rolne. A więc jeżeli gospodarstwo indywidualne, rodzinne chce się dynamicznie rozwijać, poprawiać rentowność i efektywność, współpraca z takim przedsiębiorstwem rolnym stwarza ku temu wszelkie możliwości. Opisana w Państwa artykule tzw. ”trzecia droga” wydaje się być całkiem słuszną koncepcją – co więcej, w skali makro, nie widzę dziś lepszego sposobu na rozwój polskiego rolnictwa.

 

- Niezależnie od zewnętrznych ocen i opinii na ten temat - Top Farms zdaje się wybrało właśnie ten trzeci model funkcjonowania na polskim rynku. Dlaczego zdecydowali się Państwo na tego typu funkcjonowanie? To autorska inicjatywa czy pomysł został skądś zaczerpnięty?

Top Farms jest gospodarstwem rolnym, które pod względem profilu działalności nie różni się od innych gospodarstw. Jedyna różnica to skala, gdyż gospodarujemy na ok. 30 tys. ha. 25 lat funkcjonowania w Polsce nauczyło nas, że takie firmy jak nasza muszą robić znacznie więcej w stosunku do naszego otoczenia gospodarczego i społecznego, gdyż to właśnie na takich przedsiębiorstwach, w dużej mierze, spoczywa odpowiedzialność za to jakie będzie polskie rolnictwo. Współpraca z gospodarstwami partnerskimi oraz otoczeniem lokalnym, w ramach tzw. Modelu symbiotycznego, to nasza autorska inicjatywa, która zrodziła się z jednej strony ze względu na wspomniane wcześniej rozumienie roli dużego przedsiębiorstwa , a z drugiej strony oparte jest na naszym postrzeganiu polskiego rolnictwa, z jego unikalną strukturą agrarną, w której jest miejsce zarówno dla mniejszych, jak i większych gospodarstw. Nie można też zapomnieć, że współpraca pomiędzy wiodącymi, dużymi gospodarstwami a partnerskimi, rodzinnymi firmami to przede wszystkim dobry biznes, który daje szereg korzyści obu stronom.

- Jakie wymieniłby Pan korzyści z takiej formy działania – na tle innych opcji - dla firmy Top Farms, a jakie dla rolników? Jak przekonujecie kolejne gospodarstwa do kooperacji z Top Farms? Jaki macie Państwo odzew z rynku?

Korzyści dla gospodarstwa partnerskiego to przede wszystkim dostęp do kapitału, rynków zbytu, najnowszych technologii i technik agrarnych, którymi dysponuje Top Farms. Dla nas współpraca z gospodarstwem partnerskim to dodatkowe zaplecze produkcyjne, możliwość zwiększenia skali, rozwinięcia asortymentu, pełniejszego wykorzystania naszego parku maszynowego.
Nie powadzimy akwizycji tego modelu wśród rolników, a raczej rozmawiamy z tymi, którzy mają z nami styczność na innych polach, i z tej styczności wynika ciekawość naszych rozwiązań. Zachęcamy ich do przetestowania takiej współpracy na mniejszą skalę i sprawdzenia czy to się opłaca. Jak rolnik raz spróbuje, to najczęściej współpraca z Top Farms staje się stałym elementem gospodarowania.

- Jakie konkretnie działania należałoby podjąć, aby ta „trzecia droga” zaczęła być postrzegana jako ciekawa alternatywa dla obecnie funkcjonującego modelu w polskim rolnictwie?

Zgadzamy się z tezą postawioną w artykule, że potrzeba przede wszystkim odwagi na przeorientowanie polskiego rolnictwa. Niestety, od lat gospodarstwa wielkotowarowe postrzegane są zarówno przez opinię publiczną, jak i przez władze jako niepotrzebny element krajobrazu polskiego rolnictwa. Nie jest dostrzegana wartość, jaką reprezentują te firmy oraz potencjał jaki ma obecna struktura agrarna w Polsce. To wszystko można by jeszcze zmienić dzięki odważnym działaniom. Pierwszym krokiem byłoby wstrzymanie zmian zapoczątkowanych ustawą z 2011 roku, a prowadzących do dekonsolidacji gruntów rolnych. Kolejny krok to ustanowienie instrumentów stymulujących współpracę pomiędzy podmiotami. Uważam, że należy systemowo wspierać taki obraz polskiej wsi, w której jest miejsce dla rolników indywidualnych, jak i towarowych, a ich współdziałanie przynosi symbiotyczne korzyści dla całego sektora i obszarów wiejskich. Nie należy zapominać też o geografii. Gospodarstwa wiodące, czyli te które wspierałyby rozwój gospodarstw rodzinnych, powinny zostać zdefiniowane w każdym regionie Polski, po to by kooperacja pomiędzy gospodarstwami mogła odbywać się jak najefektywniej na poziomie lokalnym i by zyskiwały na tym lokalne społeczności i ekosystem. To mógłby być początek nowego, optymistycznego rozdziału w historii polskiego rolnictwa, którego Top Farms chciałby być częścią.

- Dziękuję za rozmowę