Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Czy mechaniczne zwalczanie ślimaków jest skuteczne? Przykład rolnika

Autor:

Dodano:

Jesień to okres wzmożonej aktywności ślimaków, które w tym czasie wyrządzają spore szkody w kiełkujących roślinach. Wśród metod ich zwalczania mamy do wyboru opcję mechaniczną oraz chemiczną. Która okaże się bardziej skuteczna?

Przedstawiamy relację rolnika, który od kilku lat na jednym ze swoich pól prowadzi nierówny bój ze ślimakami. Próbował on obu sposobów zwalczania tych szkodników, a teraz postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami.

Nierówna walka

Rolnik z województwa podkarpackiego po raz pierwszy ze szkodami wyrządzonymi przez ślimaki spotkał się kilka lat temu, kiedy to na plantacji rzepaku ozimego sianego w technologii strip-till zaczęły pojawiać się gołożery. Początkowo farmer miał problem ze zidentyfikowaniem szkodnika,  gdyż w ciągu dnia chował się on w głąb gleby. Dopiero przypadkowe podniesienie dużej bryły ziemi pomogło w zidentyfikowaniu sprawcy.

Wówczas zastosowany został środek na bazie metaldehydu, który przyniósł natychmiastowy efekt w postaci fizycznie wyeliminowanej populacji ślimaków.

Zwalczanie mechaniczne

Pierwsze pojawienie się szkodników zostało przez rolnika powiązane z zastosowaniem uproszczonej uprawy, dlatego też w kolejnym postanowił on zastosować klasyczną uprawę orkową, która w jego ocenie miała rozprawić się ze szkodnikami.

Niestety takie rozwiązanie nie przyniosło skutku, a w plantacji świeżo kiełkującej pszenicy zaczęły pojawiać się gołożery wywołane przez ślimaki. Rolnik natychmiastowo zastosował środek chemiczny, który również w tym roku zadziałał bardzo skutecznie.

Ze względu na stosunkowo wysoką cenę środków chemicznych, wynoszącą około 100 zł/ha, rolnik zdecydował się na przeprowadzenie intensywnej, mechanicznej uprawy roli. W tym celu wykonano płytką uprawę pożniwną, następnie głęboką orkę, po której nazajutrz nastąpił siew agregatem aktywnym. Plantator postanowił wykonać głęboką uprawę agregatem aktywnym, który w jego opinii miał ostatecznie rozprawić się ze ślimakami wyrzuconymi na wierzch przez orkę.

 

Zaledwie kilka dni po siewie jęczmienia ozimego scenariusz się powtórzył, a na polu pojawiły się dobrze znane gołożery – 2,3 dni od wschodów stanowiły one około 10 proc. całej plantacji. Niezwłocznie zastosowano dobrze znany środek chemiczny, który i tym razem unicestwił populację ślimaków.

Czym rozsiać?

Ze względu na bardzo niskie dawki moluskocydów wynoszące od 3 do 5 kg/ha, problemem może okazać się wysiew takiego preparatu. - W moim przypadku najlepiej sprawdza się prosty, szczelinowy rozsiewacz dwutarczowy. W przypadku rozsiewaczy z napędem (nomen omen) ślimakowym, producenci nie zawsze przewidzieli wysiew tak małej dawki - zaznacza rolnik.

Wnioski na przyszłość

Po własnych doświadczeniach rolnik na kolejne lata tuż po siewie planuje profilaktyczne rozrzucenie preparatu, aby móc zlikwidować problem w zarodku. Co istotne, plantator zauważa również drugą falę aktywności ślimaków, które pojawiają się na plantacji późną wiosną. Wówczas jednak zarówno zboża, jak i rzepak są na tyle duże, że szkody nie są aż tak odczuwalne, jak te, wyrządzone na etapie wschodów.

Więcej na temat ślimaków w uprawach pisaliśmy niedawno:

A w jaki sposób Wy walczycie ze ślimakami? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

×