Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Zamieszanie wokół ochrony zwierząt i jego wpływ na sektor bydła

Autor:

Dodano:

Podczas Narodowych Wyzwań w Rolnictwie OnLine eksperci omówili konsekwencje nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt skupiając się na ograniczeniu uboju rytualnego. Jaka jest skala produkcji wołowiny halal i koszer, dlaczego temat ten powrócił, czy dzięki takiemu rozwiązaniu zwiększymy ochronę zwierząt? Na pytania te odpowiedzieli eksperci biorący udział w debacie.

W czasie Narodowych Wyzwań w Rolnictwie OnLine w sesji poświęconej produkcji bydła eksperci omówili największe wyzwania stojące przed sektorem bydła. Jednym z nich jest oczywiście nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt. Piątka dla zwierząt trafiła co prawda do sejmowej zamrażarki, jednak w najbliższym czasie ma zostać przedstawiony nowy projekt i nie wiadomo czy nadal będzie zawierał zapis o ograniczeniu uboju religijnego bydła.

Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso, przedstawił dane dotyczące produkcji wołowiny, w tym wołowiny pochodzącej z uboju religijnego.

– Liczby mówią same za siebie. Polska produkuje 1,1 mln ton wołowiny, z czego ubojem bydła zajmuje się prawie 300 ubojni, a hodowlą bydła ok. 350 tys. rolników, są to i producenci mleka i producenci wołowiny – powiedział Choiński zaznaczając, że ograniczenie uboju rytualnego dotknie wszystkich, ponieważ spadek cen odczują obie te grupy.

– Przychody tej branży z samej wołowiny to 8,3mld zł, z samego eksport pond 6 mld zł. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że koszer w tym eksporcie stanowi prawie 30 proc., a być może już więcej, bo dział ten bardzo mocno się rozwijał w ostatnich dwóch latach, a mówimy o danych z 2019 roku, i to, że ubojowi na potrzeby religijne było poddawane około 600 tys. sztuk bydła rocznie, to zobaczymy skalę tego zjawiska – zaznaczył prezes ZPM.  – Należy też wziąć pod uwagę, że cały czas szacujemy koszty w ramach cen żywca, a nie w cenach produktów gotowych. Na rynek Francji czy inne ok. 50 proc. towar jedzie w postaci przetworzonej, czyli wartość dodana zostaje u nas w kraju, a tak będziemy pozbawieni tych dochodów - zarówno producenci, jak i zakłady mięsne – dodał.

Choiński podkreślił również, że rząd powinien jak najszybciej wydać informacje o dalszym losie nowelizacji, ponieważ obecna sytuacja skłania odbiorców do dywersyfikacji dostaw. Kontrahenci z obawy o dalsze losy uboju religijnego w Polsce poszukują nowych dostawców np. węgierskich. Obecnie wiadomo, że tzw. Piątka dla zwierząt nie będzie dalej procedowana, a za 2-3 tygodnie przedstawiony zostanie nowy projekt, jednak nie wiadomo jakie zapisy się w nim znajdą.

Z kolei Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, opowiedział, dlaczego kwestia uboju religijnego powróciła w projekcie ustawy mimo wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r., gdy Trybunał orzekł, że zakaz takiego uboju jest niezgodny z Konstytucją. Podobny wyrok został wydany niedawno w sprawie przeciwko Belgii, w czasie której Trybunał Sprawiedliwości uznał całkowity zakaz uboju religijnego za niezgodny z prawem UE, jak informował Wierzbicki. Różnica polega na tym, że poprzednio chodziło o całkowity zakaz uboju religijnego, tym razem mowa o ograniczeniu – zablokowaniu produkcji na eksport, jak podkreślił Wierzbicki.

– W moim przekonaniu jest to nadinterpretacja art. 26 rozporządzenia 1099/2009, który mówi, że kraje członkowskie mogą stosować przepisy idące dalej w kierunku ochrony zwierząt podczas uśmiercania zgodnie z wymaganiami obrzędów religijnych – mówił Wierzbicki. – Jednak to co jest w polskim projekcie nie jest próbą dalej idącej ochrony zwierząt tylko próbą wypchnięcia tych ubojów z Polski do innych krajów UE. Zapotrzebowanie na mięso halal i koszer w Europie i krajach trzecich nie ulegnie zmianie po wprowadzeniu ustawy, będzie takie samo, tyle samo zwierząt zostanie ubitych. W związku z tym nie uzyskujemy większej ochrony zwierząt, a wręcz pozbawiamy się możliwości ich ochrony, ponieważ gdyby ubój odbywał się w Polsce można by zmieniać prawo w kierunku lepszej ochrony zwierząt poddawanych ubojowi religijnemu – zaznaczył.

O innych konsekwencjach ograniczenia uboju religijnego mówił Leszek Hądzlik, prezydent Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

– W latach 2013-2014 zakaz uboju religijnego spowodował prawie 30 proc. spadek cen, a należy pamiętać, że bydło mięsne jest szczególnie cenotwórcze dla wszystkich grup bydła, a w tej grupie ceny dyktowane są przez sztuki ubijane w systemie halal i koszer – stwierdził.

Jak zaznaczył Hądzlik, niepokój rolników objawia się również w widocznym spadku popytu na cielęta.

Z kolei Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, stwierdził, że zawarcie w jednej ustawie przepisów odnośnie zwierząt gospodarskich, zwierząt towarzyszących i uprawnień organizacji prozwierzęcych to istne „pomieszanie z poplątaniem”.

– Przypomnę tylko, że jeśli chodzi o artykuł 7 ust. 3 to z sejmu ta ustawa wyszła praktycznie w bardzo dobrym kształcie. Zabrakło jednego, żeby organizacje mogły uczestniczyć w odbiorach, ale tylko przy udziale urzędowego lekarza weterynarii, niestety Senat odrzucił tę poprawkę i propozycja dla Sejmu została w tym brzmieniu dotychczasowym, które daje pełną możliwość organizacjom prozwierzęcym wchodzenia na teren gospodarstw i odbierania zwierząt bez żadnych konsekwencji – mówił Zarzecki.

Podkreślił również, że organizacje często działają niezgodnie z prawem, ponieważ po interwencyjnym odbiorze często brakuje drugiego etapu tj. zgłaszania odbioru do gminy, a nie spotykają ich za to żadne konsekwencje.

– My jako organizacje rolnicze stoimy na stanowisku, że ustawa o ochronie zwierząt musi zostać zmieniona, ale zmieniona w porozumieniu z organizacjami rolniczymi, w porozumieniu z organizacjami prozwierzęcymi, w porozumieniu z ministerstwem rolnictwa, i nie może być procedowana w taki sposób jaki obserwowaliśmy teraz – stwierdził Zarzecki. – Ponadto przepisy dopuszczające ubój religijny wyłącznie drobiu są sprzeczne z przepisami dopuszczającymi swobodę konkurencji podmiotów gospodarczych. Z punktu widzenia prawnego ubój religijny bydła niczym się nie różni od uboju religijnego drobiu oprócz, jak to powiedział jeden z prezesów dużej spółki, wizualnego i estetycznego wrażenia. Nie ma żadnej różnicy między tymi ubojami – mówił.

Odniósł się również do propozycji powołania Państwowej Inspekcji Ochrony Zwierząt.

– Policzyliśmy koszty niezbędne do postania takiej instytucji - to ok 200 mln zł rocznie. Lepiej przeznaczyć te środki na dofinansowanie Inspekcji Weterynaryjnej. Pamiętajmy, że obecnie jest w niej ok. 500 wolnych etatów, a pracownicy nadal czekają na podwyżki, które wyniosłyby ok. 60 mln zł. Inspekcja Weterynaryjna dobrze sobie radzi, nie ma potrzeby tworzenia nowych instytucji, nie jest to potrzebna, a dwa po prostu nas na to nie stać – mówił Zarzecki.   

Zapraszamy do obejrzenia retransmisji całej sesji poświęconej produkcji bydła podczas Narodowych Wyzwań w Rolnictwie OnLine.

×