Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Jakie sztuczki stosują nieuczciwi sprzedawcy, aby zwabić klienta?

Autor:

Dodano:

Rynek ciągników używanych przypomina pole minowe. Trzeba wiedzieć, jak się po nim poruszać, w przeciwnym razie nie ma mowy o powodzeniu.

Ze względu na wysokie i stale rosnące ceny nowych ciągników w Polsce ogromnym zainteresowaniem cieszą się maszyny z rynku wtórnego. Niestety, tylko nieznaczna część maszyn pochodzi z rodzinnego rynku – większość to ciągniki importowane. Sprowadzanie maszyn rolniczych od wielu lat jest dość intratnym zajęciem, na którym niejedna firma dorobiła się znacznego majątku. Popyt jest tak duży, że łatwo jest wprowadzić na rynek również takie maszyny, które mają problemy techniczne, a często też prawne. Pokusa łatwego zarobku powoduje, że nieuczciwi sprzedawcy wymyślają różne sztuczki, by ukryć prawdę przed potencjalnym klientem. Warto też pamiętać o tym, że sprowadzanie w pełni sprawnych, zadbanych ciągników z zachodu Europy jest najczęściej po prostu nieopłacalne ze względu na wyższe ceny. Importerzy muszą więc wykazać się kreatywnością, by je kupić i jeszcze na tym zarobić. Ci bardziej uczciwi zbijają ceny np. poprzez hurtowe zakupy, ale część po prostu ściąga do Polski bardzo wysłużony sprzęt (niejednokrotnie mający na zachodzie status złomu), który przed sprzedażą przechodzi wizualne odmłodzenie.
Czego należy się spodziewać i czego unikać? Oto kilka wskazówek.

1. Kontakt bez telefonu?

Na taki typ ogłoszeń z pewnością natknął się każdy, kto szukał w Internecie jakiejś atrakcyjnej oferty. Schemat jest zawsze podobny, zdjęcia przedstawiają ładny egzemplarz ciągnika wycenionego zazwyczaj na 70-80 proc. rynkowej ceny. Prawdziwa okazja? Kontakt tylko przez maila, chwytliwa historia uzasadniająca niską cenę i sugestia szybkiej wpłaty zaliczki. To oczywiście pułapka zastawiona przez kryminalistów i chociaż większość osób od razu widzi w tym oszustwo, to wciąż trafiają się tacy, których udaje się zwieść takim ogłoszeniem. Podsumowując ten punkt, należy podkreślić, że nie ma takich okazji. Prawdziwe okazje owszem się zdarzają (są sytuacje, że czasem ktoś musi coś szybko sprzedać ze stratą), jednak takie oferty są zazwyczaj wyłapywane i w ciągu kilku godzin znikają z portali ogłoszeniowych. To kolejna podpowiedź – jeśli jakaś pozornie bardzo okazjonalna oferta już od dłuższego czasu czeka na klienta, to niemal na pewno jest z tym ciągnikiem coś nie tak. Oczywiście, niezależnie od tego, jak atrakcyjna byłaby to oferta, nigdy nie można wpłacać zaliczki przed obejrzeniem ciągnika.

2. Wygląda jak nowy

Co w tym złego? Każdy, kto używa nowych lub zadbanych kilkuletnich ciągników, wie, jak mogą one dobrze wyglądać nawet po przebiegu kilku tys. godzin – pomijając nieliczne wyjątki związanie z niedbalstwem właściciela. Nowy lakier dla zadbanych egzemplarzy nie jest konieczny. Natomiast w grupie starszych maszyn takie odpicowanie jest dość powszechne. Co gorsza, ten chwyt działa na mniej świadomych kupujących, dla których liczą się przede wszytkim nowe opony i ładny lakier. Zaślepieni tym po prostu zapominają o sprawdzaniu tego, co najważniejsze, czyli stanu technicznego. Generalnie nowy lakier należy traktować nie jak atut, ale sygnał do jeszcze bardziej skrupulatnej kontroli. Skoro ciągnik trzeba było malować, to jak wyglądał wcześniej?

3. Niski przebieg

Problem zaniżania przebiegów jest dość powszechny. Klienci mają psychiczną barierę przebiegu 7-8 tys. h, które mogą zaakceptować i rynek się do tego dostosowuje. Ponadto bardzo duża część obrotu ciągnikami używanymi finansowana jest przez instytucje finansowe, a te z kolei na ogół nie chcą finansować egzemplarzy z przebiegami ponad 10 tys. h – to kolejny powód „grzebania” przy przebiegach. Niestety, sankcje karne za zmianę przebiegu tylko częściowo ograniczyły to zjawisko i wciąż jest pewna grupa handlujących, która dla dobrego zysku nie cofa się przed takim przestępstwem.
Jak sprawdzić realny przebieg? W przypadku starszych maszyn to trudne, bo ciągniki na ogół po okresie gwarancji tracą historię serwisową. Warto jednak postarać się sprawdzić u dilera danej marki chociaż ten krótki pierwszy okres eksploatacji. Oczywiście, wymaga to najczęściej przychylności pracownika dilera, ale warto zadać sobie trud. Jeśli okaże się, że w ciągu pierwszych dwóch lat ciągnik przepracował 3,5 tys. h, to, czy można uwierzyć, że po 10 latach ma nadal 5,5 tys. h? Prawdziwą liczbę przepracowanych godzin można czasem wykryć w pamięci niektórych zespołów ciągnika, ale to zadanie dla specjalisty.

4. To tylko drobiazg

Taką odpowiedź często można usłyszeć z ust sprzedawców np. na pytanie, dlaczego ta kontrolka się świeci. Zazwyczaj usłyszycie wtedy jakąś historię, że wystarczy tylko mały zabieg (wymiana żarówki, niedrogiego czujnika) i wszystko wróci do normy. To ściema! Jeśli jakąś niesprawność można łatwo usunąć, to na pewno sprzedający zrobiłby to. Zazwyczaj takiej usterki nie da się tanio i łatwo naprawić, a często jej źródło po prostu trudno zidentyfikować. Pamiętajmy, że ceny części, nawet tych niepozornych, do nowoczesnych ciągników są często bardzo wysokie.

5. Musi się pan szybko decydować!

Dlaczego? Bo już jedzie kolejny zainteresowany klient, ktoś już wstępnie zarezerwował itd. To na ogół manipulacja emocjami mająca na celu zbudować w kupującym poczucie, że ma mało czasu na decyzję i za chwilę ktoś mu sprzątnie sprzed nosa taką fajną ofertę. Nie ulegajmy takiej presji, pośpiech to zły doradca. Trzeba trzymać się zasady: jak nie ten, to znajdzie się inny. Naprawdę wybór ciągników używanych jest dość duży i na pewno da się znaleźć inny dobry egzemplarz.

6. Czy to na pewno ten ciągnik?

No właśnie, czy ten rocznik nie miał innej maski lub kabiny? To wcale nie tak rzadka sytuacja. Bardzo często na rynek wprowadzane są maszyny po szkodach, odkupione z firm ubezpieczeniowych, po częściowym spaleniu, zgnieceniu dachu, z urwanym przednim zawieszeniem. Naprawa w oparciu o nowe części nie jest opłacalna i czasami wskutek tego powstają hybrydy różnych generacji tego samego modelu. Różnice są łatwe do wyłapania, jeśli tylko ktoś dobrze pozna model, który chce kupić. Jednak często atrakcyjna cena odwraca uwagę od szczegółów i klient nawet nie zauważa, że oglądany ciągnik ma nie do końca taki typ kabiny, jaki występował np. w latach 2006-2009.
Często takie składaki mogą mieć też zupełnie inną specyfikację wyposażenia – to przy przychylności lokalnego dilera też można sprawdzić, porównując ze specyfikacji egzemplarza wypuszczonego z fabryki z danym numerem seryjnym. 

7. Niższa cena na fakturze

To również częsty zabieg sprzedawców, najczęściej wynikający z niechęci do płacenia należnego podatku od uzyskanego przychodu. Kupujący często godzi się na takie rozwiązanie, ponieważ jest mu to bez różnicy. Problem w tym, że godząc się na zaniżenie wartości na fakturze, tak naprawdę pozbawiamy się możliwości odzyskania pełnej kwoty w razie wykrycia wady ukrytej. Nawet jeśli sprzedawca nie udziela oficjalnej gwarancji, to po stronie klienta jest prawo rękojmi. Niestety, jeśli zgodzimy się na wpisanie na fakturę niskiej kwoty, to tylko do takiej wysokości możemy zgłaszać roszczenia. 

×