Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Zakłady mięsne zapchane wieprzowiną?

Autor:

Dodano:

Zakłady mięsne zaczynają informować hodowców, że nie mają miejsca na odbiór towaru. Bartosz Czarniak z Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Trzody Chlewnej POLSUS w Bydgoszczy pisze w swoim komentarzu - To czego jesteśmy właśnie świadkiem, to przysłowiowy gwóźdź do trumny, gdyż nawet te chlewnie, którym udawało się jeszcze zachować płynność i brak strat, teraz zostały pozbawione możliwości utrzymania płynności.

Jak już informowaliśmy w skupach trzody chlewnej notowane są kolejne spadki cen. Praktycznie wróciły one do poziomów z przełomu 2018/2019 r. Sytuację poważnie komplikuje ASF w Niemczech oraz COVID-19, który cały czas ogranicza moce produkcyjne zakładów mięsnych w różnych regionach UE.

Niestety, doniesienia z krajowego rynku nie wskazują na poprawę tej sytuacji w najbliższym czasie. Jak informuje w swoim komentarzu Bartosz Czarniak z Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Trzody Chlewnej zakłady mięsne już informują o braku miejsca dla towaru, co zapewne skończy się następną korektą cenników w dół. Jak zaznacza, w najgorszej sytuacji pozostają niezależni hodowcy.

- Niestety następuje jeszcze czarniejszy scenariusz niż ktokolwiek mógłby zakładać. Zakłady mięsne (należące do grupy Animex) ogłosiły właśnie że nie mają miejsca, w związku z czym od poniedziałku zmieniają cennik... tak jak wszyscy podejrzewamy, w dół. Obecnie cena na wolnym rynku przy odstawie całego samochodu ma wynosić maksymalnie 5,10zł w E. To czego jesteśmy właśnie świadkiem, to przysłowiowy gwóźdź do trumny, gdyż nawet te chlewnie, którym udawało się jeszcze zachować płynność i brak strat, tak teraz zostały one pozbawione możliwości utrzymania płynności – pisze Bartosz Czarniak.

Od momentu wystąpienia ASF w Niemczech w pierwszej dekadzie września br., ceny skupu świń uległy załamaniu, a na unijnym rynku pojawiło się sporo taniego, niemieckiego surowca, który nie mógł być wyeksportowany do Chin. Krajowi hodowcy znowu znaleźli się w gorszej pozycji negocjacyjnej.

Bartosz Czarniak podkreśla, że bazowanie na imporcie półtusz, czy elementów wieprzowych przez krajowe zakłady mięsne, to szybka droga do eliminacji hodowli w krajowych gospodarstwach. -  Przedsiębiorcy, szukający możliwości łatwego zarobku (zapewne sprowadzając też tańsze mięso z za granicy) podcięli własną gałąź, gdyż okres kryzysu kiedyś się skończy, ale Ci rolnicy, nawet z najlepiej zorganizowanym produkcjami, którzy teraz odejdą od produkcji, już do niej nie wrócą. Nastały ciężkie czasy, a ich pokłosiem może być jeszcze większy kryzys nie tylko w branży hodowli trzody chlewnej, ale i przetwórczej. Dlaczego też i zakłady będą na tym tracić? - bo brak krajowego surowca spowoduje jeszcze większe uzależnienie od dostaw z za granicy, która zacznie dyktować ceny, a to spowoduje upadek zakładów mięsnych, ubojowych, a w efekcie wzrost bezrobocia i załamanie w gospodarce, bo Ci którzy stracą pracę tak szybko nie znajdą nowej, więc ich siła nabywcza będzie nikła. Skutkiem tego, załamie się handel, który najlepiej napędzał dotychczas polską gospodarkę... szykują się bardzo ciężkie czasy – pisze w swoim komentarzu Bartosz Czarniak.

Jak wygląda sytuacja w skupach trzody chlewnej w Państwa regionach? Czekamy na informacje w komentarzach!

Sprawdź aktualne notowania cen tuczników!

×