Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Jaka ocena zbóż ozimych?

Autor:

Dodano:

Zapytaliśmy o to kilku rolników z różnych regionów kraju jeszcze w połowie listopada. Ciepła i mokra jesień sprzyjała wystąpieniu chorób i utrudniała zasiewy.

Jeszcze pod koniec października podczas Narodowych Wyzwań w Rolnictwie OnLine prof. Marek Korbas z Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu mówił o dużym w tym roku zagrożeniu jęczmienia ozimego porażeniem mączniakiem prawdziwym zbóż i traw. Według jego obserwacji żyto z kolei masowo zaatakowały rdza brunatna i również mączniak. Na wcześnie sianych plantacjach pszenicy zauważył bardzo duże nasilenie mączniaka prawdziwego, a także lokalnie paskowanej septoriozy liści. W łanach notowano też dużo mszyc, jak również obecność żerowania łokasia garbatka i larw ploniarki zbożówki.

Występowaniu chorób sprzyjała tegoroczna jesień – ciepła i wilgotna. To znakomite warunki do rozwoju patogenów, tym bardziej że łany zbóż były gęste i w zaawansowanych fazach rozwojowych z uwagi na bardzo sprzyjające warunki pogodowe w okresie wschodów. W tym sezonie ten, kto przeprowadził jesienny zabieg ochrony fungicydowej – raczej na tym nie stracił.

W połowie listopada zapytaliśmy kilku rolników, jak oceniają stan swoich plantacji zbóż ozimych. Oto, co nam powiedzieli.          

Województwo lubelskie

Arkadiusz Drabko prowadzi gospodarstwo w powiecie parczewskim na Lubelszczyźnie. Gospodaruje na średnich glebach. W tym roku korzystna pogoda umożliwiła mu terminowy zasiew pszenicy. Rozpoczął go 20 września. Jedynie na 10 ha, z konieczności późniejszych zbiorów soi, przeprowadził wysiew 15 października. Od wielu lat z powodu długiej jesieni i ciepłej zimy terminy siewu zbóż są przesuwane. Wielu rolników jeszcze w listopadzie wysiewa pszenicę. Szczególnie w tym roku, kiedy znacznie przedłużyły się zbiory kukurydzy z przeznaczeniem na ziarno lub z powodu konieczności późnej likwidacji międzyplonów ścierniskowych. 

Pszenica zasiana w późniejszym terminie osiągnęła w II dekadzie listopada fazę 3. liścia. Natomiast ta zasiana wcześniej miała 4-5 liści. Niezależnie od terminu siewu wschody były szybkie, bo już po tygodniu.

– Intensywne opady deszczu wystąpiły u nas w październiku, stąd w sytuacji, kiedy pszenica była siana po rzepaku, tj. wcześnie, nie było problemu z wykonaniem uprawy przedsiewnej. Był na to czas. Ja w swoim gospodarstwie przede wszystkim zniszczyłem ściernisko agregatem podorywkowym. Później, aby pozbyć się samosiewów rzepaku, które bardzo wysuszają glebę, zaaplikowałem herbicyd totalny – na bazie glifosatu. Siew wykonałem już za pomocą agregatu uprawowo-siewnego – mówił Drabko.

Stan plantacji ocenił jako bardzo dobry i dobrze rokujący na przyszłość, ale jednocześnie podkreślił, że dla ich losu bardzo ważny jest dalszy przebieg pogody.

– Jeśli wystąpią ciepłe dni, może być problem z mszycami, które są wektorem żółtej karłowatości również w pszenicy. Dlatego zastosowałem zabieg insektycydowy produktem z grupy pyretroidów. Przeprowadziłem też ze względu na intensywny wzrost i zwarty łan zabieg T-0 przeciw chorobom grzybowym. Zastosowałem fungicyd oparty na triazolu. Poza tym powschodowo wykonałem też zabieg herbicydowy, który ładnie „wyczyścił” mi pole i jest szansa, że zabieg wiosenny nie będzie konieczny – uzupełnił rolnik. Tego jednak niestety nie da się wykluczyć. Jakie odmiany w tym roku wysiał gospodarz? Aby dywersyfikować ryzyko, zawsze wysiewa kilka. Tym razem były to: Expo, Ozon, Findus, KWS Magic.

Arkadiusz Drabko w sezonie 2020/2021 uprawia 120 ha pszenicy ozimej, 30 ha żyta i 10 ha pszenżyta. Stan pozostałych gatunków zbóż również ocenił pozytywnie. Ze względu na pogodę, znaczne zaawansowanie rozwoju roślin i rosnące zagrożenie agrofagami, wymagało to wykonania wszystkich zabiegów ochronnych – łącznie z zabiegiem T-0, analogicznie do przeprowadzonych w pszenicy ozimej. Poza tym rozważa podanie jeszcze jesienią regulatora wzrostu w życie, gdyż istnieje ryzyko silnego wybujania roślin (końcówka fazy krzewienia), a nie można się spodziewać w najbliższym czasie choćby przymrozków, nie mówiąc o silniejszym spadku temperatury, co zatrzymałoby wegetację.

Województwo lubuskie

Łukasz Jezierski z miejscowości Przecław w województwie lubuskim pszenicę ozimą siał od 3 do 6 października na stanowisku po rzepaku i częściowo po kukurydzy zebranej na kiszonkę, na łącznej powierzchni 62 ha. Zdecydował się w tym roku na trzy odmiany: Hondia, Euclide i Avenue. Ta ostatnia jest wczesna i najlepiej plonowała w jego gospodarstwie w 2020 r. Nasiona zaprawiał zaprawą nasienną w postaci płynnego koncentratu zawiesinowego, którego substancją czynną jest fluksapyroksad i z efektów jej działania był bardzo zadowolony. Mimo iż region cechuje się niedoborem wody, to jesienne opady deszczu były wystarczające dla intensywnej wegetacji roślin. W połowie listopada zasiewy osiągnęły fazę 4-5 liści.

Po raz pierwszy też zaobserwował kiełkowanie samosiewów kukurydzy (co widać na zdjęciu). To ze względu na wysoką jak na tę porę roku temperaturę. Powschodowe wykonanie zabiegu herbicydowego podziałało na nią (zbielała) podobnie jak na inne chwasty i pszenica w jego ocenie rokuje bardzo dobrze przed zimą.

Rolnik uprawia też jęczmień, który również zaprawił zaprawą na bazie fluksapyroksadu. Gatunek ten był wysiewany jeszcze w pył, gdy było sucho, ale po tygodniu przyszły opady deszczu i jęczmień równomiernie powschodził. Siew na 63 ha odmiany Sandra wykonano między 16 a 20 września. Ponieważ po miesiącu rośliny zaczęły wykazywać objawy głodu azotu, zostały dokarmione z wykorzystaniem RSM-u. Zboże było w połowie listopada dobrze rozkrzewione, nie miało przebarwień i plam chorób grzybowych. 

Pszenżyto było wysiane 25 września. Dwie odmiany: Rotondo i Grenado. Ochrona taka sama, jak w wypadku pozostałych gatunków zbóż. Stan zadowalający. Areał 80 ha.

Województwo kujawsko-pomorskie

Mariusz Czyżewski prowadzi gospodarstwo rolne w województwie kujawsko-pomorskim w powiecie brodnickim. Tegoroczna jesień na tym terenie była mokra, co utrudniało prace polowe. Gleby, na których pracuje rolnik, mają dużo frakcji ilastej i „nie tolerują uprawy na mokro”, stąd na przykład po zbiorze buraka cukrowego trzeba było długo czekać na warunki umożliwiające siew.

– Terminowo wysiałem w tym roku tylko 30 proc. zaplanowanej wcześniej powierzchni pszenicy. 70 proc. z opóźnieniem, część nawet z dużym. W sumie pod ten gatunek przeznaczyłem 32 ha – mówił w rozmowie z nami rolnik. Jak dodał, sytuacja z uprawkami pożniwnymi również była trudna, notowano wysokie opady deszczu i udało się wykonać tylko jeden wjazd kultywatorem. Dodatkowo rzepak, po którym uprawia bezorkowo, był koszony bardzo późno, bo do 15 sierpnia i na polach nadal jest problem z jego samosiewami.

– Co prawda wykonałem zabieg odchwaszczający, ale już można stwierdzić, że bez poprawki wiosennej się nie obędzie. Nie udało się pozbyć problemu samosiewów rzepaku – mówi. Ta część, która jest terminowo zasiana – pod koniec września – wygląda dobrze, ale zaczęły się pojawiać pierwsze ogniska porażenia chorobami. Sprzyjała temu wilgotna i dość ciepła pogoda. Rolnik wysiał dwie odmiany pszenic ościstych: strzelecką Wilejkę oraz KWS Fenomen. – Uprawiam ostki głównie ze względu na zwierzynę łowną, która wyrządza duże szkody, a te kreacje jej „nie smakują” – dodał. W terminie opóźnionym wysiał cztery odmiany: Euforia, Belissa, Bilanz, Wilejka. Nie było widać problemów z chwastami, ewentualnie sporadycznie zaobserwowano kiełkującą miotłę, ale Czyżewski nie planował już zabiegów herbicydowych jesienią. Rośliny z zasiewów opóźnionych z racji krótkiego czasu, jaki upłynął od siewu i zastosowania zapraw nasiennych, były zdrowe.

×