Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Uciążliwy duet chwastów w buraku cukrowym

Autor:

Dodano:

Komosa biała i samosiewy rzepaku ozimego to przykłady gatunków chwastów, które bardzo trudno skutecznie zwalczyć w uprawie buraka cukrowego. Problemy pojawiają się szczególnie wtedy, gdy w okresie zabiegów herbicydowych mamy do czynienia z kapryśną wiosną.

Burak cukrowy najczęściej odchwaszczany jest metodą dawek dzielonych, która polega na wykonaniu 2-4 zabiegów obniżonymi dawkami herbicydów. Niestety, podczas sekwencji tych zabiegów bardzo często pogoda jest niesprzyjająca. Z najważniejszych przeszkód należy wymienić: niskie temperatury (a nawet przymrozki), suszę, wysokie temperatury lub silne nasłonecznienie (co przyczynia się do opóźnionych lub piętrowych wschodów zarówno chwastów, jak i buraka) lub przeciwnie – nadmierne opady. Co więcej, w tym okresie może panować wietrzna pogoda sprzyjająca zjawisku erozji wietrznej, a młode siewki mogą być atakowane przez szkodniki. Te czynniki sprawiają, że młode rośliny buraka stają się wrażliwe na działanie herbicydów, a z drugiej strony skuteczność zabiegu spada. Ochrona musi być odłożona w czasie albo modyfikowana. Często bieżące zalecenia polegają na tym, by dawkę określonej s.cz. zwiększyć nawet o 15-30 proc. i dodać adiuwant, jeśli jest np. bardzo sucho, lub przeciwnie – można ją zmniejszyć nawet o 20 proc., gdy z kolei długo jest wilgotno. Ważnym wyznacznikiem jest także temperatura powietrza, zwłaszcza dla herbicydów nalistnych. Optymalna temperatura do zabiegu to zazwyczaj 11-20°C. Zarówno poniżej, jak i powyżej powinniśmy dawkę zmniejszyć, a im większe odstępstwo od tych wartości, tym dawka powinna być niższa. Zrezygnować z zabiegów powinniśmy z kolei, gdy burak jest uszkodzony np. żerowaniem szkodników albo zapowiadane są przymrozki większe niż -3°C. Burak podczas zabiegu powinien być przynajmniej w fazie w pełni rozwiniętych liścieni. Jednak to nie faza buraka powinna wyznaczać termin zabiegu, a faza rozwojowa chwastów, w tym przede wszystkim faza komosy białej.

Wróg nr 1 – komosa biała

Bez wątpienia jednym z najgroźniejszych dla buraka cukrowego gatunków jest komosa biała. Ustalony próg ekonomicznej szkodliwości dla tego gatunku w uprawie buraka wynosi już 1 szt./m2. Niestety, krótko po siewie buraka, gdy pierwsze chwasty wschodzą, ta wartość jest wielokrotnie przekroczona. Najskuteczniej komosa zwalczana jest w fazie siewki, maksymalnie do pierwszej pary liści. Niestety, problem w tym, że gatunek ten wschodzi praktycznie zawsze piętrowo i zwłaszcza w sytuacji niesprzyjających warunków łatwo o to, by szybko ta faza rozwojowa została przekroczona. Wtedy pojawiają się problemy. Siewki komosy, które przekroczyły fazę powyżej 2 liści właściwych, stają się coraz mniej wrażliwe na stosowane herbicydy. Jeśli uciekną nam te fazy rozwojowe, zazwyczaj możemy liczyć jedynie na przyhamowanie rozwoju chwastu. W związku z powyższym, niektórzy plantatorzy praktykują, by przed wschodami buraka zastosować glifosat, który zniszczy najwcześniej wschodzące siewki komosy. Dzięki temu podczas I właściwego zabiegu herbicydowego kolejne wschody komosy będą bardziej wyrównane rozwojowo i jest szansa, by uzyskać wysoką skuteczność programu ochrony.

Samosiewy rzepaku potrafią być utrapieniem

Pojawiają się głównie, gdy w zmianowaniu jest rzepak ozimy. Ich źródłem są osypujące się na glebę nasiona w momencie zbioru rzepaku. Dlatego bardzo ważne, jeśli planujemy siać burak (i to nawet w perspektywie kilku lat), by bardzo dobrze się skupić na uprawkach pożniwnych, zakładając, by pobudzić do kiełkowania jak największą liczbę nasion, a następnie mechanicznie niszczyć wyrosłe z nich samosiewy. Niestety, część z tych nasion przedostaje się do głębszych warstw gleby, stanowiąc poważne źródło zachwaszczenia dla przyszłych upraw. Szczególnie trudno zwalcza się je właśnie w uprawie buraka. W tej uprawie czują się bardzo dobrze. Problem pojawia się zwłaszcza wtedy, gdy po wschodach gleba jest wilgotna, co sprzyja intensywnemu rozwojowi samosiewów i szybkiemu dominowaniu nad rośliną uprawną. Optymalnym terminem ich zwalczania jest faza liścieni do 2 liści właściwych.

Problem nasila się w trudnych warunkach

Oba gatunki są trudne do zwalczania w przypadku suchej wiosny. Szczególnie komosa, ale także i rzepak w takich warunkach wytwarzają grubą warstwę kutykuli, która stanowi barierę dla wnikania i działania substancji czynnych herbicydów. Gruba warstwa woskowa dodatkowo sprawia, że mniej cieczy roboczej zatrzymuje się na liściach. W suszy także siewki mogą zostać pokryte kurzem, a to również czynnik ograniczający działanie herbicydu. Ponadto niska wilgotność powietrza i wysokie temperatury przy zbyt silnym obniżeniu napięcia powierzchniowego cieczy mogą sprzyjać szybszemu niż zwykle odparowywaniu cieczy roboczej. W takich warunkach także herbicyd staje się większym stresem dla samego buraka. Warto pamiętać, że skuteczność herbicydów możemy wspomagać za pomocą dobrze dobranego adiuwantu. Musimy jednak pamiętać, że szczególnie w warunkach stresowych musi być dobrze dobrany, nie tylko pod kątem jego przeznaczenia i jakości, ale także i dawki.

Po wycofaniu desmedifamu pozostaje tylko kilka substancji, które mogą poradzić sobie z komosą. Trudno tu wytypować najlepszą. Najlepiej sprawdzają się mieszaniny substancji o różnym mechanizmie działania, takie jak fenmedifam, etofumesat oraz metamitron. Przy każdym zabiegu oraz w określonych warunkach każda z nich może niszczyć komosę. W przypadku samosiewów rzepaku najczęściej wykorzystuje się mieszaniny metamitronu z triflusulfuronem metylowym. Przy czym efekt chwastobójczy można osiągnąć zazwyczaj po kilku dobrze przeprowadzonych zabiegach.    

×