Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Grypa ptaków w powiecie żuromińskim – czy region wznowi produkcję drobiarską?

Autor:

Dodano:

Wygaszanie ognisk grypy ptaków w powiecie żuromińskim trwa. Czy są nadzieje na wyciszenie choroby zanim wszystkie kurniki zostaną opróżnione z powodu wirusa? Kiedy region powróci do produkcji i jak może ona wyglądać w przyszłości? Na pytania te odpowiedział Paweł Jakubczak, Mazowiecki Wojewódzki Lekarz Weterynarii.

Powiat żuromiński jest zagłębiem produkcji drobiu. Jak informuje Paweł Jakubczak, Mazowiecki Wojewódzki Lekarz Weterynarii, w okolicy znajdują się 604 stada kumulujące ok. 75 mln szt. drobiu. Zgodnie ze wstępnymi szacunkami straty wynikające z rozprzestrzenienia się wirusa grypy ptaków w tej okolicy wyniosą ok. pół miliarda złotych.

Jak zaznacza nasz rozmówca, każdego dnia zgłaszane są kolejne podejrzenia wystąpienia choroby. Wygaszanie ognisk trwa, jednak nie jest to łatwe zadanie. Kiedy można się spodziewać wycieszenia choroby? Czy trzeba będzie czekać, aż wszystkie kurniki zostaną opróżnione w związku z chorobą?

– Chcielibyśmy żeby jakaś część produkcji drobiarskiej zachowała się na terenie powiatu żuromińskiego. Apelujemy od hodowców, żeby pozbywali się na ile mogą stad drobiu rzeźnego, bo niestety one też chorują. Jeśli jest możliwość sprzedaży to prosimy nie czekać do uzyskania wagi rzeźnej (…) Kiedy planujemy koniec? Chcielibyśmy żeby powoli ilość podejrzeń spadała i to już się dzieje, ale i ilość ferm, które mają status jeszcze wolny od choroby jest już niewielka – mówi Mazowiecki Wojewódzki Lekarz Weterynarii.

Koniec wywozu uśmierconych sztuk przewidywany jest wstępnie na koniec kwietnia jednak należy pamiętać, że na utylizację czekają jeszcze miliony jaj. Kiedy w takim razie region powróci do produkcji? Czy będzie to produkcja zbliżona do tej przed pojawieniem się choroby?

– Odnoszę wrażenie, że niektórzy obserwatorzy nie zdają sobie sprawy, że cała ta sytuacja to system naczyń powiązanych. W tej chwili powiatowy lekarz weterynarii nie zezwala na zasiedlenie kurników brojlerowskich, ani indykiem ani brojlerem kurzym. Za chwilę zakłady mięsne z okolic nie będą miały surowca do uboju. Nie wiem jak długo to potrwa. Są prowadzone rozmowy na temat możliwości zasiedlania kurników, ale są one jeszcze przedwczesne. Myślę, że rozmowy te mogą zacząć się optymistycznie od połowy maja, kiedy wywieziemy całą padlinę i jaja, a czynności w ogniskach chorób zakaźnych będą już tak zaawanasowane, że będziemy mieli chociaż żółte światełko na bezpieczeństwo tego drobiu – informuje Jakubczak.

Jeżeli będziemy mieć zaplecze techniczne i wystarczy nam sił to niewątpliwie jakoś sobie z tym problemem poradzimy, ale na razie to jeszcze bardzo daleka droga, podsumowuje Paweł Jakubczak.

×