Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Likwidacja ogniska grypy ptaków i ogrom pracy do wykonania

Autor:

Dodano:

Grypa ptaków sieje spustoszenie w powiecie żuromińskim. Choroba pojawiła się m.in. w miejscowości Gościszka, gdzie przy likwidacji stada pomaga Albert Kacuga, lekarz weterynarii z województwa świętokrzyskiego, który opisał jak przebiega ten proces.

– W tym momencie kończymy ładować transport. Jest to jeden samochód. Na fermie było ok. 17,5 tys. kur niosek i prawdopodobnie się zmieści. Niestety obok znajduje się kurnik kontaktowy, w którym zwierzęta jeszcze żyją i czekają na zagazowanie – mówił Albert Kacuga.

Pytany o czas i ilość osób potrzebnych do pracy przy likwidacji ogniska nasz rozmówca zaznaczył, że jest to uzależnione od wielu czynników.

– Wszystko zależy od sił. Od momentu kiedy właściciel zgłosi podejrzenie, do momentu gdy zostaną pobrane próby i mamy wynik z Puław, mija do 48 godzin. Później natomiast wszystko zależy od tego czy dysponujemy siłą i samochodami, które będą ten materiał zakaźny z ogniska wywoziły. Zazwyczaj jest to czas do pięciu do siedmiu lub ośmiu dni. Oczywiście nie mówimy jeszcze o jajkach, które prawdopodobnie tu zostaną, i paszach oraz oborniku – informuje Albert Kacuga wskazując, że materiał nie może opuścić gospodarstwa z wyjątkiem wywozu do zakładu utylizacyjnego.  

Jak zaznacza nasz rozmówca, obciążenie pracą bywa różne, ponieważ uzależnione jest m.in. od specyfiki obiektu.

– Czasami zaczyna się o 6 rano i pracuje się do 24 lub 2 w nocy, w zależności od tego jak długo ładowane są samochody i z jakich ferm. Kura nioska jest dość specyficzna, ponieważ tam są wąskie ścieżki i trzeba to wszystko wynieść albo wywieźć taczkami. W tym momencie w tym ognisku pracuje około 60 osób, łącznie z obsługą ładowarek i firmą, która zajmuje się bieżącą dezynfekcją samochodów i tego co zostaje wynoszone – stwierdził Kacuga.

 

×