Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Doskonalenie produkcji zwierzęcej

Autor:

Dodano:

Przy obecnym tempie postępu 90 lat to niemal wieczność. Gdyby hodowcy z 1931 r. mogli spojrzeć na współczesne gospodarstwa mleczne, uznaliby je za dziwaczne i niemal samoobsługowe. Podobnie zaskoczyłaby ich wydajność zwierząt. Co jeszcze zmieniło się w ciągu tych dziewięciu dekad?

Od zarania dziejów człowiek czerpał korzyści z produkcji zwierzęcej. Przez tysiąclecia miała ona charakter skrajnie ekstensywny, jednak ostatnie kilkadziesiąt lat przyniosło odwrócenie tego trendu i znaczną intensyfikację we wszystkich sektorach produkcji zwierzęcej. Z okazji jubileuszu „Farmera” postanowiliśmy podsumować, jakie zmiany zaszły w gospodarstwach mlecznych w ciągu ostatnich 90 lat.

Dziś podstawą produkcji zwierzęcej są specjalizacja oraz skala produkcji zapewniające silniejszą pozycję negocjacyjną. W tym upatruje się opłacalności oraz stosunkowo stabilnego dochodu. Gospodarstwa utrzymujące niewielkie ilości zwierząt różnych gatunków niemal zupełnie znikły z polskich wsi, ograniczone do produkcji ekologicznej i gospodarstw agroturystycznych. Obecnie po określeniu „hodowca” oczekujemy wskazania gatunku, a podział na hodowców i producentów nie dziwi tak, jak kiedyś.

ZMIANY W UŻYTKOWOŚCI ZWIERZĄT

Kilka ostatnich dekad przyniosło wiele zmian we wszystkich kwestiach związanych z chowem i hodowlą bydła, od potencjału produkcyjnego zwierząt, przez systemy żywienia i doju, aż po warunki chowu. Większy nacisk kładziony na jednokierunkowe typy użytkowe bydła przyniósł znaczne zwiększenie wyników produkcyjnych. Intensywność przemian najłatwiej można przedstawić za pomocą zmiany wydajności mlecznej, która w tym stosunkowo niedługim okresie wzrosła niemal trzykrotnie (2,77 raza – dla ścisłości). W 1930 r. przeciętna wydajność za standardową laktację wynosiła 3185 kg mleka, zaś w 2020 r. osiągnęła 8823 kg. Zawartość tłuszczu w mleku wzrosła w tym czasie z 3,3 proc. do 4,07 proc. W przypadku białka wzrost był nieco mniejszy (z 3,21 proc. do 3,41 proc.), jednak dane nie obejmują całego okresu (1990-2020).

POSTĘP HODOWLANY WCZORAJ I DZIŚ

Człowiek od wieków doskonalił kolejne pokolenia zwierząt gospodarskich za pomocą prymitywnych prac hodowlanych. Obecnie podstawową kwestią podczas tego zajęcia jest ocena wartości hodowlanej, czyli potencjału genetycznego zwierzęcia. Pozwala to na świadomy wybór najlepszych osobników na rodziców oraz dobór par do kojarzeń. Dlatego prace w tym zakresie skupiały się na opracowywaniu jak najdokładniejszych metod szacowania potencjału genetycznego. W tym zakresie ostatnie dekady również przyniosły ogromny postęp. Wdrażano coraz bardziej zaawansowane metody oceny wartości hodowlanej, uwzględniające coraz więcej źródeł informacji, od fenotypowej, poprzez rodowodową, do genomowej.

Niestety, nacisk kładziony na produkcyjność zwierząt pociągnął za sobą istotne osłabienie zdrowotności, płodności i długowieczności bydła, co spowodowało zmianę podejścia do selekcji zwierząt pod koniec ubiegłego wieku. Przestano koncentrować się w tak dużym stopniu na produkcyjności i skupiono na cechach funkcjonalnych, które chronią hodowcę przed utratą dochodu i ponoszeniem dodatkowych kosztów.

ZMIANY W OCENIE WARTOŚCI HODOWLANEJ

Zgodnie z informacjami przedstawionymi przez Instytut Zootechniki PIB na początku lat 60. XX w. w Polsce wartości hodowlane buhajów pod względem cech użytkowości mlecznej były szacowane za pomocą metody „równoczesnego porównywania” (tzw. metody CC-Robertsona). Kolejnym krokiem w ocenie wartości hodowlanej było wprowadzenie metody BLUP (1985 r.). Pierwotnie stosowano metodę BLUP – Model Ojca, później udoskonaloną metodę BLUP – Model Zwierzęcia (od 1993 r.), początkowo dla jednej laktacji, a następnie Wielocechowy Model Zwierzęcia (od 1999 r.). Do końca lat 90. w Polsce nie istniał skoordynowany system oceny wartości hodowlanej krów (w 1989 r. wprowadzono jednolitą ocenę wartości hodowlanej krów metodą indeksu selekcyjnego, ale wyniki oceny nie były publikowane), zaś Wielocechowy Model Zwierzęcia umożliwił równoczesne szacowanie wartości hodowlanej buhajów i krów. Kolejnym krokiem było wprowadzenie oceny wartości hodowlanej bydła mlecznego na podstawie próbnych udojów (od 2007 r.). Zaś w 2014 r. nastąpiła prawdziwa rewolucja, gdyż do szacowania potencjału genetycznego zwierząt zaczęto wykorzystywać genomową ocenę wartości hodowlanej, która pozwala dokonać oceny znacznie wcześniej, ale z porównywalną powtarzalnością. Dzięki temu możliwe jest znaczne przyspieszenie postępu hodowlanego.

POSTĘP TECHNOLOGICZNY

W dobie intensywnego postępu technologicznego również urządzenia wykorzystywane w gospodarstwach mlecznych uległy imponującym przemianom. W przypadku bydła mlecznego jednym z najbardziej pracochłonnych zajęć od zawsze było dojenie. Mechanizacja oraz automatyzacja tego procesu pozwoliły znacznie ograniczyć ilość roboczogodzin niezbędnych do pozyskania białego surowca. Zgodnie z zestawieniem przygotowanym przez Lecha Nawrockiego, pierwsze dojarki w Polsce pojawiły się w 1929 r. podczas wystawy w Poznaniu. 20 lat później z ZSRR sprowadzono kilka dojarek trzytaktowych. Następnie pojawiały się dojarki bańkowe i rurociągowe z Czechosłowacji i NRD, zaś pierwsze polskie dojarki skonstruowano w 1954 r. Masowa produkcja rozpoczęła się jednak dopiero w 1972 r. Z biegiem czasu na popularności zyskiwały dojarki rurociągowe, zaś wraz z pojawieniem się obór wolnostanowiskowych nastąpił rozwój hal udojowych. W 2008 r. w Polsce pojawił się pierwszy robot udojowy.

W chwili powstania naszego pisma w Polsce nie było jeszcze dojarek. Dziś coraz powszechniejsze stają się roboty udojowe
W chwili powstania naszego pisma w Polsce nie było jeszcze dojarek. Dziś coraz powszechniejsze stają się roboty udojowe

Kolejnym aspektem chowu, w którym doszło do spektakularnych zmian, jest żywienie. W ciągu ostatnich 90 lat zmianie uległy nie tylko komponenty paszowe wykorzystywane w żywieniu bydła, ale i wprowadzone zostały nowe systemy żywienia, jak TMR czy PMR, oraz systemy zadawania pasz, które coraz częściej są zautomatyzowane. Ilość nakładów pracy ludzkiej przy żywieniu bydła zmniejszają również podgarniacze pasz. Poza oszczędnością czasu rozwiązania te pozwalają zwiększyć efektywność żywienia, co pozytywnie wpływa na zdrowotność zwierząt oraz wyniki reprodukcyjne i produkcyjne.

Postęp technologiczny obserwowany był również w innych obszarach obory. Obsługę zwierząt ułatwiają zgarniacze, automatyczne bramki, stacje paszowe i wszelkie systemy kontroli, które w znacznej części zastępują pracę ludzką.

MASZYNY TO TYLKO MASZYNY

Nie ma na razie perspektyw dla w pełni „samoobsługującego się” gospodarstwa, jednak nie to jest celem i zostać nim nie powinno. Postęp ułatwia życie gospodarza, odciąża go i pozwala znaleźć czas na rozwój, jednak czynnik ludzki w pracy ze zwierzętami jest nieodzowny. Jak powiedziała kiedyś właścicielka jednego z dużych, nowoczesnych gospodarstw mlecznych: „Zaawansowane technologie nie zwalniają mnie z opieki nad moim stadem, ale pozwalają mi robić to nawet podczas urlopu w Hiszpanii”. Oczywiście nie każdy ma taką możliwość, jednak technologie wdrożone w gospodarstwach mlecznych w ciągu ostatnich 90 lat, poza poprawą jakości i efektywności produkcji, z pewnością poprawiły również standardy życia gospodarzy. 

×