Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Bunt niemieckich rzeźni? Nie akceptują ostatnich podwyżek

Autor:

Dodano:

Trzy największe niemieckie rzeźnie zdecydowały się odrzucić zeszłotygodniowy wzrost cen, ustalony podczas środowej sesji „dużej giełdy”. Dotyczy to zwłaszcza producentów sprzedających tuczniki na tzw. wolnym rynku.

Luzowanie restrykcji związanych z pandemią COVID, a także sprzyjająca grillowaniu pogoda sprawiły, że popyt na wieprzowinę na niemieckim rynku wyraźnie wzrósł. Jednocześnie dane dotyczące ilości ubojów wskazują, że znajdują się one na poziomie znacznie niższym niż w roku 2019, czyli w okresie przed pandemią. Nie dziwi zatem zbytnio fakt, że w zeszłym tygodniu podczas sesji niemieckiej „dużej giełdy” ustalono, że w najbliższym tygodniu ceny tuczników będą o 3 eurocenty wyższe względem wcześniejszej stawki.

Tymczasem jak donosi portal Agrarheute, powołując się na informacje niemieckiej grupy interesów producentów trzody chlewnej (ISN), wiodące ubojnie w Niemczech zdecydowały się nie uznawać zeszłotygodniowych podwyżek, i wciąż oferują oni producentom sprzedającym tuczniki na tzw. wolnym rynku stawkę rzędu 1,54 euro za kilogram półtuszy w wbc.

Zdaniem Matthiasa Quainga – dyrektora zarządzającego ISN, prawdopodobne jest wręcz to, że nacisk ze strony potentatów branży mięsnej jest zagrywką taktyczną, z jednej strony mającą na celu spowolnienie dalszego wzrostu cen, z drugiej zaś wywierającą nacisk na producentów z wolnego rynku, tak aby skłonić ich do podpisywania umów kontraktacyjnych. Powyższa sytuacja dotknęła bowiem głównie właśnie producentów sprzedających tuczniki na wolnym rynku.

Tymczasem podobnie jak ma to miejsce w naszym kraju obowiązujące w Niemczech stawki za tuczniki nie gwarantują dochodowości produkcji:

- Przy stale rosnących kosztach środków produkcji – zwłaszcza w odniesieniu do pasz, prawie żaden niemiecki producent trzody chlewnej nie jest w stanie w pełni pokryć kosztów – mówi w rozmowie z Agrarheute Klaus Kessing, analityk rynku trzody chlewnej.

Jak dodaje, fakt że rzeźnie chcą utrzymać swoje marże wyłącznie kosztem producentów żywca w żadnym razie nie jest partnerstwem, o którym stale mówią przedstawicieli ubojni.

Tymczasem czekamy na jutrzejszą sesję niemieckiej „dużej giełdy” która powinna dać nam jasność, w którym kierunku będzie podążał niemiecki (a co za tym idzie – również polski) rynek.

×