Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Opryski a ochrona pszczół – mity i fakty

Autor:

Dodano:

Stosowanie środków ochrony roślin budzi duży niepokój osób zatroskanych owadów zapylających. Warto obalić kilka mitów dotyczących ochrony roślin krążących od lat zarówno wśród pszczelarzy, jak i rolników.

Co roku wiosną głośno jest o przypadkach wytrucia rodzin pszczelich w wyniku niewłaściwego stosowania środków ochrony roślin. Choć większość rolników zdaje sobie sprawę z ryzyka jakie niesie nieprawidłowe zastosowanie zwłaszcza insektycydów, nie brakuje również takich którzy celowo, lub nieświadomie ignorują zalecenia bezpieczeństwa, co niekiedy kończy się katastrofalnie.

Z drugiej strony wśród pszczelarzy zaobserwować można swego rodzaju histerię – w skrajnych przypadkach sam widok opryskiwacza na polu budzi ich ogromny niepokój. Dochodzi niekiedy do kuriozalnych sytuacji w których na rolnika wykonującego oprysk zgodnie z przepisami i zdrowym rozsądkiem nasyła się kontrolę PIORiN czy nawet policję. Warto zatem raz jeszcze obalić najważniejsze mity dotyczące stosowania środków ochrony roślin krążące wśród pszczelarzy – ale też wśród rolników.

Opryski tylko w nocy?

Pierwszym i najważniejszym z nich jest to, że wykonywanie jakichkolwiek zabiegów ochrony roślin w dzień jest niedozwolone. Nie jest to prawda. Przeciwnie – niektóre herbicydy, czy regulatory wzrostu wymagają wręcz tego, by stosować jej przy dużej aktywności słońca. Takie zabiegi nie stanowią jednak zagrożenia dla zapylaczy.

Regulatory wzrostu stosujemy w zbożach i rzepaku w okresie, kiedy nie kwitnie ani roślina uprawna, ani chwasty, zatem uprawami takimi nie interesują się owady zapylające. Jeśli chodzi o herbicydy, zalecenia wyraźnie nakazują zwalczanie wszystkich gatunków chwastów we wczesnych fazach wzrostu. Wyjątek to perz właściwy który opryskuje się gdy osiągnie wysokość 10-12 cm, ale to trawa więc nie jest rośliną pożytkową, a samo zwalczanie wykonuje się w zbożach. W sytuacji dużego zachwaszczenia wtórnego np. chabrem bławatkiem czy kilkoma gatunkami maku, w momencie zakwitu takich chwastów już się nie zwalcza, gdyż nie ma do tego zarejestrowanych środków. Widok opryskiwacza w takim łanie nie oznacza wcale stosowania herbicydu, ale dokarmianie nalistne.

Nie bójmy się nawozów dolistnych

Również nie powinniśmy obawiać się stosowania nawozów w postaci dolistnej. Nawozy takie absolutnie nie są szkodliwe dla pszczół. Owady te są bardzo wrażliwe na drgania. Jadący łanem ciągnik z opryskiwaczem, czy tez opryskiwacz samojezdny wywołuje drgania gleby które są odbierane przez te owady. O ile drgania w pobliżu ula wywołują u nich reakcję obronną gniazda i agresję, o tyle na pożytku nie, płoszą je tylko na moment i odlatują. Aby po chwili wrócić do pracy.

Inna rzecz że ze względu na ryzyko poparzenia roślin, i lepsze wchłanianie nawozu nawozy dolistne powinno stosować się najlepiej w porze wieczornej, niemniej nawet ich zastosowanie w południe nie stanowi zagrożenia dla zapylaczy, co najwyżej dla upraw.

Opryski a rosa

Natomiast jednym z mitów krążących wśród rolników jest to, że ze względu na występowanie rosy zabiegi przeprowadzane wieczorem charakteryzują się niską skutecznością. Nie jest to prawda: rosa nie obniża skuteczności działania środka chemicznego. Skłania natomiast do obniżenia wydatku cieczy roboczej ze standardowych 300 l/ha do 250 l/ha. Krople cieczy łączą się bowiem z kroplami rosy przez co uzyskujemy standardowy wydatek cieczy roboczej na ha i zapobiegamy skapywaniu jej z rośliny chronionej.

Bezdyskusyjne pozostaje natomiast to, że za zatrucia pszczół odpowiada przede wszystkim zastosowanie insektycydów w czasie oblotu pszczół. W przypadku tego rodzaju preparatów (niezależnie od tego czy zabieg wykonujemy w kwitnącym łanie, czy też nie) oprysk kategorycznie należy wykonać po zakończeniu oblotu pszczół, który o obecnej porze roku kończy się najpóźniej po godzinie 21. 

×