Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Zagrożenia ze strony jesiennych szkodników rzepaku

Autor:

Dodano:

Jesień 2021 będzie dla plantatorów rzepaku prawdziwym wyzwaniem. Zakazane jest stosowanie zapraw neonikotynoidowych, wycofywane są z użytkowania kolejne substancje czynne będące składnikami popularnych insektycydów. Jaką więc przyjąć strategię działania? O odpowiedź w tej kwestii poprosiliśmy dr. inż. Przemysława Strażyńskiego z Zakładu Entomologii i Agrofagów Zwierzęcych w Instytucie Ochrony Roślin – PIB.

„Farmer”: Panie doktorze, w tym roku nie będzie można już stosować zapraw neonikotynoidowych. Jak to się może odbić jesienią na uprawach rzepaku?
Presja jakich szkodników w związku z tym będzie największa? Które, z powodu braku ochrony neonikotynoidowej, mogą poczynić największe straty w uprawach?

Przemysław Strażyński: Insektycydowe zaprawy nasienne chronią rzepak przed szkodnikami od momentu wschodów do fazy 3 liści właściwych. Z punktu widzenia ochrony integrowanej jest to najbardziej korzystna dla środowiska forma chemicznej ochrony upraw, ponieważ substancja czynna zawarta w zaprawie krąży wraz z sokami w całej roślinie i w pewnej części w strefie okołokorzeniowej w glebie – w odróżnieniu od kilkukrotnych zabiegów nalistnych, gdzie substancja czynna trafia na rośliny, ale również obok nich na całej powierzchni plantacji. W obecnym sezonie nie można już stosować zapraw neonikotynoidowych, które wykazywały szersze spektrum działania względem temperatury, działały dłużej, były konkurencyjne cenowo i skutecznie ograniczały jesienne szkodniki rzepaku ozimego, jak larwy śmietki kapuścianej, chowacza galasówka, szkodniki glebowe czy mszyce. Aktualnie, pomimo dostępności dwóch innych insektycydowych zapraw nasiennych i granulatu doglebowego, zalecanego do stosowania w trakcie siewu, właśnie presja tych wymienionych szkodników może być w nadchodzącym sezonie szczególnie odczuwalna. Mniejsza liczba substancji czynnych zapraw to również wzrost ryzyka uodparniania się szkodników, co prowadzi do obniżenia skuteczności ich zwalczania.

Mszyce – czego możemy się spodziewać w tym roku na jesieni, jeśli chodzi o presję chorób wirusowych?

Stosunkowo do niedawna na rzepaku w okresie kwitnienia i rozwoju łuszczyn występowała głównie mszyca kapuściana. Niestety, od kilku lat ten gatunek masowo zasiedla rzepak również jesienią. Jednak dużo większe zagrożenie stanowi mszyca brzoskwiniowa, która po raz pierwszy pojawiła się bardzo licznie na wschodach rzepaku ozimego w 2016 r. Mszyca brzoskwiniowa efektywnie przenosi wirusy żółtaczki rzepy (TuYV), a jej rozwojowi i co za tym idzie  – rozprzestrzenianiu wirozy sprzyjają dłuższe okresy ciepłych dni w okresie jesiennym. Jej nagły i masowy pojaw to również efekt zbyt krótkiego działania zapraw, a także odporności na substancje czynne insektycydów (głównie pyretroidów). Niestety, kurczący się stopniowo asortyment substancji czynnych problem ten jeszcze pogłębi. Dodatkowy problem to zasiedlanie spodniej części blaszki liściowej, co znacznie utrudnia zwalczanie – szczególnie insektycydami o działaniu kontaktowym i żołądkowym. Dlatego w przypadku sprzyjających dla mszyc warunków pogodowych po wschodach rzepaku rzeczywiście można spodziewać się większej presji ze strony mszyc-wektorów wirusów.

Jak – według Pana – powinna wyglądać jesienna ochrona przed szkodnikami w rzepaku w świetle innych wycofanych ostatnio substancji czynnych? Jakie szkodniki mogą w tym roku być szczególnym problemem w związku z tą sytuacją? Na jakie inne preparaty rolnicy powinni zwrócić swoją uwagę w tych okolicznościach?

Nie da się ukryć, że presja jesiennych szkodników rzepaku od kilku lat jest bardzo wysoka i to w całym kraju. A będzie jeszcze gorzej. Wcześniej można było je zwalczać m.in. chloropiryfosem, który działał także gazowo. Później zostały również wycofane m.in. dimetoat i tiachlopryd, który wnikał w roślinę powoli. Rzeczywiście więc do jesiennej ochrony przed szkodnikami pozostaje coraz mniej środków. Warto więc w tej sytuacji pamiętać, że poszczególne grupy insektycydów wykazują największą skuteczność w optymalnych zakresach temperatur, a warunki pogodowe w okresie jesieni mogą być bardzo zmienne. Z uwagi na te czynniki, a także ryzyko pojawienia się odporności szkodników największy problem będzie prawdopodobnie ze zwalczaniem mszyc oraz śmietki kapuścianej, ale również mączlika warzywnego, który w ostatnich latach pojawia się w coraz większym nasileniu. Według moich obserwacji w jesiennej ochronie rzepaku ozimego skutecznością wykazują się m.in. insektycydy zawierające acetamipryd (również w mieszaninie z lambda-cyhalotryną), które aktualnie zarejestrowane są do zwalczania większości szkodników jesiennych rzepaku. Acetamipryd na szkodniki działa kontaktowo i żołądkowo, natomiast na roślinie powierzchniowo i przede wszystkim wgłębnie, docierając wraz z sokami do wszystkich organów rośliny. Dodatkową zaletą jest jego działanie w szerokim zakresie temperatur. 

W świetle ograniczeń w dostępności środków ochrony przed szkodnikami, na jakie zabiegi agrotechniczne w uprawie rzepaku rolnicy powinni zwrócić szczególną uwagę jesienią? W jakim stopniu mogą one okazać się pomocne w zwalczaniu szkodników? Może są bezcelowe?

Zabiegi agrotechniczne zawsze są celowe – zwykle nie rozwiązują zupełnie problemów ze szkodnikami, ale najczęściej pomagają obniżyć poziom późniejszej chemizacji. Stosowanie podstawowych zaleceń agrotechnicznych jest podstawą skutecznych programów integrowanej ochrony przed agrofagami, w tym szkodnikami w początkowych fazach wzrostu rzepaku ozimego. Szczególne znaczenie mają w ograniczaniu szkodników glebowych oraz tych, których stadia zimują w glebie, zwłaszcza na plantacjach, na których wcześniej uprawiano rzepak lub inne rośliny kapustowate. Z tego również względu nie wolno uprawiać rzepaku na tym samym stanowisku częściej niż co 4 lata. Z kolei odpowiednio duża izolacja przestrzenna między tegoroczną i ubiegłoroczną plantacją rzepaku znacznie zmniejsza koszty zwalczania większości gatunków szkodników. Natomiast ograniczenie zachwaszczenia i pozostałości chwastów (a także samosiewów rzepaku!) ogranicza również występowanie m.in. tantnisia krzyżowiaczka, mączlika warzywnego czy ślimaków. Należy także pamiętać o podorywce bezpośrednio po zbiorze i głębokiej orce jesiennej. Zbilansowanie nawożenia poprawi kondycję roślin, które rozwijając się w optymalnych warunkach, łatwiej zregenerują ewentualne uszkodzenia spowodowane żerowaniem szkodników.

Czy w świetle postępujących ograniczeń w dostępności środków ochrony roślin firmy hodowlane prowadzą badania nad odmianami rzepaku odpornymi na szkodniki? Które cechy rzepaku mogą warunkować taką odporność?

Obecnie firmy hodowlane bardzo intensywnie pracują nad nowymi odmianami odpornymi i tolerancyjnymi na agrofagi, ponieważ w dobie wprowadzania nowych strategii KE, zakładających m.in. redukcję o 50 proc. zużycia chemicznych substancji czynnych, jest to jak najbardziej właściwy kierunek. W zrównoważonym rolnictwie odmiany odporne stanowią szczególny i proekologiczny środek produkcji, a ich uprawa jest jednym z podstawowych założeń ochrony roślin uprawnych, w tym także rzepaku. Największy postęp obserwuje się w hodowli odmian mieszańcowych, które powstają w wyniku kontrolowanego zapylenia krzyżowego. W porównaniu do odmian populacyjnych odmiany mieszańcowe charakteryzują się szybszą i lepszą regeneracją ewentualnych uszkodzeń spowodowanych przez agrofagi, w tym również powstałych w wyniku żerowania szkodników. Odporność odmian na szkodniki to także ich cechy fizyczne, jak np. stopień pokrycia woskiem czy grubsza skórka łuszczyn. Odmiany mieszańcowe wnoszą znaczny postęp do hodowli odpornościowej, w której tworzy się linie dla wprowadzania genów determinujących odporność, w tym także na wirusa żółtaczki rzepy. Takie odmiany już się sukcesywnie pojawiają i będzie ich jeszcze więcej. 

Dziękuję za rozmowę.

×