Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Czy nawozy potasowe podrożeją w związku z wprowadzeniem zakazu ich importu z Białorusi?

Autor:

Dodano:

Niedawno informowaliśmy, że Unia Europejska wprowadza zakaz importu nawozów potasowych z Białorusi. Jak to może wpłynąć na rynek? Poniżej analiza eksperta, który od lat zajmuje się tematyką nawozową.

Sytuacja związana z faktem, że ministrowie spraw zagranicznych UE uzgodnili całkowity zakaz importu nawozów potasowych z Białorusi ma podłoże polityczne. My jednak postanowiliśmy odciąć się od kwestii politycznej i spróbować odpowiedzieć na pytanie, jak mogą zmieniać się poszczególne elementy rynku. Zapytaliśmy o to dr. Michała Gazdeckiego z Katedry Ekonomii i Polityki Gospodarczej w Agrobiznesie z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Trzeba przypomnieć, że w ostatnim czasie notowane są bardzo wysokie wzrosty cen nawozów mineralnych, nie tylko potasowych. I zapowiada się, że ceny będą jeszcze wyższe.

Czy nawozy potasowe będą droższe?

Spróbujmy, więc rozłożyć tę skomplikowaną sytuację na czynniki pierwsze.

- Zacznijmy od samego produktu. Nawozy potasowe nie są produktem syntezy chemicznej lecz pozyskuje się je z naturalnych złóż, które zlokalizowane są w relatywnie małej liczbie krajów. Światowa produkcja nawozów potasowych w przeliczeniu na czysty składnik (K2O) wyniosła w roku 2018 około 43 milionów ton, jest ona silnie skoncentrowana – udział pięciu największych producentów wynosi około 80%. Białoruś jest drugim producentem nawozów potasowych na świecie – w roku 2018 kraj ten wyprodukował 7,26 mln ton K2O co stanowiło 16,5% światowej produkcji. Największym producentem jest Kanada z udziałem około 31%. Zarówno wielkość produkcji nawozów potasowych na Białorusi jak i jej udział w światowym rynku systematycznie rosną – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl dr Michał Gazdecki.

Polska nie ma własnych zasobów soli potasowych, które miałyby znaczenie w produkcji nawozów.

- Z tego powodu krajowi producenci muszą zaopatrywać się w surowce pochodzące z importu, a ten płynie od 3 głównych dostawców: Rosji, Białorusi i Niemiec. W latach 2017 – 2020 ich uśrednione udziały w dostawach do Polski wynosiły odpowiednio: 36%, 35% oraz 23% . Tak więc około 1/3 krajowego zapotrzebowania na nawozy potasowe pochodzi z Białorusi – zauważa naukowiec.

Następnie przyjrzał się dwóm podstawowym elementom rynku, tzn. podaży oraz popytowi na nawozy potasowe na rynku polskim, uwzględniając jednocześnie czynnik czasu.

Podaż na nawozy potasowe

- W krótkim okresie podaż nawozów potasowych na rynkach nie będzie ulegała znaczącej zmianie – nawozy są towarami masowymi, które wymagają odpowiedniej bazy transportowej i magazynowej, a ich zapasy znajdują się już na terenie krajów europejskich. W dłuższym okresie dostępność nawozów (ich podaż) będzie jednak spadać ponieważ inni dostawcy (pozostali producenci) nie będą w stanie szybko zwiększyć produkcji. Poza tym, trudno będzie zwiększyć przepustowość kanałów dostaw. Alternatywną drogą dla nawozów białoruskich na rynki światowe mogą być dostawy poprzez Rosję, to jednak wymaga zwiększenia mocy przeładunkowych w portach bałtyckich i możliwości transportowych, co również wymaga czasu – uważa dr Gazdecki.

Popyt na nawozy potasowe

Jego zdaniem, bieżąca sytuacja mogła zaskoczyć wielu uczestników rynku.

- Z tego powodu w krótkim okresie spodziewałbym się „nerwowych reakcji” popytu. Zwiększony popyt może wystąpić ze strony rolników, którzy będą chcieli zgromadzić zapasy nawozów. Przedsiębiorstwa produkujące nawozy mogą gromadzić surowiec, aby utrzymać ciągłość produkcji. Dodatkowo wystąpić może też popyt spekulacyjny ze strony firm handlowych, które będą dążyć do zwiększenia swojej marży handlowej w przyszłości – uważa dr Michał Gazdecki.

Dodaje jednak, że myśląc o długim okresie, należy pamiętać, że zużycie nawozów w rolnictwie zmienia się w niewielkim stopniu, stąd też w dłuższej perspektywie popyt na nawozy potasowe nie będzie się znacząco zmieniał.

Sytuację jego zdaniem należy rozpatrywać więc w dwóch perspektywach czasowych:
- w okresie krótkim możemy spodziewać się względnie stałej podaży przy jednoczesnym zwiększeniu popytu, co zgodnie z podstawowymi prawami ekonomii oznacza wzrost cen (ten proces już się zresztą rozpoczął).
- w okresie długim popyt będzie się stabilizował jednak występować będą problemy z dostępnością nawozów potasowych, co również może być czynnikiem cenotwórczym.

- Mimo że w tej chwili bardzo trudno jest przewidzieć skalę zmian, można założyć scenariusz, według którego ceny nawozów potasowych wzrosną początkowo w znaczący sposób, natomiast z czasem będą się stabilizować i można się spodziewać ich spadku – mówi na koniec dr Michał Gazdecki.

×